Umowa z Norwegami na dostawę gazu do Polski była "niewykonalna", a jej parafowanie miało charakter pozamerytoryczny - ocenił były premier Leszek Miller podczas wtorkowej konferencji prasowej.
We wrześniu 2001 r. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz pięć norweskich firm podpisało umowę na dostawę gazu ziemnego do Polski w latach 2008 - 2024.
"Ważnym czynnikiem w ocenie tego kontraktu była cena o około 30 proc. większa niż gazu rosyjskiego, co spowodowałoby wzrost cen wielu produktów" - powiedział Miller. Dodał, że eksperci wskazywali na propagandowy aspekt całego przedsięwzięcia.
B. premier podkreślił, że przyczyną anulowania kontraktu było nieznalezienie przez Norwegów chętnych na 3 mld metrów sześciennych gazu, co było warunkiem jego realizacji.
Zdaniem Millera, jego rząd w 1997 roku zastał sytuację, w której musiał się starać przekonać stronę rosyjską do zmniejszenia ilości zakontraktowanego gazu. "4-letnie wysiłki rządu Jerzego Buzka w tym zakresie spełzły na niczym. Jednak w ciągu 2 lat udało nam się doprowadzić do renegocjacji kontraktu na dostawy gazu z Rosji" -zaznaczył b. premier.
B. prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNIG) Marek Kossowski podczas konferencji zaprezentował dokumenty z posiedzeń zarządu i rady nadzorczej spółki z okresu parafowania umowy ze strona norweską oraz korespondencje spółki z urzędami państwowymi. Dokumenty te były przez niego już prezentowanepodczas wrześniowej konferencji prasowej na temat kontraktu norweskiego.
Jak poinformował Kossowski, dwa dni przed parafowaniem kontraktu norweskiego we wrześniu 2001 roku ówczesny zarząd PGNIG przyjął uchwałę, która "praktycznie wykluczała jego realizację", bowiem warunkowała to m.in. zweryfikowaniem zapisów porozumienie polsko-rosyjskiego w sprawie budowy gazociągu jamalskiego oraz umowy o kupnie gazu od strony rosyjskiej.
Kossowski ocenił, że realizacja kontraktu norweskiego spowodowałaby "zadławienie się firmy" nadwyżką kupowanego gazu, co doprowadziłoby do jej bankructwa i przejęcia spółki oraz polskiego rynku gazu przez europejskich lub rosyjskich inwestorów branżowych. "Wtedy PGNiG znajdował się na krawędzi bankructwa. Strata w 2001 roku wynosiła 162 mln zł. Istniało realne zagrożenie, że Rosja może wstrzymać dostawy, bo PGNiG nie była w stanie za nie płacić. Teraz takiego zagrożenia nie ma" - powiedział Kossowski.
Odnosząc się do zapowiedzi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, Kossowski i Miller wyrazili nadzieję, że prokuratura zbada przesłanki, które doprowadziły do podpisania w 2001 roku kontraktu norweskiego.
We wtorek Ziobro zapowiedział, że będzie śledztwo dotyczące ewentualnych nieprawidłowości związanych z dostawą gazu do Polski. Śledztwo ma skupić się na dwóch umowach - duńskiej i norweskiej, które miały polegać na dostarczaniu do Polski gazu ze Skandynawii. "Te umowy przygotował jeszcze rząd Jerzego Buzka, a zaniechał ich rząd Leszka Millera" - powiedział Ziobro.
Jak ocenił Miller, sprawa kontraktu norweskiego była wielokrotnie analizowana i dyskutowana, choćby przy okazji raportu Najwyższej Izby Kontroli na ten temat. Według niego, jest obecnie wykorzystywana przez rząd premiera Kazimierza Marcinkiewicza dla celów politycznych w kontekście kryzysu z dostawami gazu z Rosji.
Miller zapowiedział, że w poniedziałek klub parlamentarny SLD na konferencji prasowej ujawni kolejne dokumenty na temat okoliczności zawierania kontraktu.