Rynek usług lotniczych teoretycznie mógłby przyjąć standardy unijne jeszcze przed wejściem Polski do UE. Pierwszy krok — parafowanie umowy o wspólnym europejskim obszarze lotniczym — rząd już uczynił. Teraz trzeba wybrać silny zarząd dla LOT.
Liberalizacja rynku lotniczego, która dopuści konkurencję nie tylko w lotach międzynarodowych, ale też krajowych, może nastąpić przed 1 maja 2004 r.
— Umowa o wspólnym europejskim obszarze lotniczym została parafowana 31 stycznia 2003 r. — mówi Izabela Szymajda, dyrektor departamentu rynku transportu lotniczego w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.
Teraz trzeba poczekać na zgodę Rady Ministrów, pełnomocnictwa do podpisania i wreszcie ogłoszenie tekstu umowy. Niedawno jednak Małgorzata Okońska-Zaremba, wiceminister gospodarki, poinformowała, że toczą się zaawansowane rozmowy z Ryanairem, tanim przewoźnikiem z Irlandii. A to by oznaczało, że ratyfikacja nastąpi dość szybko. Nie potwierdzają tego informacje z Irlandii.
— Prowadziliśmy rozmowy z rządami wszystkich krajów kandydujących do Unii, także Polski. Negocjujemy z ponad 40 lotniskami w Europie. Wciąż jednak koncentrujemy się na Europie Zachodniej, w której rozwijamy istniejącepołączenia — mówi Paul Fitzsimmons, rzecznik prasowy linii Ryanair.
Eksperci twierdzą, że LOT robi wszystko, by liberalizację opóźnić. Chociaż polski przewoźnik deklaruje pewną gotowość do otwarcia na konkurencję, osoby z zewnątrz są odmiennego zdania.
— Jesteśmy gotowi. Przecież LOT jako jedna z nielicznych polskich firm działa na wolnym rynku już od dawna — uważa Leszek Chorzewski z LOT.
Co innego mówi Włodzimierz Rydzkowski, profesor katedry polityki transportowej Uniwersytetu Gdańskiego.
— LOT nie jest przygotowany na wolne niebo. Zarabia głównie na średniego zasięgu lotach europejskich i taką ma rolę w sojuszu Star Alliance. A przecież na tym rynku konkuruje nie tylko z tanimi przewoźnikami, ale też tradycyjnymi liniami lotniczymi, np. British Airways, które ostatnio wprowadziły duże obniżki. Przed LOT jest więc trudny okres, natomiast przed klientami — czas tanich lotów — uważa Włodzimierz Rydzkowski.
Sytuację LOT utrudnia też chaos, który zapanował po ujawnieniu tzw. afery płacowej. Z firmy odszedł prezes Jan Litwiński i odwołani zostali członkowie zarządu. Trwa proces wyboru ich następców, co nie ułatwia kierowania firmą. Trzeba to szybko zrobić, by silna ręka objęła stery (albo raczej wolant) spółki.