LEKTURY
Lewe faktury
Nie istniejący koszt wart jest na rynku 5-15 proc. prowizji od takiej transakcji. Wszystko zależy od renomy sprzedającego lewe faktury, wysokości „lewego kosztu” oraz rabatów udzielanych stałym klientom. Właściciel firmy sam decyduje o sposobie na zapłacenie niższego podatkuj. Może zamówić kosztowną analizę rynku lub przeprowadzenie drogiej kampanii reklamowej. Dla firm o większych zyskach wynaleziono bardziej wyszukane metody, np. sprzedaż akcji na giełdzie ze stratą kilkuset tysięcy złotych. Ważne jest tylko to, by te fikcyjne wydatki można było zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Bo przecież im większy koszt, tym mniejszy podatek.
Jakie ryzyko ponosi przedsiębiorca kupujący lewą fakturę? Za oszustwo podatkowe sąd może wymierzyć wielomilionową grzywnę, a nawet ukarać więzieniem. Wcześniej jednak urzędnik skarbowy musiałby udowodnić, że naprawdę takie koszty nie miały miejsca.
Ostatnie zmiany w linii orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego jeszcze bardziej utrudniają fiskusowi wykrywanie machinacji podatników. Jedynym sensownym sposobem na ograniczenie handlu lewymi kosztami nie jest walka z jego skutkami, lecz likwidacja przyczyny. Po prostu trzeba obniżyć podatki.
„Businessman Magazine“
Eksport złudzeń
Polska nie ma produktu eksportowego jednoznacznie kojarzącego się z naszym krajem. Na listach towarów, którym przyznaje się medale Międzynarodowych Targów Poznańskich, przeważają artykuły trudne do wypromowania, na przykład sito szczelinowe zgrzewane czy typoszereg hydraulicznych pomp zębatych. Trudno się więc dziwić, że w 1999 roku polski eksport był prawie o 13 proc. niższy niż rok wcześniej, a po pierwszym kwartale 2000 roku spadł o kolejne 14 proc. Spadek wartości eksportu nie zaczął się zresztą pod rządami obecnej koalicji: w 1996 roku przyrost eksportu był aż o 26,1 proc. mniejszy niż rok wcześniej. Faktem jest jednak, że dopiero w 1999 roku wartość sprzedanych za granicę towarów była niższa niż rok wcześniej (o 822 mln USD). Eksport liczony na mieszkańca jest u nas dwa, trzy razy mniejszy niż w Czechach, na Węgrzech, w Słowenii.
Żaden kraj w Europie, który rozwijał się w takim tempie jak Polska (4,1 proc. w 1999 roku), nie odnotował tak kiepskich wyników w handlu zagranicznym. Mało tego, żaden kraj aspirujący do członkostwa w Unii Europejskiej nie ma tak fatalnej struktury eksportu: wyroby zaawansowane technologiccznie stanowią nieco ponad 5 proc., natomiast więcej niż 80 proc. to towary nisko przetworzone — surowce, produkty rolnicze i półfabrykaty. Złudzeniem jest, że świat można zawojować polską miedzią, siarką czy szynką. Łudzą się też ci, którzy chcą ratować eksport, dewaluując złotego.
„Wprost“