Prezydent Andrzej Duda przechodzi od słów do czynów. Na pierwszy ogień pójdzie obiecywany w kampanii wyborczej projekt ustawy podwyższający kwotę wolną od podatku. Urzędnicy kancelarii prezydenta już czekają w blokach startowych, aż nowy Sejm rozpocznie prace.

— Projekt ustawy podwyższającej kwotę wolną od podatku jest gotowy od prawie miesiąca. Nie chcę jeszcze mówić o szczegółach projektu, ale pewne jest, że kwota wolna wzrośnie do 8 tys. zł — zapewnia Zdzisław Sokal, doradca prezydenta ds. gospodarczych. Jego zdaniem, na prezydencką obietnicę trzeba patrzeć też z perspektywy wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK). Sędziowie ogłosili niedawno, że przepisy ustalające kwotę wolną od podatku wysokości 3089 zł są niezgodne z konstytucją i tracą moc z końcem listopada 2016 r.
— Trybunał stwierdził, że obecna kwota wolna nie pokrywa ani minimum egzystencji, ani minimum socjalnego — podkreśla Zdzisław Sokal. Zapewnia, że posłowie mogą się spodziewać projektu jeszcze w tym roku. — Trudno powiedzieć, kiedy wejdzie w życie. To są kwestie legislacyjne i należy najpierw rozstrzygnąć, czy projekt może wejść w życie w roku podatkowym — mówi doradca głowy państwa.
Pieniądze wrócą
Nieoficjalnie w kancelarii prezydenta usłyszeliśmy, że zmiany staną się ciałem — ze względu na ich koszt — prawdopodobnie dopiero w budżecie państwa na 2017 r.
— Oczywiste jest, że wzrost kwoty wolnej będzie miał skutki budżetowe. Warto jednak zwrócić uwagę, że 97 proc. podatników to osoby rozliczające się według 18-procentowej stawki PIT. W tej grupie są ludzie o najniższych dochodach, czyli tacy, którzy gros wynagrodzenia przeznaczają na podstawowe produkty — przypomina Zdzisław Sokal. Zapewnia, że dzięki dosypaniu do portfela Kowalski dużą część wyda na bieżącą konsumpcję, więc część pieniędzy fiskus odzyska w VAT i akcyzie, a do tego — jak zapewnia doradca prezydenta — zadziała jeszcze mnożnik konsumpcyjny.
— W grupie najmniej zarabiających z jednego złotego, który zasili budżety gospodarstw domowych, 9 groszy wróci w postaci różnych podatków do kasy państwa — uważa Zdzisław Sokal.
Kłopot gmin i NFZ
Eksperci Centrum Analiz Ekonomicz-nych (CenEA) wyliczyli, że wzrost kwoty wolnej do 8 tys. zł to ubytek w sektorze finansów publicznych 21,6 mld zł. Traci na tym nie tylko budżet, ale też w równym stopniu samorządy, a ponad 2 mld zł ubędzie z kasy NFZ.
Z naszych informacji wynika, że w projekcie ustawy eksperci Kancelarii Prezydenta oszacowali koszty na 14 mld zł w pierwszym roku (z uwzględnieniem, że część pieniędzy wróci do fiskusa dzięki wydatkom Kowalskiego). Połowę tej kwotystraci resort finansów, a reszta ubędzie z budżetów władz lokalnych, które mają już nieco ponad połowę udziału w tym, co państwo zbiera z PIT.
— W pierwszym roku oczywiście będziemy widzieli znaczący ubytek w dochodach budżetowych, ale szacuje się, że w ciągu czterech lat zostanie zniwelowany — uważa Zdzisław Sokal. Przypomina, że wyższa kwota wolna pomoże też w walce z szarą strefą. Doradca prezydenta liczy, że dzięki zmianom część osób zdecyduje się na płacenie podatków. Gra jest warta świeczki, bo eksperci szacują, że szara strefa ma już wartość nawet jednej czwartej naszego PKB. © Ⓟ
OKIEM EKSPERTA
Potrzeba więcej pieniędzy
ŁUKASZ KOZŁOWSKI
Pracodawcy RP
Wysokość kwoty wolnej od podatku nie była zmieniana już przez siedem lat, co sprawia, że realny poziom opodatkowania dochodów Polaków stopniowo się zwiększał za sprawą wzrostu cen w gospodarce. Było to jedno z działań oszczędnościowych, które pomagały w redukcji nadmiernego deficytu sektora finansów publicznych. Nawet jednak po uchyleniu wobec Polski procedur w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok nie przewidziano podwyżki kwoty wolnej od podatku. Z naszych szacunków wynika, że jej podniesienie do takiego poziomu uszczupliłoby dochody budżetu państwa i samorządów maksymalnie o 14,3 mld zł rocznie. Szybka realizacja orzeczenia TK byłaby więc możliwa jedynie pod warunkiem pojawienia się dodatkowych wpływów budżetowych.
OKIEM SAMORZĄDOWCA
Rząd musi pokryć stratę
MAGDALENA FLISYKOWSKA
skarbnik Torunia
Podniesienie kwoty wolnej od podatku spowoduje oczywiście duży ubytek w budżetach lokalnych. Dlatego oczekuję, że współpraca na linii rząd — samorząd zostanie utrzymana i nasz udział w podatkach PIT i CIT zostanie na tyle zwiększony, że pokryje tę stratę. Mam jednak świadomość, że to mogą być pobożne życzenia. Na pewno nie możemy sobie pozwolić na ograniczenie wydatków bieżących, bo 85 proc. z nich ma charakter obligatoryjny. Dlatego najłatwiej będzie ściąć nakłady na wkład własny do inwestycji współfinansowanych z Unią Europejską. Tyle że mamy ostatnią perspektywę unijną i druga taka szansa może się nie powtórzyć, dlatego powinniśmy raczej maksymalizować wydatki inwestycyjne. W pierwszej kolejności będziemy musieli też pewnie zrezygnować z wydatków na sport i kulturę.