Niemcy ratują rynek
To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.
— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.
Nie jest to odosobniona opinia.
— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.
Nie jest źle
Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.
— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.
Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.
Jak mantra
Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.
— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.
Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.
— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.

Niemcy ratują rynek
To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.
— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.
Nie jest to odosobniona opinia.
— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.
Nie jest źle
Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.
— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.
Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.
Jak mantra
Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.
— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.
Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.
— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.
Niemcy ratują rynek
To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.
— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.
Nie jest to odosobniona opinia.
— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.
Nie jest źle
Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.
— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.
Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.
Jak mantra
Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.
— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.
Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.
— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.
Niemcy ratują rynek
To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.
— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.
Nie jest to odosobniona opinia.
— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.
Nie jest źle
Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.
— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.
Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.
Jak mantra
Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.
— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.
Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.
— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.
Niemcy ratują rynek
To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.
— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.
Nie jest to odosobniona opinia.
— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.
Nie jest źle
Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.
— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.
Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.
Jak mantra
Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.
— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.
Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.
— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.
Niemcy ratują rynek
To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.
— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.
Nie jest to odosobniona opinia.
— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.
Nie jest źle
Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.
— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.
Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.
Jak mantra
Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.
— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.
Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.
— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.