Lepsze bezrobocie niż kominówka

opublikowano: 13-03-2018, 22:00

Poprzedni prezes Alior Banku urzędował 9 lat. Jego następca, Michał Chyczewski, 8 miesięcy. Nie wiadomo, dlaczego odchodzi ani na jakich warunkach

Michał Chyczewski nie ma szczęścia do banków. W listopadzie 2008 r. został wiceministrem skarbu, odpowiedzialnym za sektor finansowy. Sześć miesięcy później odbierał dymisję od premiera Donalda Tuska. Z resortu trafił na Ukrainę do Kredobanku, spółki PKO BP, żeby objąć zarząd nad pionem korporacyjnym. Cztery miesiące później już był z powrotem w Polsce. W 2010 r. został doradcą prezes BGK, żeby w lipcu objąć posadę dyrektora jednego z departamentów. Siedem miesięcy później już go w banku nie było.

Michał Chyczewski już od wyboru na p.o. prezesa miał pod górę, gdyż „dobra zmiana” wytykała mu pracę dla rządu Donalda Tuska. Bronił go Michał Krupiński, prezes Pekao.
Zobacz więcej

ZMIANA STRON:

Michał Chyczewski już od wyboru na p.o. prezesa miał pod górę, gdyż „dobra zmiana” wytykała mu pracę dla rządu Donalda Tuska. Bronił go Michał Krupiński, prezes Pekao. Fot. Marek Wiśniewski

Wyprzedzający ruch

Przygoda z Aliorem trwała nieznacznie dłużej. Michał Chyczewski w osiem miesięcy po wejściu do zarządu banku, w którym pełnił obowiązki prezesa, złożył dymisję. Nie znamy oficjalnych powodów rezygnacji i o przyczynach decyzji można tylko spekulować. W „Pulsie Biznesu” już kilka tygodni temu pisaliśmy, że Komisja Nadzoru Finansowego ma problem z Michałem Chyczewskim, bo dossier p.o. prezesa, jego doświadczenie w kierowaniu instytucją finansową, a raczej jej brak stawiały pod dużym znakiem zapytania szanse na uzyskanie przez niego zgody na sprawowanie funkcji prezesa. Poza krótkim epizodem w Kredobanku i BGK nie pełnił funkcji menedżerskich w bankowości. — Najbardziej logicznym wytłumaczeniem dymisji jest działanie wyprzedzające wobec możliwej decyzji KNF o braku zgody na pełnienie funkcji prezesa Aliora. Żaden menedżer nie może pozwolić sobie na takie publiczne upokorzenie ze strony nadzoru — mówi menedżer bankowy, zastrzegając sobie anonimowość. We współczesnej historii bankowości zdarzyło się tylko raz (nie licząc korowodów z szukaniem następcy Stanisława Kluzy w BOŚ Banku, gdzie kontekst był jednak inny), żeby p.o. prezesa w kilka miesięcy po powołaniu odszedł ze stanowiska. W marcu 2013 r. rada nadzorcza BGŻ powierzyła Małgorzacie Nachyle kierowanie bankiem. Wczesnym latem pojawiły się informacje, że KNF nie zatwierdzi kandydatury ze względu na brak doświadczenia pani prezes. Nadzór nieoficjalnymi kanałami skłonił radę nadzorczą do odwołania marcowej uchwały.

Michał Chyczewski dymisję złożył sam. Alior odmówił udzielenia informacji, na jakich zasadach prezes rozstał się z bankiem, czy otrzyma odprawę i w jakiej wysokości. Sprawa jest mocno skomplikowana, bo w czerwcu 2017 r. tuż po wyborze rada nadzorcza podpisała z członkami zarządu umowy pracy na czas nieokreślony, które m.in. przewidują 12-miesięczny zakaz konkurowania i prawo do pobierania wynagrodzenia przez ten czas. Jednak w grudniu 2017 r. NWZA banku przyjęło nowe zasady wynagradzana zarządu, zgodne z wymogami tzw. ustawy kominowej, a rada nadzorcza podjęła uchwałę o dostosowaniu kontraktów menedżmentu do wymogów regulacji. Zmienia ona również warunki odpraw. I tak, odprawa wysokości 3-miesięcznej pensji należy się tylko wtedy, gdy staż pracy w banku wynosi co najmniej 12 miesięcy. Członek zarządu ma również prawo do 6 pensji w trakcie 6-miesięcznego zakazu konkurowania, jeśli zasiadał w kierownictwie co najmniej 3 miesiące.

12 czy 6 miesięcy zakazu

Bank odmówił udzielenia informacji, pod jaki reżim podlega Michał Chyczewski. Wątpliwości co do warunków jego odprawy biorą się stąd, że zarząd Alior Banku odmówił podpisania kontraktów „kominowych” podsuniętych przez radę nadzorczą. Skoro tak, to jest pytanie, czy odchodzący p.o. prezesa objęty jest również kominową ustawą. A nawet jeśli tak jest, to pojawia się kolejne pytanie, jaka pensja będzie brana do wyliczenia podstawy: „kominowa” czy średnia, jaką pobierał w ostatnich miesiącach. Z rocznego raportu Aliora wynika, że Michał Chyczewski zarobił na posadzie prezesa 762 tys. zł w ramach zasadniczej pensji plus 45 tys. zł „narzutów na wynagrodzenia”. Razem 809 tys. zł, czyli 134 tys. zł miesięcznie.

To ponad dwa razy więcej, niż wynosiłaby jego gaża przykrócona do ustawowego komina. Gdyby korzystał z przywilejów umowy podpisanej z radą nadzorczą w 2017 r., za 12-miesięczny okres konkurowania dostałby z banku 1,6 mln zł. Ale nawet jeśli podlega pod ustawowy limit, to dymisja bardziej mu się opłaci niż praca w banku. Za 6-miesięczny okres zakazu konkurowania, przy założeniu, że podstawą do obliczeń będzie gaża pobierana w ubiegłym roku wraz z narzutami, zainkasuje 804 tys. zł. To więcej, niż miałby po roku pracy na „kominówce” (792 tys. zł). Możliwe, że wszystkie te kalkulacje są bezcelowe, gdyż Michał Chyczewski, zgodnie z trendem występującym w spółkach skarbu państwa, zrezygnuje z odprawy. Choć trzeba dodać, że są odstępstwa od tej praktyki i Michał Krupiński, prezes Pekao, a wcześniej szef rady nadzorczej Aliora, który przeforsował kandydaturę Michała Chyczewskiego, nie podziękował za wynagrodzenie z tytułu zakazu konkurowania po odejściu z PZU. Po odejściu Michała Chyczewskiego obowiązki prezesa banku objęła Katarzyna Sułkowska, wychowanica banku, czy raczej jedna z jego budowniczych, zatrudniona od pierwszego dnia działania Aliora.

 

Sprostowanie

Nieścisła jest informacja jakobym pełnił jedynie funkcję dyrektora departamentu w Banku BGK. Od 1 maja 2010 roku do 15 sierpnia 2010 roku pełniłem funkcję doradcy Prezesa Banku BGK. Następnie od 16 sierpnia 2010 roku do 23 lutego 2011 roku funkcję Dyrektora Zarządzającego Banku BGK.

Nieścisła jest informacja, że na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa zostałem powołany w listopadzie 2008 roku, bowiem miało to miejsce w listopadzie 2007 roku. Pełniłem tę funkcję do kwietnia 2009 roku.

Michał Chyczewski  

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Lepsze bezrobocie niż kominówka