LG Petro Bank to nie będzie tania spółka
Informacja o tym, że jest już krótka lista inwestorów gotowych kupić akcje LG Petro Banku, nie wywołała praktycznie żadnej reakcji na rynku. Zwykle w takich wypadkach kurs akcji gwałtownie zwyżkuje.
Jednak w tym przypadku pojawiająca się co klika miesięcy informacja o prowadzonych rozmowach z potencjalnymi inwestorami trzyma bardzo wysoko kurs akcji spółki. LG Petro Bank plasuje się bardzo wysoko pod względem stopy zwrotu. Obecnie kurs utrzymuje się na poziomie około 25 zł i ulega raczej nieznacznym wahaniom. Na pewno nie jest to firma niedowartościowana, biorąc pod uwagę, że wskaźnik P/E, czyli ceny do zysku netto, kształtuje się na poziomie 21,3-21,4.
W dodatku inwestor strategiczny banku LG Investment Holdings wraz z inwestorami stabilnymi — PKN Orlen, KWB Bełchatów i Energetyką Poznańską — skupiają w swych portfelach 91 proc. akcji, co oznacza, że ich płynność jest niewielka. Handel pozostałymi papierami jest raczej niewielki.
W ubiegłym roku akcje te przyniosły swoim inwestorom stopę zwrotu na poziomie 81 proc. i był to absolutny rekord w sektorze, natomiast w pierwszym półroczu tego roku stopa zwrotu wyniosła 53,5 proc. Niewielka liczba akcji w obrocie umożliwia jednak dość łatwe sterowanie kursem.
Jedno jest pewne. Jeśli znajdzie się inwestor chcący przejąć LG Petro Bank, będzie musiał zapłacić za tę spółkę duże pieniądze. W opinii obserwatorów rynku spółka jest warta minimum 600 mln zł. Jednak wynika to z prostego przelicznika i obserwacji rynku. Do tej pory bowiem w historii giełdy nie doszło do było przejęcia banku charakteryzującego się wskaźnikiem cena do wartości księgowej (C/BV) równym 2.
Niewykluczone jest jednak, że Koreańczycy, a wraz z nimi pozostali inwestorzy stabilni, będą chcieli uzyskać aż 35 zł za akcję lub nawet więcej. W tym przypadku nowy inwestor musiałby za te papiery wyłożyć przynajmniej 779 mln zł. Do tego trzeba doliczyć przynajmniej 400 mln zł na dokapitalizowanie LG Petro Banku, o czym spółka mówi już od dawna. Oznacza to, że chętny do przejęcia będzie musiał wydać na bank przynajmniej miliard złotych. Nie można też wykluczyć, że taką kwotę zechcą pozyskać sami udziałowcy banku. Dokapitalizowanie będzie więc kosztem ekstra. Trzeba jednak podkreślić, że do przejęcia jest aż 91 proc. akcji dość dobrze zarządzanej spółki.
Doskonały przykład negocjacji z inwestorem dali właściciele Lukas Banku, którzy w zeszłym roku właśnie za około miliard złotych sprzedali 75-proc. pakiet jego akcji. Wspomnienie o tej transakcji nie jest bezpodstawne. Lukas Bank i LG Petro Bank to instytucje o podobnej wielkości.
Bez wątpienia zakup LG Petro Banku ma swoje zalety. Inwestor przejmie spółkę bez przerostu zatrudnienia, co do tej pory nie było częstym zjawiskiem na polskim rynku finansowym. Ma ona dość niskie koszty działania i bardzo czysty portfel kredytowy, co zwłaszcza obecnie jest sporym sukcesem. W dodatku oznacza to, że bank bardzo dokładnie sprawdza każdego klienta. Jednak coś za coś — bank nie prowadzi akcji kredytowej na wielką skalę, podobnie jak depozytowej. Swoje produkty i usługi kieruje do ściśle wybranego grona osób o dochodach przekraczających średnią krajową. Nawet zaoferowane ostatnio rachunki, których obsługa prowadzona jest przez Internet, skierowane są przede wszystkim do zamożnego odbiorcy. Tymczasem nawet Fortis Bank wraz z wprowadzeniem rachunku internetowego otworzył się na szeroką grupę klientów.
Wysokie wymagania, a także bardzo szeroka oferta powodują, że wprawdzie LG Petro Bank posiada wyselekcjonowanych klientów, ale właściwie w niczym się nie specjalizuje i nie w pełni wykorzystuje swój potencjał. Inna sprawa, że trudno dotrzeć jest z ofertą do odpowiedniej liczby klientów posiadając niespełna 30 placówek. Na rozwój sieci i rozmach natomiast już najwyraźniej spółce brakuje pieniędzy.
W czerwcu LG Petro Bank pożyczył od konsorcjum złożonego z Bayerische Landesbank, Fortis Bank, BAWAG Bank i LB Kiel 71,6 mln zł na finansowanie bieżącej działalności. Pieniądze muszą być zwrócone w ciągu trzech lat. Potencjalny inwestor będzie więc musiał brać pod uwagę duże zadłużenie spółki przy ocenie jej atrakcyjności.