Łabędzi śpiew rynku kredytów hipotecznych

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 19-12-2008, 00:00

Sporo zależy od regulatora, ale w 2009 r. kredyty hipoteczne na pewno będą mniej chodliwym towarem. Nawet o połowę.

Sporo zależy od regulatora, ale w 2009 r. kredyty hipoteczne na pewno będą mniej chodliwym towarem. Nawet o połowę.

Chociaż w październiku jeden bank po drugim zaostrzały zasady udzielania kredytów hipotecznych, sprzedawały się one nadspodziewanie dobrze. Lepiej niż we wrześniu, kiedy, jak wylicza Związek Banków Polskich (ZBP), kredytobiorcy wzięli pod hipotekę 6,07 mld zł. Miesiąc później pożyczyli jeszcze więcej — 6,2 mld zł. Co jednak ważne, liczba kredytów była mniejsza niż we wrześniu: 24,8 tys. wobec 27 tys.

Wyższy wolumen sprzedaży może więc wynikać po części ze zmian kursów walut, czyli umocnienia franka szwajcarskiego wobec złotego. Zatem październik wcale nie musiał więc być taki dobry, jak się na pozór wydaje. Piotr Palenik, analityk ING Securities, zwraca uwagę, że podpisane wtedy umowy dotyczyły wniosków złożonych wcześniej. A poza tym był to ostatni miesiąc w miarę łagodnych kryteriów udzielania kredytów, więc kto tylko mógł, ruszał do banku po pieniądze.

— Nie liczyłbym na to, że sprzedaż w październiku stanowi potwierdzeniem wzrostowego trendu, lecz powiedziałbym, że to łabędzi śpiew rynku kredytów hipotecznych — mówi Piotr Palenik.

Podobnie jak inni analitycy prognozuje, że w przyszłym roku na pewno nie będą się one sprzedawały tak dobrze jak we właśnie mijającym. ZBP szacuje w 2008 r., że banki udzielą około 68 mld kredytów hipotecznych (w tym 8 mld dla deweloperów).

— W przyszłym roku dynamika wciąż będzie dodatnia. Sprzedaż nowych kredytów może być jednak o 40-50 proc. mniejsza niż w 2008 r. — mówi Piotr Palenik.

Marcin Materna, szef działu analiz DM Millennium, nie wyklucza, że akcja kredytowa wyhamuje tak mocno, niemniej uważa, że 50 proc. spadek dynamiki sprzedaży to — jego zdaniem — bardzo pesymistyczna prognoza.

— Sądzę, że banki udzielą około 40-50 mld zł nowych kredytów, czyli o około 30 proc. mniej — mówi Marcin Materna.

— Należy się spodziewać solidnego spadku. Ze względu na trwające zmiany regulacyjne trudno jeszcze oszacować, ile on wyniesie, ale 30 proc. jest jak najbardziej możliwe — mówi Marek Juraś, szef działu analiz DM BZ WBK.

Sporo zależy od ostatecznego kształtu rekomendacji T, która ma określić zasady udzielania kredytów. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) niedawno wysłała ją bankom do konsultacji. Na odpowiedzi czeka do 23 grudnia. Bankowcy uważają, że to zbyt krótki termin i chcą dostać czas do końca stycznia. Bo też jest i nad czym pomyśleć. Branża ma sporo uwag do rekomendacji: do zasad liczenia zdolności kredytowej, obowiązków informacyjnych, wkładu własnego itd. Wczoraj przedstawiciele sektora przedstawili je na spotkaniu z KNF.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane