Leonardo da Vinci pozwala uczyć się za granicą na koszt Unii

Monika Niewinowska
opublikowano: 2003-02-12 00:00

Powszechna jest opinia, że polski biznes powinien czerpać wiedzę z doświadczeń gospodarek bardziej rozwiniętych. Rodzi się jednak pytanie: jak to robić? Śledząc zachowania rynkowe zachodnich firm? Zagłębiając się w zagraniczną prasę gospodarczą? Zamawiając raporty wywiadowni gospodarczych? Można i tak. Jednak najlepszym, sprawdzonym sposobem jest... wysłanie szpiega.

Jednym z komponentów unijnego programu edukacyjnego Leonardo da Vinci są staże pracownicze. Są one szczególnie polecane małym i średnim firmom, pragnącym poznać sekrety konkurencji. Idzie tu o marketing, produkcję, zarządzanie jakością itp.

— Firma powinna przede wszystkim określić, czego i od kogo chciałaby się dowiedzieć. Mając już tę podstawową wiedzę, należy przygotować projekt, przedstawiający założenia i cele stażu. Powinien on być opracowywany w porozumieniu z partnerem projektu, czyli firmą przyjmującą naszego pracownika na staż — wyjaśnia Beata Puszczewicz z Krajowej Agencji Programu Leonardo da Vinci.

Projekt powinien odpowiadać priorytetom wskazanym przez Komisję Europejską.

— Osoby zgłaszające się do nas pytają często, czy można wyjechać za granicę i jak to zrobić. To błędny tok myślenia. Celem projektów i staży Leonardo da Vinci nie jest sam wyjazd za granicę, ale wiedza, umiejętności i doświadczenia, jakie można w ten sposób zdobyć — podkreśla Beata Puszczewicz.

Podpowiada ona, że najlepiej jest przygotowywać projekt na podstawie formularza zgłoszeniowego, który w szczegółowy sposób formułuje wszystkie pytania.

Za wybór partnera, czyli firmy, do której udaje się stażysta, odpowiada przedsiębiorca. Istotne jest, aby była to instytucja o kompetencjach pozwalających na osiągnięcie celu.

— Partner powinien umożliwić uczestnikom projektu praktyki na wysokim poziomie, w warunkach nieosiągalnych w kraju — podkreśla Beata Puszczewicz.

Partnera można szukać na dwa sposoby. Pierwszym narzędziem jest specjalna internetowa baza. Można w niej znaleźć odpowiednią instytucję bądź też umieścić informację o swoich potrzebach licząc, że ktoś ją odnajdzie. To może jednak trwać dość długo, a firmy o bardzo specyficznych potrzebach mogą się w ogóle nie doczekać na odpowiedź. Aby tego uniknąć, przedsiębiorca może szukać partnera na własną rękę. Pomocne mogą się tu okazać kontakty z radcami handlowymi ambasad RP czy też branżowymi izbami gospodarczymi. Takie poszukiwania wymagają co prawda większych nakładów czasu, dają jednak dużą swobodę wyboru. W przypadku braku pewności co do kompetencji wybranej jednostki, o opinię zapytać można Krajową Agencję Programu Leonardo da Vinci z odpowiedniego państwa.

— W przypadku, gdyby w trakcie stażu okazało się, że partner nie wywiązuje się z zobowiązań, należy nas o tym bezzwłocznie poinformować. Spróbujemy wówczas znaleźć rozwiązanie — zapewnia Beata Puszczewicz.

Uspokaja jednak, że takie problemy zdarzają się bardzo rzadko.

Czas trwania projektu przewidziany jest na okres od 2 miesięcy do roku. Maksymalna wielkość dofinansowania na jednego beneficjenta to 5 tys. EUR (obecnie ponad 20 tys. zł). Dofinansowanie nie może jednak przekroczyć 85 proc. kosztów. Małe i średnie przedsiębiorstwa mogą też liczyć na zwrot części kosztów przygotowania wniosku. Agencja chce je w ten sposób zachęcić do udziału w programie.

— Sprawne rozliczenie zależy przede wszystkim od tego, czy strony znają warunki uczestnictwa i postępują zgodnie z przepisami. Pierwszy krok w tym kierunku należy zrobić już podczas przygotowywania wniosku, planując wydatki — mówi Beata Puszczewicz.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface