Lawina ofert nie nadeszła

Urszula Zalewska
opublikowano: 2005-10-10 00:00

Jednym z celów, na które przeznacza się środki z funduszy strukturalnych, jest doskonalenie kadr. Firmom szkoleniowym przyznano już na ten cel około 640 mln zł.

Możliwość pokrycia środkami z dotacji ogromnej części kosztów szkoleń, przede wszystkim w ramach działania 2.3. Sektorowego Programu Operacyjnego — Rozwój Zasobów Ludzkich (SPO RZL), spowodowała, że przedsiębiorstwa z nich korzystające muszą zapłacić jedynie 20 proc. rzeczywistej ceny takich usług. To wpłynęło na ich dostępność przede wszystkim dla małych i średnich firm.

— Zapotrzebowanie małych i średnich firm na usługi szkoleniowe jest ogromne. Ponad 45 proc. mikroprzedsiębiorstw i 56 proc. małych firm deklaruje średnie lub duże zapotrzebowanie na szkolenia. Zarazem ponad 43 proc. tych, którzy z nich nie korzystają, uważa cenę za istotną barierę — wyjaśnia Grażyna Gęsicka, zastępca prezesa Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).

Choć wzrasta popyt, nie można tego samego powiedzieć o podaży na rynku szkoleń.

— Od momentu, kiedy możliwe jest ich częściowe sfinansowanie z unijnych dotacji, nie ma lawinowego wzrostu liczby ofert firm, które świadczą takie usługi. Mamy raczej do czynienia z przesunięciem ofert szkoleń dotychczas oferowanych na zasadach komercyjnych do grupy usług realizowanych przy wsparciu środków z Europejskiego Funduszu Społecznego — uważa Marcin Budzewski z Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami.

Podstawy

Jakie jest zapotrzebowanie przedsiębiorców?

— Najczęściej we wnioskach pojawiają się szkolenia dotyczące zagadnień ogólnych z zakresu organizacji i zarządzania, technik sprzedaży, negocjacji, a także finansów, prawa podatkowego, zarządzania zasobami ludzkimi — mówi Beata Cywińska, dyrektor Zespołu Instrumentów Szkoleniowych w PARP.

Większość stanowią otwarte projekty szkoleniowe, skierowane głównie do małych i średnich przedsiębiorstw. Szkolenia zamknięte są organizowane najczęściej dla firm średnich i dużych.

Wszystkie koszty

Czy ożywienie rynku oznacza jednocześnie wzrost jakościowy usług?

— To, czy dotowane projekty rzeczywiście odpowiadają potrzebom firm i przynoszą spodziewane efekty, będzie można ocenić za kilka miesięcy — zwraca uwagę Damian Dec, prezes firmy szkoleniowo-doradczej Atfin.

Wiele zależy od procedury wyboru projektów do dofinansowania.

— Dotacje są przyznawane najlepszym wnioskom zgłoszonym na konkurs. Ich autorami są zarówno duże, renomowane firmy szkoleniowe, jak i małe podmioty. Oceniamy nie firmę, ale wniosek —podkreśla Grażyna Gęsicka.

Dodaje, że pierwsze oceny będą możliwe za pół roku.

— Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak będzie wyglądała rekrutacja uczestników, informacja i promocja szkoleń w wykonaniu instytucji szkoleniowych, które otrzymały dotacje. W każdym wniosku projektodawca przedstawia swoje szkolenia jako potrzebne, dokumentując to badaniami rynku, wstępnymi deklaracjami przedsiębiorców, opiniami organizacji przedsiębiorców — mówi.

Damian Dec obawia się jednak, że pieniądze mogą trafić do firm, którym nie udaje się sprzedać swoich usług komercyjnie. To rodzi obawy, że nie będą to firmy, które mają chociażby wysoko wykwalifikowanych trenerów, ponieważ PARP nie jest w stanie zweryfikować jakości szkoleń na etapie oceny wniosków.

Przyczyna? Jedna z nich to zasada, że dotowane szkolenia nie mogą przynieść zysku. Druga, że dofinansowaniu podlegają koszty.

— Finansowanie PARP oraz wkład własny przedsiębiorcy pokrywają wszystkie koszty szkolenia: promocji, wykładowców, sal i sprzętu, materiałów szkoleniowych, obsługi administracyjnej i księgowości, transportu, zakwaterowania i wyżywienia w przypadku szkoleń zamiejscowych, a nawet tłumaczeń — wyjaśnia Grażyna Gęsicka.

A to, zdaniem Damiana Deca, może prowadzić do „nadmuchiwania” kosztów. Przykład: wynajęcie sali. Żadna kontrola nie jest w stanie zweryfikować, czy do przeprowadzenia szkolenia konieczna była sala o powierzchni 20 mkw., czy wystarczyło 10 mkw.

Rynek czy kontrola

Z drugiej strony istnieją mechanizmy weryfikacji wiarygodności projektodawców.

— Istotnym wymogiem na etapie oceny wniosku jest wykazanie się doświadczeniem w prowadzeniu szkoleń oraz zarządzaniu projektami. Dlatego nie powstaje nowa branża tylko na potrzeby absorpcji środków — uważa Beata Cywińska.

Według Damiana Deca efektywnemu wykorzystaniu środków sprzyjałby mechanizm rynkowy. Chociażby przez przekazanie bonów szkoleniowych przedsiębiorstwom. Spowodowałoby to rywalizację pomiędzy instytucjami szkoleniowymi. Z drugiej strony, w obecnym systemie, weryfikacja wniosków przez PARP wymusza zarówno na wnioskodawcach, jak i na firmach korzystających z ich usług rzetelną diagnozę i analizę potrzeb.