Lepiej już było?

Paweł Janas
opublikowano: 06-10-2009, 08:41

Realizm czy pesymizm? Dobre dane o sprzedaży aut nie napawają optymizmem ich importerów.

Dotarliśmy do nieoficjalnych danych, dotyczących sprzedaży nowych aut. We wrześniu z salonów dilerskich wyjechało 24,96 tys. samochodów osobowych. To najlepszy wynik w porównaniu z pięcioma poprzednimi wrześniami (ostatnio lepszy wynik zanotowano w 2003 r.). W sumie od początku roku z krajowych salonów dilerskich wyjechało 239,6 tys. nowych aut. Gdyby taki wynik potwierdziły oficjalne dane, oznaczałoby to wzrost w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 1,7 proc. I to w czasach, kiedy gospodarka światowa mocno wyhamowała. Są to ogromne pieniądze. Według Jakuba Farysia, prezesa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2008 r. przychody branży ze sprzedaży samochodów osobowych wyniosły około 22,1 mld zł.

Niemcy ratują rynek

To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.

— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.

Nie jest to odosobniona opinia.

— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

Nie jest źle

Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.

— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.

Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.

Jak mantra

Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.

— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.

Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.

— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.

None
None
Dotarliśmy do nieoficjalnych danych, dotyczących sprzedaży nowych aut. We wrześniu z salonów dilerskich wyjechało 24,96 tys. samochodów osobowych. To najlepszy wynik w porównaniu z pięcioma poprzednimi wrześniami (ostatnio lepszy wynik zanotowano w 2003 r.). W sumie od początku roku z krajowych salonów dilerskich wyjechało 239,6 tys. nowych aut. Gdyby taki wynik potwierdziły oficjalne dane, oznaczałoby to wzrost w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 1,7 proc. I to w czasach, kiedy gospodarka światowa mocno wyhamowała. Są to ogromne pieniądze. Według Jakuba Farysia, prezesa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2008 r. przychody branży ze sprzedaży samochodów osobowych wyniosły około 22,1 mld zł.

Niemcy ratują rynek

To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.

— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.

Nie jest to odosobniona opinia.

— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

Nie jest źle

Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.

— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.

Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.

Jak mantra

Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.

— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.

Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.

— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.

Dotarliśmy do nieoficjalnych danych, dotyczących sprzedaży nowych aut. We wrześniu z salonów dilerskich wyjechało 24,96 tys. samochodów osobowych. To najlepszy wynik w porównaniu z pięcioma poprzednimi wrześniami (ostatnio lepszy wynik zanotowano w 2003 r.). W sumie od początku roku z krajowych salonów dilerskich wyjechało 239,6 tys. nowych aut. Gdyby taki wynik potwierdziły oficjalne dane, oznaczałoby to wzrost w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 1,7 proc. I to w czasach, kiedy gospodarka światowa mocno wyhamowała. Są to ogromne pieniądze. Według Jakuba Farysia, prezesa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2008 r. przychody branży ze sprzedaży samochodów osobowych wyniosły około 22,1 mld zł.

Niemcy ratują rynek

To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.

— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.

Nie jest to odosobniona opinia.

— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

Nie jest źle

Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.

— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.

Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.

Jak mantra

Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.

— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.

Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.

— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.

Dotarliśmy do nieoficjalnych danych, dotyczących sprzedaży nowych aut. We wrześniu z salonów dilerskich wyjechało 24,96 tys. samochodów osobowych. To najlepszy wynik w porównaniu z pięcioma poprzednimi wrześniami (ostatnio lepszy wynik zanotowano w 2003 r.). W sumie od początku roku z krajowych salonów dilerskich wyjechało 239,6 tys. nowych aut. Gdyby taki wynik potwierdziły oficjalne dane, oznaczałoby to wzrost w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 1,7 proc. I to w czasach, kiedy gospodarka światowa mocno wyhamowała. Są to ogromne pieniądze. Według Jakuba Farysia, prezesa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2008 r. przychody branży ze sprzedaży samochodów osobowych wyniosły około 22,1 mld zł.

Niemcy ratują rynek

To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.

— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.

Nie jest to odosobniona opinia.

— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

Nie jest źle

Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.

— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.

Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.

Jak mantra

Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.

— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.

Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.

— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.

Dotarliśmy do nieoficjalnych danych, dotyczących sprzedaży nowych aut. We wrześniu z salonów dilerskich wyjechało 24,96 tys. samochodów osobowych. To najlepszy wynik w porównaniu z pięcioma poprzednimi wrześniami (ostatnio lepszy wynik zanotowano w 2003 r.). W sumie od początku roku z krajowych salonów dilerskich wyjechało 239,6 tys. nowych aut. Gdyby taki wynik potwierdziły oficjalne dane, oznaczałoby to wzrost w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 1,7 proc. I to w czasach, kiedy gospodarka światowa mocno wyhamowała. Są to ogromne pieniądze. Według Jakuba Farysia, prezesa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2008 r. przychody branży ze sprzedaży samochodów osobowych wyniosły około 22,1 mld zł.

Niemcy ratują rynek

To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.

— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.

Nie jest to odosobniona opinia.

— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

Nie jest źle

Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.

— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.

Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.

Jak mantra

Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.

— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.

Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.

— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.

Niemcy ratują rynek

To już tradycja, że branża motoryzacyjna w Polsce nie jest zachwycona tegorocznymi wynikami. Przypomina, że dobra sprzedaż we wrześniu i poprzednich miesiącach to efekt reeksportu aut, głównie do Niemiec. Rząd Angeli Markel kilka miesięcy temu wprowadził spore dopłaty do zakupu nowych aut. Korzystali z tego polscy dilerzy, ale pula już się wyczerpała. Stąd pesymistyczne oceny.

— Realnie sprzedaż aut w Polsce jest o 17-18 proc. niższa niż w ubiegłym roku, a rynek jest bardzo słaby — twierdzi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.

Nie jest to odosobniona opinia.

— W sierpniu producenci zadeklarowali sprzedaż ponad 21 tys. samochodów. W naszym kraju zarejestrowano zaś jedynie około 16,1 tys. Różnica to auta, które wyjechały z Polski. Ponadto nierzadko część firm dokonuje czasowej rejestracji aut, które później także trafiają za granicę. Najpewniej ta tendencja utrzymała się także we wrześniu — podkreśla Wojciech Halarewicz, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

Nie jest źle

Nie wszyscy jednak mają minorowe nastroje. Zadowolenia z osiągniętych wyników nie kryje Skoda.

— Nasza sprzedaż od stycznia do września jest o 16,7 proc. wyższa niż przed rokiem. We wrześniu sprzedaliśmy o 35 proc. więcej niż w takim samym miesiącu 2008 r. Wykorzystujemy okazje, które stwarza rynek. A taką dała nam możliwość ponownego wprowadzenia do sprzedaży aut z kratką. To dzięki nim ostatnio nasza sprzedaż jest tak dobra — przekonuje Łukasz Zadworny, prezes Skoda Auto Polska.

Powody do zadowolenia ma także MMC Car Poland, importer aut marki Mitsubishi. We wrześniu Japończycy sprzedali 759 aut — ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym miesiącu 2008 r. Od stycznia do końca września sprzedaż wyniosła 6264 auta, co stanowi ponad 80-procentowy wzrost.

Jak mantra

Niemal wszystkich graczy łączy jedno. Oczekiwanie, że rząd wesprze krajową sprzedaż.

— Większość państw unijnych wdrożyła już działania ożywiające sprzedaż aut. Polski rząd nie zrobił nic — zżyma się Andrzej P. Kublik, prezes Iberia Motor Capital Group, firmy zajmujacej się importem aut marki Seat m.in. do Polski.

Według niego, trudno wróżyć branży motoryzacyjnej w Polsce świetlaną przyszłość, jeśli polskie władze nie wprowadzą jakiegoś pakietu wspierającego sprzedaż.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Przydałoby się utrzymanie odpisu podatku VAT od aut kupowanych przez firmy czy ukrócenie importu aut używanych — zaznacza Andrzej Kublik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane