Legg Mason widzi okazje

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2011-07-21 00:00

TFI zmienia politykę inwestycyjną funduszu zrównoważonego, by wykorzystywać trendy. A teraz są sprzyjające.

TFI zmienia politykę inwestycyjną funduszu zrównoważonego, by wykorzystywać trendy. A teraz są sprzyjające.

Legg Mason to jedno z najbardziej konserwatywnych TFI pod względem oferty produktowej. Nie uległo modzie na fundusze małych i średnich spółek ani sektora nieruchomości czy na absolutną stopę zwrotu. Zarządzający kierują się podejściem fundamentalnym, a o grze alokacją mówią z niesmakiem. Dlatego zaskakuje decyzja o zmianie polityki inwestycyjnej funduszu zrównoważonego, która ma pozwolić… grać alokacją.

— Nie widzimy specjalnej wartości w kategorii produktowej, która oferuje portfel zawierający 50 proc. akcji i 50 proc. obligacji. Stawiamy na fundusz, który będzie próbował wykorzystać wieloletnie trendy, strategicznie realokując kapitał pomiędzy akcjami i papierami dłużnymi w okresach kilkuletnich. Co kilka lat, czasami miesięcy, gdy rynek jest bliski zmiany trendu, trzeba podjąć decyzję — po długich spadkach kupić akcje lub sprzedać po latach wzrostu. To są najtrudniejsze decyzje dla klientów. Chcemy, by decyzje podejmowane w funduszu zdjęły z nich ten ciężar. Udział akcji będzie wynosił między 25 a 75 proc., przy czym nie będzie miał (z wyjątkiem dochodzenia do alokacji modelowej) 50 proc. Jeśli uznamy, że akcje są niedowartościowane i będziemy oczekiwali zwyżek, udział będzie duży, jeśli uznamy, że są przewartościowane, zredukujemy do 25 proc. — mówi Piotr Rzeźniczak, szef inwestycji w Legg Mason TFI.

Zarządzający przyznaje, że nie ma prostej recepty na wyczucie momentu, gdy akcje są skrajnie przewartościowane lub niedowartościowane.

— Ale każda szalona zwyżka lub drastyczny spadek kończą się tak samo — na rynku panuje skrajny optymizm lub strach. Optymizm przejawia się zwariowanymi prognozami zwyżek, wycenami spółek, które nie trzymają się zdrowego rozsądku, pesymizm — wyprzedawaniem akcji i rezygnacją — mówi Piotr Rzeźniczak

A jak jest teraz?

— Jest znacznie ciekawiej dla takiego stylu zarządzania jaki reprezentujemy. Gdy rynek jest szary, nie wiadomo, co będzie, nie ma wielkiego popytu w IPO, możemy kupować spółki znacznie taniej, niż w okresach totalnego optymizmu. Gdy wszyscy kupują akcje spółki i jest duża redukcja, to trudno oczekiwać, że będzie to udana inwestycja. To dobry moment na inwestycje w akcje. Teraz można tanio kupić dobre spółki. Nie wiem, czy za dwa czy trzy kwartały kursy będą wyżej, ale jeśli kupuję tanio dobre spółki, to śpię spokojnie — mówi Piotr Rzeźniczak.