Risset, o który Pliva toczy boje z Janssenem, jest na liście refundacyjnej. Nie ma go jednak na rynku, bo nie wolno go importować.
Izba Celna nie uchyliła zakazu importu leku Risset, produkowanego przez chorwacką Plivę. Wydany na wniosek konkurencyjnej firmy Janssen Pharmaceutica zakaz sprowadzania preparatu obowiązuje od sierpnia 2003 r. O jego uchylenie stara się od miesięcy polski oddział Plivy. Chociaż w marcu minister zdrowia umieścił lek na liście leków refundowanych, jego sprzedaż jest zablokowana.
Na wagę złota
Na ostatni wniosek o uchylenie zakazu importu, złożony w Izbie Celnej kilka tygodni temu, Pliva jeszcze nie otrzymała odpowiedzi.
— W tym roku odwoływaliśmy się już dwa razy. Izba nie zniosła blokady mimo opinii Urzędu Patentowego, który uznał, że nie ma przeszkód do importu i sprzedaży przez firmy inne niż Janssen — mówi Agnieszka Libura, rzecznik Plivy Kraków.
Urząd Patentowy nie znalazł jednak podstaw do unieważnienia wyłącznego prawa dla Janssena.
Każdy chce zarobić
Resort zdrowia wyliczył, że umieszczając na liście refundacyjnej Risset Plivy zaoszczędzi w ciągu roku w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia 40 mln zł. Zdaniem producenta, chorwacki generyk jest o 40 proc. tańszy niż oryginalny Rispolept Janssena, którego roczna sprzedaż sięgała 120 mln zł. Oba preparaty oparte są na risperidonie — tej samej substancji czynnej.
— Janssen posiada prawo wyłączne do wytwarzania i sprzedaży na terenie Polski każdego produktu leczniczego zawierającego risperidon. Prawo to jest odpowiednikiem ochrony patentowej — mówi Renata Figura z Janssen Cilag, polskiej spółki koncernu.
— Prawo wyłącznego wytwarzania i sprzedaży to nie jest patent. Związek chemiczny nie podlega opatentowaniu w Polsce — odpowiada Agnieszka Libura.
Renata Figura dodaje, że tymczasową ochronę przeciwko wprowadzaniu przez Plivę Kraków do obrotu leku, zawierającego risperidon, wydał sąd.
Przedstawiciele Plivy uważają, że Janssen celowo wpływa na przedłużenie procesu.
— Konkurencja stosuje wybiegi prawnicze, dzięki którym rozstrzygnięcie opóźnia się. A to jest dla nich korzystne, bo prawo wyłączności mają do marca 2006 r. — dodaje Agnieszka Libura.