Łączna powierzchnia stref nie może się zmienić

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2001-07-17 00:00

Łączna powierzchnia stref nie może się zmienić

Prawie wszystkie specjalne strefy ekonomiczne chcą w 2001 r. rozszerzyć swoje granice. Stało się to możliwe po likwidacji Mazowieckiej i Częstochowskiej SSE.

Znowelizowana ustawa o specjalnych strefach ekonomicznych, od 2001 r. nie pozwala na tworzenie nowych obszarów tego typu. Strefy mogą poszerzać lub zmniejszać swoje obszary, pod warunkiem że nie powiększy to ich łącznej powierzchni w skali kraju. W tym roku zlikwidowano dwie SSE — częstochowską i modlińską, które zajmowały łącznie ponad 1,3 tys. ha. Dzięki temu pozostałych 15 stref ma szansę powiększyć swoje granice o powierzchnię zlikwidowanych. Wnioski do Ministerstwa Gospodarki o korektę granic złożyły zarządy wszystkich stref z wyjątkiem Suwalskiej i Żarnowieckiej SSE.

— W ciągu ostatnich 5 lat zostało zagospodarowanych około 50 proc. terenów, głównie przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Nasi inwestorzy przeważnie nie są zainteresowani dużymi obszarami, dlatego nie widzimy potrzeby poszerzania obecnych granic — mówi Barbara Klimiuk, prezes zarządu Suwalskiej SSE.

Większość chce więcej

— Do końca lipca 2001 r. zostaną zlikwidowane SSE Żarnowiec i SSE Tczew, znajdujące się pod jednym zarządem. Powstanie natomiast Pomorska SSE. Zmieni się także nazwa spółki — dodaje Zbigniew Czepułkowski, wiceprezes zarządu SSE Żarnowiec-Tczew.

Pozostałe strefy dążą do powiększenia swojego obszaru inwestycyjnego, mimo że zakończą one funkcjonowanie w 2015-2017 r. Aż siedem z piętnastu istniejących stref, od chwili powstania do dziś, nie zdołało zagospodarować nawet 60 proc. swoich terenów. Mimo to swoje granice chce poszerzyć nawet Warmińsko-Mazurska SSE, która dotychczas sprzedała około 30 proc. powierzchni, jaką ma do zaoferowania.

— Dzięki możliwości ubiegania się o zwiększenie powierzchni strefy mamy szansę przejąć bardzo atrakcyjne tereny w Elblągu i w Pasłęku. Liczymy, że przyciągną one nowych inwestorów — mówi Tomasz Morzyc z Warmińsko-Mazurskiej SSE.

Możliwe, że już 19 lipca KERM rozstrzygnie wnioski zarządów.

Zmiany są potrzebne

Część stref znajduje się na terenach, których plan zagospodarowania nie koliduje z interesami inwestorów. W takich przypadkach zarządy SSE dążą zazwyczaj do poszerzania swoich granic, zwłaszcza jeśli inwestowaniem na ich terenach interesuje się dużo przedsiębiorców.

— Ponieważ SSE Mielec w ciągu 5 lat działalności zdołała zagospodarować 90 proc. terenów, 2 lata temu wystąpiła o włączenie do strefy 44 ha przyległych do niej terenów. Obecnie te nowe obszary są zagospodarowane w około 80 proc. — mówi Euzebiusz Murawski, dyrektor departamentu SSE w Agencji Rozwoju Przemysłu, zarządzającej dwiema strefami ekonomicznymi: Euro-Parkiem Mielec oraz tarnobrzeskim Euro-Parkiem Wisłosan.

Jednak po utworzeniu SSE okazało się, że w skład niektórych z nich wchodzą tereny nie przeznaczone na działalność przemysłową. Takie obszary są bezużyteczne dla potencjalnych inwestorów. Strefy chcą się jak najszybciej ich pozbyć.

— W gminie Porszewice znajduje się około 15 ha gruntów o charakterze czysto rekreacyjnym, pozbawionych całkowicie mediów, a tereny po zakładach Boruta są skażone chemicznie. Kolejny kłopotliwy obszar to Nowy Józefów, którego plan zagospodarowania przewiduje zalesienie gruntów. To nie są tereny inwestycyjne — opowiada Jolanta Belina, prokurent zarządu SSE Łódź.