Lekaro też oskarża

Anna Pronińska
opublikowano: 2013-11-19 00:00

Bez warszawskich śmieci biznes firmy mocno by się skurczył, nie zamierza więc biernie czekać na rozstrzygnięcie w KIO.

Oko za oko, ząb za ząb — tak zażarta jest walka największych firm śmieciowych o odbiór i zagospodarowanie warszawskich śmieci wartych prawie 1 mld zł. Ciężkie działa wytacza też wygrane Lekaro, którego najkorzystniejsze oferty na obsługę trzech obszarów stolicy zaskarżyły Byś i Remondis. Firmie nie podoba się tajne porozumienie kilkudziesięciu firm odbierających stołeczne odpady, które chcą m.in. przedłużenia okresu pomostowego.

FOT. MW
FOT. MW
None
None

— Tego typu działania są szokujące, jeśli zostaną przeprowadzone, naruszą prawo konkurencji. Niezwłocznie powiadomimy o tym Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów [UOKiK — red.] — mówi Leszek Zagórski, dyrektor Lekaro. Wcześniej do UOKiK wpłynęło zawiadomienie Bysia o zmowie cenowej między Lekaro a MPO.

— Zarzuty są bezpodstawne. Co do rzekomej zmowy dotyczącej podziału zadań pomiędzy nas i MPO [firmy nie złożyły ofert na te same obszary — red.], przypomnę, że nasza oferta nie pokrywa się także z ofertą Bysia, a Sity — Remondisu. Są to pochodne dotychczasowego podziału rynku oraz lokalizacji regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK). Oferty złożyliśmy tam, gdzie już dziś mamy wysoki udział w rynku lub jest blisko do naszej instalacji, bo transport stanowi aż 53 proc. kosztu odbioru odpadów. Zarzut zmowy jest nieprawdziwy — podobnie jak argument dotyczący rażąco niskich cen. Oba wykluczają się wzajemnie — dodaje Leszek Zagórski.

Lekaro ma 19 proc. udziałów w warszawskim rynku odpadów (MPO 33 proc.). W nowym podziale firma dostanie 33 proc. rynku stolicy.

— Jesteśmy rodzinną firmą. Nie możemy i nie chcemy oferować cen, które nie zapewnią godziwego zarobku. Zwycięstwo w przetargu na trzy zadania spowoduje, że dynamika naszych przychodów będzie dwucyfrowa. W ostatnich trzech latach była jednocyfrowa — przekonuje Leszek Zagórski.

Przychody Lekaro to kilkadziesiąt milionów złotych rocznie, przy czym 60 proc. zapewniają odpady komunalne. Lekaro ma już w kieszeni obsługę 8 gmin koło Warszawy (oferty składało w 20 postępowaniach), z których zainkasuje 10 mln zł przychodów rocznie.

Sześć lat temu spółka wydała kilkadziesiąt milionów złotych na instalację w Woli Duckiej, gdzie przetwarza 150 tys. ton odpadów komunalnych,budowlanych i wielkogabarytowych. Kończy jej modernizację kosztem 20 mln zł. Dodatkowo spółka zainwestowała ponad 10 mln zł w 21 śmieciarek.

— Nasza stawka za przetworzenie odpadów to 300 zł za tonę, nawet o 30 proc. mniej od jednego z głównych operatorów. Mimo to osiągamy zyskowność. Czerpiemy również korzyści ze sprzedaży surowców wtórnych. Dzięki wysokiemu wolumenowi odzyskanych surowców oraz ich wysokiej jakości jesteśmy w stanie wynegocjować korzystne ceny za ich sprzedaż. Rocznie uzyskujemy ponad 6 mln zł ze sprzedaży surowców wtórnych do największych recyklerów, jak Krynicki Recykling czy Mondi Świecie — dodaje Leszek Zagórski.

Niewykluczone, że wkrótce Krajowa Izba Odwoławcza wznowi rozprawę, wstrzymaną po wniosku zamawiającego o zmianę składu orzekającego, który później wycofano.

— W tym tygodniu poinformujemy, kto będzie powołany na biegłego, a kiedy zostanie ustalony termin sporządzenia opinii, zapowiemy prawdopodobny termin rozprawy — mówi Małgorzata Stręciwilk, rzeczniczka KIO.

Możesz zainteresować się również: