Lider regionu na miękkich nogach

Jacek Zalewski
opublikowano: 2010-11-05 00:00

Mniej więcej od półtora roku ambicjonalną ideą rządu stało się objęcie przez Polskę pozycji stałego lidera Europy Środkowej i Wschodniej. Wyraźnie czuje się to zwłaszcza na szczytach Rady Europejskiej w Brukseli, gdy przed zasadniczymi obradami spotyka się pod naszym przewodem region na dorobku — czyli Grupa Wyszehradzka, posowieckie republiki bałtyckie oraz najmłodsi członkowie Unii Europejskiej z Bałkanów. W niektórych obszarach, choćby w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego, regionalna pozycja Polski rzeczywiście się umocniła. Ale tak generalnie jedynym tytułem uprawniającym nas do liderowania pozostaje liczba ludności.

Takie mocarstwowe ambicje rząd prezentuje również na użytek wewnętrzny. Na przykład podczas środowej debaty gospodarczej u prezydenta Bronisława Komorowskiego, właśnie na tym wątku skoncentrował się wicepremier Waldemar Pawlak. Wyliczył, że Europa Środkowa i Wschodnia w sumie ma więcej ludności niż Rosja, większy jest także nasz łączny PKB, a ambicją Polski powinno stać się reprezentowanie owej potęgi.

Nie sprecyzował wobec kogo, ani też co o tym myślą

partnerzy, chociażby ci najbliżsi spod znaku Wyszehradu.

Dla rządowych planów kubłem bardzo zimnej wody stał się kolejny raport "Doing Business 2011", opracowany przez Bank Światowy. Region Europy Środkowej i Wschodniej rzeczywiście został w nim najwyżej, obok Azji Centralnej, doceniony za tempo reform. Okazało się jednak, że niemal wszystkie państwa, którym chcemy matkować, reformowały się szybciej. W tej chwili pod względem przychylności dla przedsiębiorczości Polska klasyfikowana jest najniżej spośród nowych członków UE. I nie tylko, o czym zaświadczyła wczorajsza okładka "PB" z hokeistą Aleksandrem Łukaszenką i piłkarzem DonaldemTuskiem.

Polityczne mrzonki o naszej regionalnej mocarstwo- wości kojarzą mi się ze stricte biznesowymi marzeniami, aby Warszawa stała się lotniczym hubem, czyli regionalnym węzłem przesiadkowym. Okęcie w naturalny sposób odgrywa taką rolę wewnątrz kraju, ale w relacjach międzynarodowym nie stanie się hubem nigdy...