Lato z Radiem oferuje markę
Logo audycji trafiło m.in. na opakowanie lodów
BEZ POROZUMIENIA: Nawiązaniem współpracy z Latem z Radiem zainteresowana była firma Oriflame — opowiada Roman Czejarek, szef Lata z Radiem. fot. MP
Lato z Radiem jest nie tylko audycją radiową i gigantyczną imprezą muzyczną. Stało się swoistą marką. Umieszczenie logo audycji na produktach zwykle gwarantuje doskonałą sprzedaż. Nie jest to jednak regułą — nie wszystkie przedsięwzięcia zakończyły się sukcesem.
Co roku pojawiają się nowe produkty sygnowane marką Lata z Radiem. Większość sprzedaje się doskonale, na czym korzystają ich producenci i Polskie Radio.
— Sprzedaż tych gadżetów stanowi zwykle 5-7 proc. zarobku Lata z Radiem, audycji, która jest najbardziej dochodowym przedsięwzięciem Polskiego Radia — wyjaśnia Roman Czejarek, szef Lata z Radiem.
Nieufny Pomaton
Pierwszym produktem Lata z Radiem była płyta.
— Ofertę wydania Przebojów Lata z Radiem złożyłem w 1994 roku wszystkim wytwórniom fonograficznym. Żadna nie odpowiedziała. W końcu zgodził się na to Pomaton EMI i nie pożałował. Pierwsza płyta już po trzech tygodniach okazała się hitem — wyjaśnia Roman Czejarek.
Opowiada, że wytwórnia od razu sama zaproponowała, by kontynuować ten pomysł i co roku wydawać nowy krążek.
— W tym roku wypuściliśmy piątą płytę. Radio otrzymuje procent od sprzedaży. W przypadku zbytu powyżej 100 tys. jest on niemały. Prawdopodobnie Pomaton EMI nie przypuszczał, że sprzedaż przekroczy tak pokaźną liczbę. W następnych latach zgłosiło się mnóstwo wytwórni, które również chciały nawiązać z nami współpracę. Niestety, było już za późno. Podpisaliśmy kilkuletnią umowę z Pomaton EMI— wyjaśnia Roman Czejarek.
Anna Kęcik z Pomaton EMI twierdzi, że nie żałuje nawiązania współpracy z Latem z Radiem.
— Pierwsza płyta rozeszła się w 213 tys. egzemplarzy, a druga osiągnęła rekordową sprzedaż 280 tys. Następne też sprzedają się nieźle. Niestety są one notorycznie podrabiane — twierdzi Anna Kęcik.
Przezorna Zielona Budka
Kolejnym produktem opatrzonym nadrukiem Lata z Radiem były lody.
— Historia wyglądała podobnie jak z płytą. Rozesłałem wici, że chcemy nawiązać współpracę z jednym z producentów. Zainteresowane były największe firmy, takie jak Schšller i Algida, ale zamierzały one umieścić na opakowaniach jedynie naklejkę Lata z Radiem. Nie chciały, by lody znalazły się w naszych kubeczkach — tłumaczy Roman Czejarek.
W końcu Lato z Radiem nawiązało współpracę z Zieloną Budką.
— Firma spełniała postawione przez nas warunki. Zobowiązała się, że będzie to produkt tani i masowy. Kosztuje on poniżej 1 złotego — wyjaśnia Roman Czejarek.
— Lody sprzedają się rewelacyjnie. Stanowią średnio 10 proc. całego naszego zbytu — mówi jedna z pracownic działu handlowego Zielonej Budki.
Umowa z Zieloną Budką wyglądała inaczej niż z Pomatonem EMI. Do 1999 roku Lato z Radiem dostawało procent od sprzedaży lodów. W tym roku warunki współpracy zostały zmienione i otrzymuje stałą kwotę.
To było zaskoczenie
Często sami producenci chcą nawiązać współpracę z radiem. Tak było w przypadku firmy produkującej gry.
— Nie wierzyliśmy, że gra „Grzybobranie, czyli cudowna podróż Lata z Radiem” będzie się dobrze sprzedawała i dlatego jej producentowi daliśmy licencje na używanie naszego logo prawie za darmo. Nie płaci on nam gotówki, tylko daje gry, które później rozdajemy słuchaczom Lata z Radiem. Tymczasem okazało się, że gra sprzedaje się znakomicie — twierdzi Roman Czejarek.
Nie wszystkie produkty opatrzone marką Lata z Radiem okazały się sukcesem. Spodziewanym zainteresowaniem nie cieszy się mapa. Oszałamiającej sprzedaży nie osiągają również typowe gadżety Lata z Radiem — koszulki, chustki.
Roman Czejarek przyznaje, że chciałby, by marką Lata z Radiem opatrzone były jeszcze dwa produkty — kosmetyki i czekoladki.
— Okazją do promocji takich kosmetyków byłyby wybory miss Lata z Radiem — wyjaśnia.