Lepsze nastroje na rynku długu

Andrzej Stec
opublikowano: 2011-05-19 00:00

Według analityków udana aukcja papierów skarbowych to zasługa przede wszystkim zagranicy.

Inwestorzy finansowi chcieli wczoraj kupić polskie obligacje skarbowe za 13 mld zł — najwięcej od 1994 r. Ceny poszły w górę

Według analityków udana aukcja papierów skarbowych to zasługa przede wszystkim zagranicy.

Wczoraj w centrum uwagi inwestorów miały być dane z polskiego rynku pracy. Tymczasem przyćmiły je wydarzenia z krajowego rynku stopy procentowej. Aukcja pięcioletnich obligacji skarbowych okazała się nadspodziewanie udana. Zwłaszcza wobec utrzymującej się niepewności wokół zadłużonej po uszy Grecji, rosnącej w Polsce inflacji, możliwych podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej oraz porannej informacji o nieudanej sprzedaży instytucjom przez resort skarbu całego pakietu akcji BGŻ.

Na środowej aukcji ministerstwo finansów oferowało inwestorom finansowych pięcioletnie papiery za 1,5-3 mld zł. Kupujący byli gotowi wyłożyć aż 13 mld zł.

"To najwięcej od 1994 roku" — chwalił się resort finansów na stronie internetowej.

Istotnie spadła też średnia rentowność sprzedawanych papierów (to oznacza wzrost ich cen). Wyniosła ona 5,61 proc. i była — jak zauważył Bloomberg — najniższa od 13 października ubiegłego roku. W porannych komentarzach analitycy obstawiali co prawda spadek rentowności, ale w najlepszej sytuacji do 5,65 proc.

— Inwestorzy nie przejmują perspektywą dalszych podwyżek stóp procentowych. Wierzą, że wszystko jest już uwzględnione w cenie. Rynek stawia także na niższą podaż na pozostałych tegorocznych aukcjach — komentował wynik aukcji dla agencji Bloomberg Arkadiusz Urbański, analityk rynku obligacji w Pekao.

Do sukcesu mogła również przyczynić się wcześniejsza zapowiedź resortu finansów, że wymieni większość unijnych środków na złote bezpośrednio na rynku walutowym (a nie w NBP). To ważna informacja zwłaszcza dla inwestorów zagranicznych, którzy mogą liczyć na dodatkowy zysk (oprócz odsetek z obligacji) z mocniejszego złotego.

Rynek finansowy przyjął wyniki środowej aukcji pozytywnie. Złoty umocnił się wobec głównych światowych walut o grosz (przed aukcją tracił na wartości). Większą reakcje można było zaobserwować na wtórnym rynku obligacji.

— Wyniki aukcji są bardzo dobre. Popyt zagraniczny był bardzo duży. Cena minimalna okazała się dużo wyższa od rynkowych cen sprzed aukcji. Największy spadek rentowności nastąpił na papierach 5-letnich. Z 5,64 proc. zeszliśmy w trakcie dnia do 5,57 proc. Spadki nastąpiły też na 2- i 10-letnich obligacjach — relacjonował PAP diler papierów skarbowych w banku BGŻ.

Optymizm tonuje jednak Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

— Nie widzę większego przełomu. To symboliczne w trudnych czasach — gdy niektóre państwa mają kłopoty z uzyskaniem kapitału, my mamy dobrze obsadzoną aukcję. Wartość popytu nie jest łatwa do analizy, bo klienci banków biorących udział w aukcji mogą składać po kilka zleceń kupna po różnych cenach, w tym bardzo niskich. Dzięki temu łączny popyt wydaje się wysoki — powiedział "PB" Jacek Wiśniewski.

Inwestorzy uznali, że Polska to nie Grecja

Takiego popytu na polskie obligacje dawno nie widziałem. To może nieco dziwić, bo Elżbieta Chojna-Duch z Rady Polityki Pieniężnej tuż przed przetargiem stwierdziła, że oczekiwania rynkowe na dwie podwyżki stóp procentowych po 25 pkt bazowych są uzasadnione. Inwestorów to nie przeraziło. To oznacza, że uwzględnili już wcześniej te podwyżki stóp procentowych.

Moim zdaniem Polska zyskuje w oczach inwestorów. Na tle Grecji nasza gospodarka prezentuje się bardzo dobrze. Inwestorzy szukali bezpieczniejszego miejsca i znaleźli. Część kapitału trafiła do Polski. Sukces przetargu na polskie obligacje może pomóc złotemu, choć wczoraj jeszcze znaczącej reakcji nie było. Liczyłem na ruch notowań EUR/PLN do 3,91.

Trudno powiedzieć, czy wyniki wczorajszej aukcji to przełom. Wkrótce mamy wakacje, a po wakacjach wybory. Niepewność na rynkach sprawiła, że polskie papiery stały się atrakcyjne dla zagranicznych inwestorów. Z jednej strony to dobrze. Z drugiej — im więcej inwestorów zagranicznych będzie posiadało polskie obligacje, tym bardziej będą one narażone na wyprzedaż i spadek wyceny w przypadku poważniejszych niepokojów i tąpnięć na rynkach finansowych.

Marek Rogalski