Wybory w Grecji i we Francji, posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego (EBC), Rady Polityki Pieniężnej (RPP) i Fedu, a także szczyt G20 to najważniejsze wydarzenia, które w tym miesiącu wyznaczą kierunek, w którym podążą giełdowe indeksy.

— Zarówno bankierzy centralni, jak i politycy zrobią wiele, by doprowadzić do zwyżek cen ryzykownych aktywów przecenionych majową wyprzedażą. Nie oczekiwałbym wydarzeń przełomowych, ale nawet uspokojenie sytuacji będzie działało na korzyść posiadaczy akcji. Grecja ze strefy euro nie wyjdzie, a stworzony rząd będzie negocjować z Unią Europejską, a nie z nią walczyć. Banki centralne nie uruchomią co prawda pras drukarskich, ale będą się starały ustabilizować sytuację — uważa Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ.
Zieleń pożądana
W maju nastroje inwestorów na światowych rynkach po raz kolejny zdominowały problemy zadłużeniowe w Grecji i spowolnienie w Chinach. Wyraźny trend spadkowy widoczny był również na warszawskim parkiecie. Od początku miesiąca WIG zniżkował o 8 proc., przez co zyski z początku roku stały się tylko wspomnieniem.
— W ostatnich kwartałach wyraźnie widać, że drukowanie pieniędzy nie przynosi efektów i oznacza, że rozwiązanie problemów odkładane jest na później albo — jak w Grecji — skala kłopotów tylko się zwiększa. W ciągu dwóch ostatnich lat debatowania dług tego kraju do PKB wzrósł o ponad 50 pkt proc. Pokazuje to, że strach przed niezbędnymi reformami jest bardzo kosztowny i chyba nikogo już na takie postępowanie nie stać — uważa Jarosław Lis, zarządzający funduszami BPH TFI.
Zdaniem analityków i zarządzających funduszami, czerwiec zapowiada się równie emocjonująco. Na rynkach utrzyma się duża zmienność, a inwestorzy nadal będą gwałtownie reagować na wypowiedzi europejskich polityków.
— Rynki pozostają są mocno wyprzedane, co w krótkim terminie zapowiada gwałtowną korektę wzrostową. Mamy więc klasyczny układ strach — chciwość, zaburzany krótkoterminowo przez mocny szum medialny związany z kryzysem zadłużeniowym w strefie euro — ocenia Piotr Szulec, ekonomista Pioneer Pekao TFI.
Podobnego zdania jest Łukasz Bugaj, który uważa, że w czerwcu będziemy mieli do czynienia z klasyczną letnią minihossą.
— Potencjał do zwyżek na pewno jest. Nie spodziewałbym się jednak spektakularnych, ale jedynie odreagowanie wcześniejszych spadków. Być może już na jesieni te zwyżki zostaną zanegowane — dodaje Łukasz Bugaj.
Wtóruje mu Jarosław Lis z BPH TFI, który uważa, że ze względu na silne wyprzedanie na rynkach oraz bardzo pozytywne nastawienie do dolara, widoczne na wskaźnikach sentymentu oraz rekordowych pozycjach spekulacyjnych, istnieje duża szansa, że na giełdach w najbliższych tygodniach dominować będzie zielony kolor, świadczący o zwyżkach cen akcji.
Nadzieja w politykach
Dodatkowym impulsem do krótkoterminowego odreagowania majowych spadków mogą być również decyzje władz monetarnych. Posiedzenia EBC i RPP zaplanowano na początek czerwca, spotkanie Fedu na 20 czerwca.
— Każda informacja, sugerująca zwiększenie płynności na rynku (dodruk pieniądza) powinna być entuzjastycznie odebrana przez inwestorów — ocenia Piotr Szulec, ekonomista Pioneer Pekao TFI. Kluczowe dla rynków będą również wyniki wyborów w Grecji, szczyt G20 i posiedzenia Rady Europejskiej.
— Bardzo pilnie śledzone będą wyniki sondaży przedwyborczych i zapewne, tak jak ostatnio, kilkupunktowe przetasowania będą wyznaczać chwilowe kierunki zmiany indeksów — uważa Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbca TFI.
Na czerwcową korektę nie liczy Flawiusz Pawluk, analityk UniCredit CAIB. Jego zdaniem, na rynku nadal będą dominować spadki, a w takim scenariuszu inwestorzy powinni skoncentrować uwagę głównie na sektorach defensywnych (energetyka) i spółkach, które oferują wysoką dywidendę, bo to te walory powinny zachowywać się relatywnie lepiej niż indeks WIG. Optymistycznie wygląda natomiast sytuacja na rynku polskich obligacji.
— Realne jest osiągnięcie deficytu budżetowego w wysokości 3-3,5 proc. PKB, co nie przeszkodzi w utrzymaniu wzrostu gospodarczego na bezpiecznym poziomie 3 proc. Ponadto Ministerstwo Finansów pokryło już dwie trzecie potrzeb pożyczkowych na ten rok, przez co zwiększyło znacznie elastyczność kalendarza przetargów papierów skarbowych.
RPP wprawdzie podwyższyła główną stopę procentową, ale posunięcie to traktuję jako ruch dostosowawczy, a nie zapowiedź cyklu podwyżek, więc nie powinno istotnie zaszkodzić polskim obligacjom skarbowym — uważa Paweł Gołębiewski, zarządzający BPH TFI.