Leszno znów musi zaciągnąć kredyt

Piotr Wielicki
opublikowano: 2000-11-07 00:00

Leszno znów musi zaciągnąć kredyt

MIASTO PŁACI: Leszno spłaca obecnie pożyczkę z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodne, zaciągniętą na budowę kolektora sanitarnego. Tomasz Malepszy, prezydent miasta zapewnia, że w 2001 r. wydatki z tego tytułu nie przekroczą 900 tys. zł. fot. ARC

Leszno potrzebuje 6 mln zł na wypłaty wynagrodzeń dla nauczycieli, a ma tylko 2 mln zł. Jeszcze w listopadzie władze miasta zamierzają zaciągnąć kredyt komercyjny wysokości 4 mln zł, który chcą spłacić w ciągu pięciu lat.

We wrześniu rada miasta podjęła uchwałę, zobowiązującą władze Leszna do wypłaty podwyższonych wynagrodzeń nauczycieli do 7 października 2000 r. Aby wykonać zobowiązanie, miasto musiało pożyczyć w Banku Zachodnim 1,5 mln zł. Ten krótkoterminowy kredyt urząd musi spłacić do końca roku. To nie koniec jednak wydatków na podwyżki dla nauczycieli. Zgodnie z nową Kartą Nauczyciela, na wypłatę wynagrodzeń Leszno potrzebuje każdego roku ponad 6 mln zł. W tym roku w miejskim budżecie zabrakło 4 mln zł. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Lesznie, radni zgodzili się na propozycję zaciągnięcia kredytu długoterminowego.

— Po jego otrzymaniu, część pieniędzy zamierzamy przeznaczyć na spłatę poprzedniej pożyczki. Planujemy, że wysokość kredytu wyniesie 4,3 mln zł. Pozostałe środki, czyli około 2 mln zł, dołożymy z dochodów własnych — twierdzi Barbara Krawiec, zastępca skarbnika Urzędu Miasta w Lesznie.

Miasto poczyniło już pewne kroki, aby zaoszczędzić potrzebną kwotę. Zrezygnowano m.in. z drobnych wydatków, modernizacji i szkolnych zajęć pozalekcyjnych.

Zdaniem Barbary Krawiec, kredyt uda się zaciągnąć jeszcze w listopadzie. Miasto ma już niezbędną zgodę Urzędu Zamówień Publicznych. Dotychczas nie zdecydowano, jaki bank udzieli pożyczki.

W przyszłym roku Leszno ma otrzymać z Ministerstwa Edukacji Narodowej 1,9 mln zł.

— Z tych pieniędzy planujemy pokryć część kredytu. Natomiast resztę należności miasto spłaci do 2005 roku ze środków z własnego budżetu — dodaje Barbara Krawiec.