Łapy tracą po rozczarowaniu z PKP Cargo

Eugeniusz Twaróg, ZK
opublikowano: 2008-04-04 10:38

Przetarg na remont wagonów PKP Cargo rozstrzygnięty. Zakłady naprawy taboru ostrzyły sobie na niego pazury. Okazało się jednak, że wyniki są dalekie od aspiracji spółki. Jej kurs spada na GPW o 5 proc.

Miało być 26 tys. wagonów, a stanęło na 12 tys., kontrakt jest roczny, a nie trzyletni i kwota z przeszło pół miliarda zmniejszyła się do 200 mln zł — takie są rezultaty przetargu na remont taboru PKP Cargo, którym rynek żył od kilku miesięcy. Może poczuć się rozczarowany. Przewoźnik zmienił bowiem warunki przetargu: wybrał wykonawców na remonty przewidziane w harmonogramie na ten rok, a nie na trzy lata, jak planował.

— W ten sposób łatwiej było nam się rozeznać w faktycznych kosztach zlecenia. Przeprowadziliśmy też dodatkową rundę rozmów z oferentami, żeby zbić cenę — wyjaśnia Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo.

Nowa taktyka wydłużyła procedurę, jednak przyniosła efekty — przewoźnik w ostatecznym rozrachunku wyda w tym roku na naprawy i remonty 200 mln zł, czyli niemal tyle samo co w 2007 r. Do naprawy pójdzie za to o 12 proc. więcej wagonów towarowych niż przed rokiem.

— Zdajemy sobie sprawę ze specyfiki rynku, którego pomyślność w dużej mierze zależy od zleceń naszej spółki. Nie chcemy i nie możemy go zarżnąć, jednak bardzo uważnie przyglądamy się kosztom i tam, gdzie w sposób nieuzasadnio- ny rosną, musimy reagować — mówi prezes Balczun.


400 zamiast 4000
Rynek ze zmiany zasad jest nieszczególnie zadowolony, chociaż praktycznie wszystkie zakłady remontowe działające w kraju dostały coś z kontraktu. Liczyły jednak, że do podziału pójdzie od razu pół miliarda złotych. Wojciech Balczun zaleca cierpliwość. Zapowiada, że wkrótce PKP Cargo ogłoszą kolejny przetarg na remonty w przyszłym roku.

— Rozważamy, czy będzie to znowu kontrakt roczny, czy dłuższy. Niewykluczone, że wybierzemy wykonawców na kilka lat — mówi Wojciech Balczun.

Wszystko zależy od sytuacji finansowej spółki. Jeśli znajdzie dodatkowe pieniądze, to w tym roku zwiększy liczbę remontowanych wagonów.

Wielkim przegranym w przetargu na razie okazują się notowane na giełdzie Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego Łapy (ZNTK). Informacja o potencjalnym dużym zleceniu rozgrzała emocje inwestorów. I mimo generalnej dekoniunktury jesienią w ciągu kilku tygodni po przeprowadzce Łap z CeTO na giełdę kurs akcji firmy wzrósł ponad czterokrotnie. W połowie grudnia zbliżył się chwilowo nawet do 150 zł.


Niespełnione nadzieje
Ryszard Ekiert, prezes ZNTK Łapy, liczył, że w ramach przetargu PKP Cargo wyremontują 4-4,5 tys. wagonów. Tydzień temu firma poinformowała o zleceniu na 410 wagonów wartości niespełna 10 mln zł, bez dodatkowego komentarza. Wcześniej prezes Ekiert twierdził, że zamówień na remonty wagonów jest tyle, że nawet jeśli z przetargu PKP Cargo nic nie wyjdzie, Łapy będą miały sporo roboty.