Liczy się liczba zleceń, a nie jakość

Sylwia Wedziuk
14-05-2018, 22:00

Mikroprzedsiębiorcy nie biorą przykładu z banków i nie weryfikują kontrahentów. Wolą korzystać ze wszystkich kontraktów, które wpadną im w ręce.

Większość przedsiębiorców zetknęła się z procedurą przyznawania kredytu — jeśli nie jako przedstawiciele firm, to przynajmniej jako konsumenci. Dzięki temu dobrze wiedzą, że przed udzieleniem finansowania banki sprawdzają sytuację finansową klienta i to, jak radzi sobie z regulowaniem zobowiązań. Biuro Informacji Gospodarczej Krajowy Rejestr Długów (KRD) i Rzetelna Firma, w ramach badania „Biznesowy Savoir-vivre”, zapytała małych i średnich przedsiębiorców, dlaczego nie biorą przykładu z banków i nie weryfikują kontrahentów przed nawiązaniem współpracy.

Banki muszą sprawdzać

Okazuje się, że 18 proc. ufa, że klient im zapłaci, 14 proc. nie ma na to czasu, a 12 proc. nie robi tego, bo ma stałych kontrahentów. Z kolei 11 proc. ankietowanych boi się, że, sprawdzając wiarygodność finansową dotychczasowych klientów, straci ich. Tyle samo podmiotów zasłania się zbyt wysokimi kosztami weryfikacji, dodając jednocześnie, że banki mają na to pieniądze, a oni nie.

— Kiedy przedsiębiorca stara się o kredyt dla firmy lub dla siebie prywatnie i bank weryfikuje jego wiarygodność finansową, taka procedura nie dziwi go, nie uraża i nie odstrasza. Inaczej jest, jeśli sam ma sprawdzić partnera biznesowego, któremu chce sprzedać produkty lub świadczyć dla niego usługi z odroczonym terminem płatności. Od razu w jego głowie pojawia się mnóstwo wątpliwości i zastrzeżeń, czy weryfikacja jest na miejscu. I to mimo powszechnej świadomości, że zatory płatnicze stanowią duży problem, a banki takich kłopotów nie mają — mówi Adam Łącki, prezes zarządu KRD Biura Informacji Gospodarczej.

Odpowiedzi firm są różne w zależności od ich wielkości. Właściciele średnich biznesów przyznają wprost, że banki są zobligowane do sprawdzania klientów przed udzieleniem finansowania, a oni nie mają takiego obowiązku. W ten sposób odpowiedział co czwarty przedsiębiorca, który zatrudnia od 50 do 249 osób. Z kolei właściciele małych firm (10-49 pracowników) zasłaniają się zbyt małą liczbą pracowników — nie mają osób do sprawdzania kontrahentów. 23 proc. ufa, że klient im zapłaci, bo „do tej pory zawsze płacił” i jeszcze nigdy nie zdarzyło im się na trafić na nierzetelnego płatnika.

Zysk najważniejszy

Najciekawiej jednak tłumaczą się mikroprzedsiębiorcy.

— Większość najmniejszych spółek odpowiedziała: bierzemy wszystkie zlecenia, nie myśląc przy tym o ewentualnym ryzyku braku płatności. Jak widać, liczy się dla nich wyłącznie zysk. I słusznie, bo po to się prowadzi firmę, aby go wypracować. Ale szkoda, że w tym toku rozumowania brakuje podstawowej kwestii — braku pewności, że klient faktycznie wywiąże się z płatności. A dla mikrofirmy choćby jedna niezapłacona faktura może być powodem utraty płynności finansowej, a nawet przyczyną upadłości — tłumaczy Mirosław Sędłak, zarządzający programem Rzetelna Firma.

Firmy produkcyjne najczęściej nie sprawdzają kontrahentów, bo ufają, że klient im zapłaci (27 proc.). W spółkach zajmujących się handlem najpopularniejsze są odpowiedzi: „nie sprawdzam, bo ufam, że klient zapłaci” i „nie sprawdzam, bo mam stałych kontrahentów”. Obie zaznaczyło po 16 proc. ankietowanych. Natomiast w przypadku przedstawicieli branży usługowej najwyższy jest odsetek przedsiębiorców, którzy nie chcą lub nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Liczy się liczba zleceń, a nie jakość