Lektury

Jacek Zalewski
opublikowano: 2000-08-04 00:00

LEKTURY

Czwarta władza

Szybkość zmian na polskim rynku medialnym jest w dalszym ciągu niesłychana. Stale pojawiają się nowe tytuły, nowe stacje, mieszają się kapitały, wymieniają właściciele. Po pierwszej fali zmian na rynku prasowym, polegającej głównie na przejmowaniu „starych” tytułów (głównie prasy codziennej) przez „nowych” i nowych wydawców, rozpoczął się boom na pisma branżowe, związane z określoną grupą, hobby, preferencjami, etc. Rynek prasowy ma jedną niewątpliwą zaletę — drzew Ci u nas dostatek, a więc nie ma limitu papieru, a drukarnie mnożą się jak grzyby po deszczu. Jedynym problemem jest pojemność półek w kioskach, ale nie jest to problem najważniejszy. Dzięki temu każdy czytelnik niezależnie od swoich poglądów politycznych może znaleźć tytuły prasowe odpowiadające na najbardziej wyszukane potrzeby.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w mediach elektronicznych. Tutaj główną barierą rozwoju radiofonii i telewizji jest pojemność widma telewizyjnego i możliwość umiejscawiania na skali nowych stacji lub rozszerzania zasięgu już istniejących nadajników. Dlatego pojawił się organ wydający koncesje, zwany KRRiTV. W sytuacji deficytu technicznych możliwości tworzenia nieograniczonej liczby nowych stacji ważne jest polityczne zrównoważenie wpływów poszczególnych sił politycznych w już istniejących mediach. Członkowie Rady mówią wręcz o tzw. dobru rzadkim, jakim są koncesje na konkretne pasma. Rzecz jest naprawdę skomplikowana, bo zasięg gazety można kontrolować niemal w 100 proc., a zasięg nadawanego programu radia lub TV może być różny, zależnie np. od pogody, zakłóceń wywołanych cywilizacją, a nawet źle zainstalowanych neonów w sąsiedztwie, które mogą zakłócać odbiór programów. W związku z tym w sprawie koncesji toczyła się i toczy nadal wielka batalia.

„Impact”