Kwartalne wyniki zdominowały sesję za oceanem

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2001-04-24 22:32

Amerykańskie giełdy nie wytrzymały presji wyników kwartalnych i zakończył sesję spadkiem. Przecenie przewodził Compaq i JDS Uniphase, które zalały rynek słabymi informacjami. Odmienne uczucia towarzyszą akcjonariuszom Lucent Technologies. Akcje walczącej o przeżycie spółki zyskały kilkanaście procent. Po spokojnych pierwszych godzinach handlu za oceanem, koniec sesji przyniósł spadki. Daje o sobie znać spadek wskaźnika zaufania konsumentów oraz słabe wyniki kwartalne części spółek. W tak kiepskich nastrojach amerykańskie społeczeństwo nie było już dawno. Złe humory z pewnością nie sprzyjają robieniu zakupów, a to musi pogorszyć wyniki finansowe spółek. Rezultaty te już teraz są kiepskie, o czym świadczą opublikowane we wtorek dane kwartalne. Złe informacje dochodzą z Compaqa. Spółka straciła ostatnio pierwsze miejsce na liście sprzedających komputery, ogłosiła wyniki kwartalne poniżej oczekiwań rynku i zwiększyła plany zwolnień pracowników z 5 do 7 tys. Tego dla akcjonariuszy Compaqa było już za dużo. W efekcie kurs firmy spadł o kilkanaście procent. Zaskoczył Lucent Technologies. Firma zanotowała gigantyczną stratę kwartalną i zapowiedziała zwolnienie do lipca 8 tys. pracowników. Pomimo tego, Salomon Smith Barney podniósł rating dla spółki i jej kurs wzrósł o 11 proc. Rynek nie zareagował na kwartalną stratę telekomunikacyjnego AT&T. Spółka ostrzegła przed słabym II kwartałem, a jednak jej kurs zyskał 1 proc. O słabym kolejnym kwartale poinformował także JDS Uniphase. Notowania największego producenta elementów do światłowodów straciła 14 proc., bo przedsiębiorstwo na dodatek zwolni 5 tys. pracowników. Ze spółek należących do indeksu Dow Jones najsłabsi byli detaliści – Home Depot (-3 proc.) i Wal-Mart (-4proc.). NYSE zareagowała w ten sposób na opinię banku Goldman Sachs, który sądzi, że branża ta jest przewartościowana. Spadł kurs papierów Morgana Stanleya. Bank inwestycyjny dołączył do grona spółek, które redukują liczbę zatrudnionych – w tym wypadku o 1,5 tys. Kierownictwa amerykańskich firm łapią się różnych sposobów na poprawę notowań spółek, którymi zarządzają. John Chambers, prezes Cisco, postanowił zmniejszyć swoje roczne wynagrodzenie do symbolicznego dolara. O skali wyrzeczenia świadczy wysokość jego ubiegłorocznych apanaży – 157 mln USD (635 mln zł). Wczoraj kurs akcji Cisco nie zareagował pozytywnie na tę ofiarę. Dużo lepsze efekty przynosi zmiana prezesa, o czym dobitnie przekonuje ostatnia poprawa notowań portalu Yahoo. Przemek Barankiewicz, [email protected]