Łapy z trudem łapią finansowy oddech

ET
opublikowano: 2009-01-20 00:00

Spółka nie ma ani jednego kontraktu z PKP Cargo — głównym kooperantem. Przewoźnik położył łapę na kasie na remonty.

Spółka nie ma ani jednego kontraktu z PKP Cargo — głównym kooperantem. Przewoźnik położył łapę na kasie na remonty.

O tej porze roku giełdowe ZNTK Łapy, specjalizujące się w naprawie taboru kolejowego, zawsze miały już jakieś umowy na remonty wagonów z PKP Cargo. To główny kontrahent, żeby nie powiedzieć żywiciel spółki, którego zlecenia stanową około 80 proc. przychodów zakładów. W tym roku spółce zajrzał w oczy głód, gdyż przewoźnik przestał z nią współpracować. Już w ubiegłym roku PKP Cargo ograniczyły wydatki remontowe, co Łapy okupiły spadkiem przychodów i stratą netto. Na koniec III kwartału firma straciła 5,4 mln zł, a cały rok mają zakończyć na minusie rzędu 11 mln zł. O ile jednak w 2008 r. zamówień było mniej, to w ogóle były. Na początku 2009 r. PKP Cargo nie ogłosiły przetargu nawet na jeden wagon.

— Po raz pierwszy w moim życiu zawodowym, a pracuję w Łapach już 30 lat, zdarzyło się, że na początku roku nie mamy ani jednego kontraktu — przyznaje Jacek Łubieński, dyrektor handlowy zakładów.

ZNTK Łapy kończą prace przy remontach zakontraktowanych na ubiegły rok i przeniesionych na 2009 r. I na razie to wszystko, co mają do roboty.

— Nie tylko nie mamy żadnych umów, ale nie wiemy, czy PKP Cargo, kiedy, w jakich ilościach i czy w ogóle będą rozpisywać przetargi na remonty wagonów — mówi dyrektor handlowy ZNTK Łapy.

Przewoźnik sam ma niemałe problemy finansowe i ogranicza remonty w firmach zewnętrznych w ramach programu cięcia kosztów. Przeglądy i naprawy zamierza przeprowadzać na własną rękę w swoich spółkach remontowych.

— Mamy wątpliwości, czy PKP Cargo rzeczywiście zmniejszą w ten sposób swoje koszty. Żeby się o tym przekonać, przewoźnik powinien rozpisać przetarg. Gdybyśmy odpadli w uczciwej konkurencji, bo ktoś inny zaoferowałby lepsze warunki, nie mielibyśmy żalu — tłumaczy Jacek Łubieński.

W ZNTK Łapy wciąż mają nadzieję, że PKP Cargo nie odetną się definitywnie od rynku napraw. W przeciwnym wypadku sytuacja zakładów będzie nie do pozazdroszczenia. Zresztą, już teraz jest niewesoła. Nie tylko w zakładach, ale w całych Łapach, w których ZNTK są największym pracodawcą, zatrudniającym ponad 700 osób. Miejscowe władze mobilizują już lokalnych polityków, żeby pomogli załatwić kontrakty z PKP Cargo. Wkrótce w tej sprawie będzie interpelował w Sejmie jeden z posłów PiS.

— ZNTK, po likwidacji miejscowej cukierni, to największy pracodawca w mieście. Sytuacja zaś w zakładach jest obecnie bardzo trudna. Bez kontraktów z PKP Cargo przyszłość firmy jest mocno niepewna — tłumaczy Kazimierz Gwiazdowski, poseł PiS.