Liczymy na gaz z USA

opublikowano: 14-06-2013, 00:00

Kolejka krajów czeka na zgodę Amerykanów na eksport LNG. Polska jest gotowa importować go dla całego regionu

Plakat. Na nim dwa smutne nosorożce stoją nad wielką wodą, w oddali odpływa Arka Noego. Podpis: „Timing is everything” (najważniejsze jest wyczucie czasu). W ten sposób Jan Kulczyk, prezes Kulczyk Investments, zobrazował, jak rynek energetyczny Europy wygląda w porównaniu z amerykańskim. Na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie. Udział energetyki odnawialnej, węglowej, gazowej i atomowej w ogólnej produkcji jest na podobnych poziomach. Ale gaz łupkowy zmienia wszystko.

Zobacz więcej

IDZIE NOWE: Lee Feinstein, ambasador USA w Polsce w latach 2009-12, uważa, że energetyka uczy skromności: gdy już się komuś wydaje, że wszystko wie, nagle pojawia się rewolucja. Za tę rewolucję (choć nazywa ją ewolucją) chwali USA Jan Kulczyk, najbogatszy Polak. Może z niej skorzystać nasz kraj, który, poza węglem, powinien budować energetykę opartą na gazie, o czym mówił Jan Krzysztof Bielecki, szef rady gospodarczej przy premierze. [FOT. T.WALKÓW]

— Choć w USA konsumuje się 13 tys. MW na osobę, a w Europie 5 tys., cena energii w USA wynosi 10 USD, a w Europie — 25 USD. Chylę czoła przed USA. Już się wszyscy martwiliśmy, że Chiny zostały ich właścicielem, a tu się okazuje, że nie do końca. Totalnie zmieniła się mapa gospodarcza świata. Obniżenie cen ropy do poniżej 80 USD za baryłkę może mieć skutki polityczne w Rosji i w krajach arabskich. Za sukcesem USA stoją dwie rzeczy: technologia i polityka — powiedział podczas Wrocław Global Forum Jan Kulczyk. Technologię można kupić. Ale europejska polityka zabija w zarodku szanse na zmiany.

— Obciążenie dodatkowym podatkiem CO 2 powoduje, że europejska produkcjastaje się droższa. Musimy zrozumieć, że nie trzeba koniecznie wymyślać nowych ustaw. Porównywałem projekty ustaw związanych z gazem łupkowym w Polsce, Norwegii i Holandii, nasz wypada źle. Nie mamy jeszcze produkcji pilotażowej, a już chcemy opodatkować potencjalnych inwestorów. USA pokazują, jak wychodzi się z kryzysu: nie dyskusją, nie okrągłym stołem, tylko tym, że ludzie za własne pieniądze ryzykują i pokazują światu, że wszystko jest możliwe — twierdzi Jan Kulczyk.

Pozytywna motywacja

O tym, że gaz odegra w przyszłości wielką rolę, wie już kancelaria premiera.

— Powstał model ekonometryczny dotyczący rynku energii do roku 2050. Odpowiada na pytanie, jak produkować potrzebną Polsce energię najniższym kosztem. Z opracowania wynika, że należy co najmniej utrzymać, a być może nawet zwiększyć poziom produkcji energii z węgla i węgla brunatnego. Musimy też zwiększyć produkcję energii opartą na gazie. To gazowe elektrownie mogłyby dać nam konieczną elastyczność. Co do energii nuklearnej, to w średnim okresie ramy prawne opóźnią ostateczne decyzje dotyczące budowy elektrowni atomowej. Polska powinna też utrzymywać najniższy wymagany poziom udziału energii odnawialnej w całości produkcji — relacjonuje Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przy premierze. Dziś ponad 60 proc. energii wytwarzane jest w Polsce z węgla. Konsumpcja gazu jest poniżej średniej europejskiej, a 2/3 gazu pochodzi z importu.

— Mamy motywację, by być niezależnym, rozwijając sektor gazu łupkowego. Popiera to ponad 70 proc. społeczeństwa. Dzięki temu, że USA mają dobrze rozwinięty sektor gazu łupkowego, nie musielibyśmy zaczynać od początku. Do końca czerwca przedstawimy nowe regulacje. To będą — mam nadzieję — dobre wieści dla inwestorów. Potem te przepisy czeka jeszcze proces legislacyjny, ale najważniejsze, że inwestorzy poznają kierunek, w jakim idzie prawo — mówi Beata Stelmach, wiceminister spraw zagranicznych. Polska może też skorzystać na imporcie amerykańskiego gazu.

— Ostatnio wydano w USA drugie pozwolenie na eksport LNG do krajów, z którymi USA nie mają umów o wolnym handlu. Jest kolejka następnych wniosków. Przemysł chce wielu terminali LNG — przyznaje Jonathan Elking z biura polityki i spraw międzynarodowych USA. — Terminal w Świnoujściu będzie gotowy w 2014 r. Ma służyć nie tylko Polsce, ale i regionowi. Wierzymy, że to możliwe, bo jesteśmy pierwsi w tej części Europy. Czekamy na decyzję rządu USA o eksporcie, bo liczymy, że gdy ruszy, spadną ceny — mówi Beata Stelmach.

Dwa miliony miejsc pracy

Jest szansa, że wymiana handlowa zwiększy się dzięki umowie o współpracytransatlantyckiej, którą będą negocjować Kanada, USA i UE. Prezydent Barack Obama chciałby, by udało się to w 2014 r. Szacuje się, że dzięki niej powstanie 2 mln miejsc pracy, a handel wzrośnie o 20 proc. — Oczywiście wspólny system wartości, który zagwarantuje umowa, jest dla nas bardzo ważny. My, Polacy, jesteśmy bardzo pragmatyczni. Przekonają nas 2 mln etatów, tańsze samochody i łatwiejszy eksport do USA, choć mogą się pojawić obawy, że nie będzie już można ściągnąć najnowszego filmu Spielberga z polskimi napisami, zanim Spielberg w ogóle ten film nakręci — mówi Maciej Witucki, prezes Orange Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu