Czy powstanie polski odpowiednik Triumpha? Lubelskiej firmie La Vantil zamarzyła się taka rola.
Markowa bielizna coraz lepiej sprzedaje się w Polsce. Dowód? Kolejna sieć, która chce ulokować się na rynku. La Vantil, bo o nim mowa, różni się tym od rywali, że sprzedaje nie własne, lecz cudze, choć polskie, marki. Firma, która powstała w sierpniu ubiegłego roku, na razie ma tylko cztery placówki: trzy własne i jedną franczyzową. W przyszłym roku będzie ich przynajmniej siedem razy więcej.
Polski Triumph
Właściciel sieci, JS Odzieżowe Centrum Hurtowe z Lublina, liczy, że w tym roku powstanie 30 sklepów: 10 własnych placówek, finansowanych ze środków spółki i lokowanych w większych miastach (np. w Warszawie czy Łodzi) i 20 franczyzowych w mniejszych (np. w Chełmie, Puławach). Franczyzobiorca musi się liczyć z wydatkiem 140 tys. zł. W punktach La Vantilu na razie można znaleźć bieliznę, rajstopy oraz stroje kąpielowe około 15 polskich producentów. Ale nastąpi selekcja.
— Spośród obecnych dostawców wybierzemy kilku lub kilkunastu — mówi Stanisław Trybuchowicz, prezes La Vantilu i zarazem JS Odzieżowego Centrum Hurtowego.
Grupa docelowa to panie, choć męska część populacji znajdzie na półkach szlafroki, pidżamy i... skarpetki. Co z konkurencją?
— Rynek bieliźniarski dotychczas był bardzo konkurencyjny i rozdrobniony. Jednak w Polsce poza Triumphem nie ma sieci salonów z takimi produktami — mówi Stanisław Trybuchowicz.
Lokalne ceny
Dystrybutor będzie różnicował ceny i rodzaj produktów, biorąc pod uwagę siłę lokalnych rynków.
— W Kraśniku będziemy sprzedawali szlafroki za 100 zł, w Warszawie — za 400-600 zł — informuje Stanisław Trybuchowicz.
Lubelska firma snuje już plany wyjścia poza Polskę: w 2007 r. przewiduje debiut na Ukrainie. JS Odzieżowe Centrum Hurtowe powstało w 1991 r. Jest dystrybutorem bielizny i odzieży, a także franczyzobiorcą Reportera, LPP i Artmana. W 2004 r. miało blisko 40 mln zł obrotu i „niewielki zysk”.