- Po opuszczeniu przez nas Pałacu Prezydenckiego pozbawiono mnie paszportu dyplomatycznego. Z mężem mogłam przechodzić przez salonik VIP, natomiast kiedy podróżowałam sama, byłam kontrolowana. W obecności ludzi ściągałam buty, żakiet, przeszukiwano mi torebkę. Widziałam, jakie to było dla wszystkich żenujące - żali się Kwaśniewska w „Gali”. - Z mężem byłam byłą prezydentową, a bez – panią Kwaśniewską. Dziwne. Kiedyś leciałam na Ukrainę tym samym samolotem co pan Zanussi. Był zdziwiony, że nie widział mnie w saloniku VIP. W Kijowie już było normalnie. Dwa światy – w Polsce i za granicą.
Byłej prezydentowej na pomoc przyszedł szef MSZ Radosław Sikorski. - Pan
minister Sikorski był zaskoczony, że taka sytuacja miała miejsce. Przywrócił mi
paszport dyplomatyczny - nie kryje zadowolenia Jolanta Kwaśniewska. - Zawsze
mówię: najważniejsze, by nie niszczyć autorytetów. Ciągłość państwa jest rzeczą
szalenie ważną. W Stanach Zjednoczonych na różnych spotkaniach widzę obok siebie
prezydentów Busha seniora, Cartera, Clintona. A u nas?