Lenie zarobią mniej od WIG

Anna Borys
opublikowano: 2007-06-18 00:00

Nie zawsze klienci

wybierają najlepsze fundusze, ale można to zmienić

Fundusze akcji krajowych na koniec maja zgromadziły 33,56 mld zł, czyli o 19,9 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Okazuje się jednak, że większość oszczędności trafia do funduszy z niższą stopą zwrotu. Na koniec maja 7,084 mld zł znalazło się w produktach mających stopę zwrotu wyższą niż WIG w ostatnim roku. Cały rynek skoczył w 12 miesięcy o 81,11 proc. Tym samym nad poprzeczką znalazło się 9 produktów. Większość z nich to tzw. misie, które inwestują w małe i średnie spółki. W tej grupie nie zabrakło także klasycznych produktów z aktywami przekraczającymi nawet 2 mld zł.

Większość kapitału skupiają fundusze, którym nie udało się pokonać rynku. Pod kreską znalazło się 17 produktów. Łącznie zarządzają one 20,5 mld zł. Ich stopa zwrotu wahała się w ostatnim roku od 77,13 proc. (Arka BZ WBK Akcji) do 46,57 proc. (Allianz Akcji). Pozostaje jeszcze część aktywów, którymi zarządzają fundusze działające od niedawna. Blisko 6,3 mld zł znajduje się właśnie w tej kategorii.

Teoretycznie należałoby się spodziewać, że kapitał ze słabszych produktów przepłynie do tych bardziej efektywnych. Tak się jednak nie dzieje. W dużej mierze odpowiada za to niska świadomość klientów towarzystw. Często zdają się na wiedzę i doświadczenie sprzedawców. Niestety, ci nie zawsze promują fundusze z najwyższymi stopami zwrotu.

To się jednak zmienia. Klienci mają coraz większą wiedzę, a za tym idą rosnące ich oczekiwania. Pomagają w tym liczne rankingi i zestawienia promujące najbardziej atrakcyjne produkty. TFI jednak lubią niedopowiedzenia. W tej sprawie interweniowała nawet Komisja Nadzoru Finansowego. Oceniła niektóre kampanie reklamowe produktów za wprowadzające klientów w błąd. W tej grupie zna- lazły się reklamy m.in. funduszy Arka BZ WBK Zrównoważony, Millennium Akcji i UniKorona Zrównoważony.

Towarzystwa tłumaczą, że słabe wyniki to tylko kwestia wysokiej bazy. Uważają, że średnią stopę zwrotu zawyżają fundusze inwestujące w małe i średnie przedsiębiorstwa. Górne ograniczenia wartości aktywów pozwala im efektywniej zarządzać. Dodatkowo znakomita koniunktura w tym sektorze sprzyja ponadprzeciętnym zyskom. W gorszej sytuacji są produkty o znacznych aktywach. Zarządzający skarżą się, że w takiej sytuacji trudno znaleźć interesujące inwestycje. Tym tłumaczą słabsze od tzw. misiów wyniki produktów akcyjnych klasycznych. Podkreślają także, że porównywanie wyników funduszy akcyjnych z WIG-iem, stanowi zbyt wysoką poprzeczkę dla zarządzających. Rzeczywiście produkty powinny trzymać niewielką część aktywów w bardziej płynnych instrumentach, co jednak nie tłumaczy tego, że niektóre fundusze wypracowały stopę zwrotu o połowę niższą od rynku.

Okiem eksperta

Grzegorz Raupuk

prezes Analiz Online

Misie pogłębiają dysproporcję

Więcej aktywów zgromadziły mniej efektywne produkty. Częściowo wyjaśnia to konstrukcja funduszy małych i średnich spółek. Mają one w statucie maksymalny poziom aktywów. Zatem w pewnym momencie blokują napływ świeżej gotówki. Osiągają znacznie wyższe stopy zwrotu niż fundusze dedykowane wszystkim spółkom. To pogłębia nierównowagę na rynku. Należy też wziąć pod uwagę, że największy strumień świeżej gotówki trafia do funduszy takich banków, jak PKO BP, Pekao czy ING. Przekonują oni klientów mających depozyty do zmiany formy oszczędności na fundusz inwestycyjny. W ten sposób kapitał nie płynie do produktów inwestycyjnych o najwyższej stopie zwrotu.

Niekoniecznie fundusze, które osiągnęły najwyższą stopę zwrotu w ostatnim roku są najlepsze. Zazwyczaj warto porównać wyniki z ostatnich paru lat.

Okiem eksperta

Maciej Kossowski

analityk Expandera

Nieświadomy klient

Fundusze są bardziej sprzedawane, niż świadomie kupowane. Klienci nie mają pełnej informacji o ofercie. Zdają się raczej na wiedzę i doświadczenie sprzedawców. W konsekwencji kupują, nie porównując wszystkich produktów na rynku. Wiąże się to ze stosunkowo niską edukacją finansową Polaków. Klienci nie są w pełni zorientowani na rynku. To tłumaczy, dlaczego dużo kapitału trafia do mniej efektywnych produktów. O wyborze funduszu nie decydują jego wyniki. Zatem co? Najczęściej nowych klientów werbują banki ze swojej bazy depozytariuszy. Sprzedają im zamiast lokaty swój fundusz. W ten sposób ich aktywa dynamicznie rosną, a klient zostaje. Jednak to się powinno zmieniać, bo klienci poszerzają swoją wiedzę. Pomagają w tym liczne rankingi, które kładą nacisk na wyniki. W ten sposób klienci mają szansę zapoznać się z ofertą na rynku i podjąć optymalny wybór.

Okiem zarządzajacego

Błażej Bogdziewicz

AIB BZ WBK TFI

Dużym jest trudniej

WIG, który jest benchmarkiem dla większości funduszy, składa się niemal ze wszystkich spółek notowanych na giełdzie. Odzwierciedla zmiany wartości największych spółek i małych o niskiej płynności. Zarządzający funduszami o wartości paru milionów złotych nie ma większych trudności z inwestowaniem w bardzo dynamiczny sektor małych i średnich spółek. Można znaleźć perełki, czyli tanie spółki o bardzo dobrych perspektywach. Inaczej jest z produktem, który ma ponad miliard złotych aktywów. Zarządzający nim jest skazany na lokowanie większości kapitału w duże spółki, które są dowartościowane. Analitycy rzetelnie je analizują i trudno o znalezienie perełek. W konsekwencji znacznie trudniej jest osiągnąć ponadprzeciętną stopę zwrotu, zarządzając

produktem o dużych aktywach.

Łatwiej ocenić produkt, który działa na rynku od lat, niż ten, który dopiero zaczyna.