Kwiatek na rabatce i perła w koronie

Kiedy obserwuję nowych pracowników zatrudnianych w firmach po skomplikowanym procesie rekrutacyjnym, zakładam się często sam ze sobą, jak długo nowo przyjęty popracuje w nowym miejscu. Zdarzają się „czarne konie”, ale moje wątpliwości wynikają z tego, że podczas większości rekrutacji zaniedbuje się zbadanie toru, przeszkód, dżokeja i partnerów w biegu — żeby trzymać się konwencji hippicznej. Tylko najlepsi łowcy głów zewnętrzni i zaskakująco niewielu wewnętrznych zadaje sobie trud poznania zespołu, w którym powstał wakat.

Kwiatek na rabatce i perła w koronie

Stefan Kowalski
opublikowano: 05-06-2006, 00:00

Kiedy obserwuję nowych pracowników zatrudnianych w firmach po skomplikowanym procesie rekrutacyjnym, zakładam się często sam ze sobą, jak długo nowo przyjęty popracuje w nowym miejscu. Zdarzają się „czarne konie”, ale moje wątpliwości wynikają z tego, że podczas większości rekrutacji zaniedbuje się zbadanie toru, przeszkód, dżokeja i partnerów w biegu — żeby trzymać się konwencji hippicznej. Tylko najlepsi łowcy głów zewnętrzni i zaskakująco niewielu wewnętrznych zadaje sobie trud poznania zespołu, w którym powstał wakat.

Poza kwalifikacjami zawodowymi każdy z nas ma przecież charakter. Warto więc sprawdzić, jak wybrany z paru kandydatów idealnych wpasuje się w istniejącą grupę. Pozostaje jeszcze kwestia toru, celu i przeszkód po drodze. Smukłych koni arabskich nie zaprzęga się do wozu, a na perszeronach mało kto się ściga.

Miałem ostatnio przyjemność kupowania wina. Dystrybutor markowych trunków przysłał mi doradcę, który miał określić moje gusta i potrzeby. Doradca okazał się znakomitym ekspertem, a przy tym elegancką, odrobinę egotyczną damą. Moje gusta się wysublimowały i dobrze, że byłem ubezpieczony na życie, kiedy żona zobaczyła rachunek. W sprawie ubezpieczenia też spotkałem się z równie miłą i merytorycznie bez zarzutu rozmówczynią. Jednak na temat mojego ewentualnego kalectwa, choroby i niezdolności było mi zdecydowanie trudniej z nią rozmawiać. Umowy nie podpisaliśmy. Ubezpieczyłem się dopiero, kiedy z tej samej firmy przyszedł do mnie tchnący spokojem i rzeczowością mężczyzna. Mogę nie znać się na ubezpieczeniach, ale na mój gust ta piękna kobieta wielu panom w kryzysie wieku średniego prędzej sprzedałaby samochód sportowy oraz kredyt, z pierwszą ratą w formie nerki.

Sprzedawcy są najjaskrawszym przykładem tego, że na kandydatów do pracy warto spojrzeć pod kątem osób, z którymi będą się spotykać. Można znaleźć więcej takich niedopasowań. Na etapie rekrutacji warto więc zadbać, aby zatrudniony pracownik nie stał się dla kogoś takim przykładem.

Pamiętajmy, że najlepiej pasują — kwiatek do rabatki (nie do kożucha), a perła do korony.

Stefan Kowalski, FPA Group

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stefan Kowalski

Polecane