Legislacja pieczątkowa

12-01-2012, 00:00

GRY POLITYCZNE

Zamieszczona u dołu strony reprodukcja mojego komentarza „Legislacja gazowa” sprzed siedmiu lat przypomina niesłychane okoliczności uchwalenia specustawy o emeryturach górniczych. Napisali ją związkowcy, a ścieżka legislacyjna w lecie 2005 r., tuż przed wyborami, została gwałtownie przyspieszona natarciem górników na Sejm. Policyjne gazy poczuli posłowie, dlatego wystraszona większość SLD, PSL, PiS i Samoobrony specustawę uchwaliła. Tylko opozycyjna PO była przeciw.

Rozwój sytuacji wokół pieczątkowego protestu lekarzy wywołuje wrażenie déją vu. Oczywiście nieco inne są okoliczności. Po pierwsze — chodzi o likwidację przepisów świeżo wprowadzonych, a nie o uchwalenie nowych. Po drugie — zasadniczo różni się forma, grzeczni lekarze biją na receptach pieczątkę „Refundacja do decyzji NFZ”, a klnący górnicy bili oskardami policyjne tarcze. Finalny efekt jest taki sam: władza wymięka i podwija ogon. Strategicznym zadaniem rządowych propagandystów staje się przekucie bezwarunkowej kapitulacji w zwycięstwo. Dlatego zarówno minister Bartosz Arłukowicz, jak i premier Donald Tusk wykonują wygibasy, objawiając radość z powodu wymuszenia na nich nowelizacji. Notabene ministrowi przychodzi to łatwiej, bo przecież jako poseł SLD śmiejący się z „plastikowego premiera” głosował przeciwko refundacyjnej ustawie.

Uzasadnienie ekstrapilnego projektu jest bardzo lakoniczne. „Zmiana w art. 48 dotyczy uchylenia ust. 8 i 9, a więc odstąpienia od konieczności zwrotu kwoty nienależnej refundacji przez lekarzy, lekarzy dentystów, felczerów i starszych felczerów. Zmiana ta usuwa przyczynę obaw środowiska lekarskiego co do możliwych konsekwencji niezgodnego z wymienionym przepisem wypisania recepty”. Przeprowadzana w tzw. dopalaczowym tempie nowelizacja pomija problem strategiczny dla finansów publicznych: a co w zamian, jak NFZ i w ogóle państwo zamierza kontrolować przepływ publicznych miliardów na dopłaty do leków. Najbardziej zobowiązana do udzielenia odpowiedzi jest poprzednia minister zdrowia, dzisiaj uciekająca przed mediami marszałek Ewa Kopacz. Przecież usuwany w anormalnym trybie przepis był jednym ze sztandarów jej ustawowego pakietu.

We wtorek rząd przyjął projekt, w środę został on zarejestrowany w Sejmie i od razu przeszedł pierwsze czytanie w komisji. W czwartek drugie czytanie plenarne, w piątek 13 stycznia głosowanie Sejmu, a w piątek 20 stycznia uchwała Senatu o puszczeniu nowelizacji bez poprawki. Potem podpis prezydenta — i lekarze mogą triumfować, chowając pieczątki do szuflad bez czekania na Dziennik Ustaw, bo nowelizacja zawiera przepis abolicyjny. A zatem w walentynki władza, lekarze i pacjenci powinni się już kochać. Ale pozostają jeszcze ci aptekarze…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Legislacja pieczątkowa