Licencje ciągle należą do rzadkości

Patrycja Otto
opublikowano: 2002-10-15 00:00

W grudniu minie rok od wprowadzenia licencji na wykonywanie usług w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.

Obowiązek posiadania licencji został wprowadzony w styczniu 2002 r. na podstawie ustawy o gospodarce nieruchomościami.

Ważniejsze transakcje

W międzynarodowych agencjach nieruchomości działających w Polsce licencje posiadają na ogół szefowie działów obiektów komercyjnych. Natomiast sami agenci zazwyczaj są na etapie ich uzyskiwania. Firmy zapowiadają jednak sukcesywne zwiększanie liczby licencjonowanych agentów.

— W naszej firmie licencje dotychczas posiadają dwaj szefowie działów, zaś 16 agentów przechodzi postępowanie kwalifikacyjne. Ukończyli już kurs teoretyczny i odbywają ćwiczenia praktyczne. W najbliższym czasie będą przystępować do egzaminu — mówi Iwona Kamysz z Cushman & Wakefield Healey & Baker.

Anna Staniszewska z DTZ Polska uważa, że większe znaczenie od liczby zatrudnionych w danej firmie licencjonowanych pośredników ma liczba przeprowadzonych transakcji wynajmu.

Pośrednicy nieruchomości twierdzą, że klienci chcący skorzystać z usług agencji nie pytają o licencje. Bardziej liczy się dla nich znajomość rynku oraz profesjonalna obsługa.

— Nie mieliśmy jeszcze przypadku, żeby klient odmówił współpracy z powodu braku licencji — uzupełnia Monika Rajska z Colliers International.

Na rynku wciąż działają firmy wychodzące z założenia, że w agencji wystarczy jedna osoba z licencją. Unikają one wysyłania swoich pracowników na wymagany kurs. Nie chcą dokształcać specjalistów, obawiając się, że w przyszłości będą się oni domagać wyższych zarobków lub odejdą do innych firm.

Wielu pośredników wręcz obawia się licencji.

— Licencjonowany pośrednik musi odpowiadać za błędy oraz zaniedbania swoich podwładnych — nielicencjonowanych agentów. Pojawia się pytanie, czy jeden licencjonowany pośrednik zechce oraz czy będzie w stanie skrupulatnie przypilnować pięciu, dziesięciu czy nawet dwudziestu podwładnych — dodaje Chris Grzesik z King Sturge.

Być może do zmiany sytuacji przyczyni się proponowana nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami, która przewiduje zwiększenie kary za prowadzenie usług pośrednictwa bez licencji z 5 tys. zł do 50 tys. zł.

Procedura uzyskiwania licencji pośrednika w obrocie nieruchomościami jest skomplikowana i długotrwała. Wymaga ukończenia specjalistycznego kursu, zdania egzaminu wewnętrznego, odbycia praktyk zawodowych (6 miesięcy), w końcu pomyślnego przejścia przez postępowanie kwalifikacyjne składające się z testu pisemnego i egzaminu ustnego.

— Zakres materiału jest bardzo szeroki i obejmuje między innymi zagadnienia prawne, ekonomiczne oraz praktyczne elementy wykonywania zawodu. Zastrzeżenia może budzić egzamin pisemny, który zawiera pytania pozostawiające zbyt dużą swobodę interpretacji lub wręcz zawierające błędy — mówi Aneta Parzuchowska z Jones Lang LaSalle.

Zdaniem niektórych pośredników, program kursów oraz pytania egzaminacyjne obejmują za dużo zagadnień z dziedziny prawa. Jednak Chris Grzesik podkreśla, że osoba trudniąca się tym zawodem powinna być ekspertem. Dlatego nikogo nie powinna dziwić szeroka tematyka kursów.