Lemur obiecuje zysk. Za rok

MAG
opublikowano: 2010-10-20 00:00

Firma, którą na początku tego roku stworzyli pracownicy Orbis Travel, liczy, że mały może więcej.

Firma, którą na początku tego roku stworzyli pracownicy Orbis Travel, liczy, że mały może więcej.

Życie nie znosi próżni. W tym roku z rynku zniknęło kilku touroperatorów: Selectours, Orbis Travel, w upadłości likwidacyjnej jest rosyjskie biuro Intourist. Klientów przejmują już istniejące firmy oraz nowi touroperatorzy. Jeden z nich to Lemur Travel, firma założona przez Jarosława Mojzycha, wieloletniego szefa turystyki wyjazdowej w Orbis Travel.

Na rozstaju

— Odszedłem z Orbisu po 20 latach w styczniu tego roku. Nasze drogi musiały się rozejść. Spodziewałem się, że będą duże kłopoty, choć bankructwa nie przewidziałem. W styczniu założyłem firmę, do której z Orbisu przeszła grupa pracowników zaangażowanych w organizację turystyki wyjazdowej. Wykorzystaliśmy kontakty, z których Orbis zrezygnował —opowiada Jarosław Mojzych.

Faktycznie, w tym roku oferta polskiego touroperatora była żywcem wzięta z katalogów litewskiego Novaturasa, innej turystycznej spółki z portfela Enterprise Investors, do którego trafił Orbis. Oferta powstawała na Litwie i z partnerami Novaturasa. Lemur Travel miał start utrudniony.

— Zaczęliśmy późno, bo spółkę zarejestrowaliśmy na początku lutego, a pierwszą ofertę sprzedaliśmy w kwietniu. Zwykle touroperatorzy sprzedają pierwsze wakacyjne wyjazdy już jesienią. Zgodnie z założeniami, nie będziemy mieć zysku. To rok inwestycji, w którym budowaliśmy sieć agentów — mamy ich już 600, do końca grudnia może się uda zwiększyć ich liczbę do 800, a to już by był optymalny poziom — mówi szef Lemur Travel.

W przyszłym roku firma liczy na lepszy wynik.

— Mamy szansę mocniej zaistnieć na rynku. Chcemy wypracować zysk w 2011 r. — zapowiada Jarosław Mojzych.

Plusy maluchów

Jego zdaniem, mali touroperatorzy mają wiele atutów, szczególnie ci, którzy powstali po kiepskim dla branży 2009 r.

— Mniejsze struktury organizacyjne firm to mniejsze koszty, a przy tym są często dużo bardziej efektywne. Nowi gracze nie są obciążeni stratami z wyjątkowo trudnego sezonu 2009. Mniejsze biura działają także w innych warunkach niż duże: kontrahenci wymagają opłacenia pobytu turystów i przelotów przed rozpoczęciem imprezy turystycznej. Oznacza to znacznie mniejsze ryzyko dla urlopowiczów — kwituje prezes Lemur Travel.