Zawirowania wywołane rosnącymi cenami żywności i energii już dotykają takie kraje jak Sri Lanka, Egipt, Tunezja i Peru, pisze agencja Bloomberg. Istnieje ryzyko wystąpienia powszechnego kryzysu zadłużenia, który stanie się zagrożeniem dla i tak kruchego popandemicznego ożywienia gospodarki światowej.
Źródłem zagrożenia jest najbardziej agresywna od dwóch dekad kampania zacieśniania polityki pieniężnej, jaką rozpoczęła Rezerwa Federalna. Rosnące stopy procentowe w USA oznaczają skokowy wzrost kosztów obsługi zadłużenia dla krajów rozwijających się — i to tuż po pożyczeniu miliardów na walkę z Covid-19 — i przyczyniają się do odpływu kapitału. Na to nakłada się wojna w Ukrainie, która napędziła wzrost cen żywności i energii.
Sri Lanka już znalazła się na skraju niewypłacalności obligacji, a według Bloomberg Economics inne wschodzące gospodarki, od Pakistanu i Tunezji po Etiopię i Ghanę, mogą pójść tą samą drogą. Co prawda eksporterzy towarów z krajów rozwijających się mogą skorzystać na wyższych cenach, ale problemów na horyzoncie nie brakuje - lockdownami obejmowane są chińskie miasta, a Europa i Stany Zjednoczone mogą popaść w recesję.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy w najświeższym przeglądzie gospodarczym porównał wpływ wojny do wstrząsów sejsmicznych i ostrzegł, że emerging markets mogą wpaść przez to w spiralę, która w 1998 r. doprowadziła Rosję do bankructwa i pomogła w wyniesieniu do władzy Władimira Putina. Bank Światowy ściął prognozy globalnego wzrostu i ogłosił utworzenie pakietu ratunkowego o wartości 170 mld USD.
Nie obejmie on Rosji, ale to właśnie ta gospodarka jest pierwszą, która może zbankrutować z powodu sankcji i izolacji. Drugą w kolejności jest Sri Lanka, której waluta straciła na wartości niemal 40 proc. od początku roku, a rząd zdecydował się na wykorzystanie rezerw na import żywności i energii kosztem obsługi długi zagranicznego. Obecnie 13 gospodarek rozwijających się ma obligacje, których rentowność jest o co najmniej 1000 pkt baz. wyższa od rentowności amerykańskiego długi. Przed rokiem takich krajów było sześć. CDS-y, instrumenty zabezpieczające przed ryzykiem niewypłacalności emitenta długu, w przypadku emerging markets wystrzeliły w pierwszych tygodniach po wybuchu wojny w Ukrainie. Choć od tego czasu ceny spadły, to wciąż są około 90 pkt baz. wyższe od średniej z ubiegłego roku.
W rankingu Bloomberg Economics, który uwzględnia rozmaite miary ryzyka w związku z wojną na Ukrainie, niechlubne pierwsze miejsce zajmuje Turcja, a tuż za nią jest Egipt. Wysoko są również Wietnam i Filipiny, a piąte miejsce zajmuje Polska, głównie ze względu na powiązania handlowe z Rosją i relatywnie wysoki import netto surowców jako procent PKB.

Według Banku Światowego, 60 proc. biednych krajów już ma problem z zadłużeniem lub jest na granicy. Carmen Reinhart, ekonomistka banku, zauważa, że na razie nie jest to zagadnienie, które znajduje się w orbicie zainteresowania inwestorów. Ale to nie znaczy, że kłopot się nie ujawnią tak, jak w 1998 r., kiedy z hukiem upadł fundusz LTCM przez straty w Rosji i na innych rynkach wschodzących.
- Utrzymujące się ryzyko inflacji i konieczność zacieśniania polityki pieniężnej przez banki centralne oznacza katastrofę dla niektórych rynków wschodzących - uważa Jim O’Neill, były ekonomista banku Goldman Sachs, który ukuł termin BRIC w pierwszych latach XXI wieku na określenie czołowych emerging markets - Brazylii, Rosji, Chin i Indii. Jego zdaniem otocznie makro jest najmniej pewne przynajmniej od wczesnych lat 80. XX wieku, kiedy finansista rozpoczął karierę.
Przez ostatni rok indeks MSCI Emerging Markets spadł o 18,4 proc.
Z działających na polskim rynku funduszy akcji rynków wschodzących najlepszy wynik za 12 miesięcy ma Rockbridge Akcji Rynków Wschodzących (-6,8 proc.). 9,6 proc. stracił NN Spółek Dywidendowych Rynków Wschodzących, a 10,6 proc. PZU Akcji Rynków Wschodzących.
Mocno pod kreską są fundusze obligacji rynków wschodzących - fundusze Allianza, Investors, inPZU i NN straciły po 10-14 proc., PZU 18 proc., a Generali 28 proc.
Bezpośrednie skutki rosyjskiej inwazji na długu gospodarek wschodzących nie są tak powszechne jak pandemicznego szoku - nie mają wątpliwości analitycy agencji Moody’s. Pośrednie dotkną jednak wiele emerging markets. Chodzi o inflację, będącą skutkiem wyższych cen żywności (najbardziej narażone są kraje Europy Środkowo-Wschodniej, dawnej WNP i Afryki), co zmusi także tamtejsze banki centralne do zacieśnienia polityki pieniężnej. Konsekwencją będzie wzrost kosztów obsługi długu. Kraje Azji Południowej, Bliskiego Wschodu i Afryki są natomiast najbardziej narażone na niepokoje społeczne ze względu na rosnące ceny i potencjalny niedobór żywności.