Linie lotnicze mają coraz większe kłopoty

Krzysztof Maciejewski
opublikowano: 2001-01-30 00:00

Linie lotnicze mają coraz większe kłopoty

Na fuzjach i sojuszach nierzadko tracą pasażerowie

Osłabienie gospodarki amerykańskiej może uderzyć w największe linie lotnicze świata. To jednak nie koniec złych wiadomości. Coraz częstsze protesty organizacji konsumenckich mogą dodatkowo wpłynąć na zmniejszenie liczby przewożonych pasażerów.

Przedstawiciele lotniczych przewoźników z dużym niepokojem wsłuchują się w wieści płynące z USA, w których coraz częściej pojawia się wątek spodziewanego osłabienia amerykańskiej gospodarki. Tymczasem około 20 proc. wszystkich wpływów z biletów lotniczych pochodzi z lotów nad Atlantykiem.

Korekta apetytu

Jeszcze w październiku ubiegłego roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego (IATA) ze sporą dozą optymizmu prognozowało, że w latach 2000--2004 można spodziewać się 5,6-proc. wzrostu ruchu lotniczego. Jednak kryzys linii lotniczych będzie nieuniknioną konsekwencją problemów gospodarczych, doskonale obrazując przykład teorii o naczyniach połączonych. Dodatkowym elementem w tej układance są również wysokie koszty paliwa, które w ubiegłym roku wymusiły na wielu liniach lotniczych podwyżki cen biletów.

W niestabilnych warunkach pewną metodą może okazać się konsolidacja branży.

— Konsolidacja jest konieczna i bardzo pożądana z punktu widzenia udziałowców — uważa Martin Borghetto, analityk z Morgan Stanley Dean Witter.

W tym roku dochodzi np. do głośnych fuzji amerykańskich gigantów American Airlines z TWA oraz United Airlines z US Airways. Jednak podobne transakcje przyciągają uwagę władz antymonopolowych. Dlatego też inną metodą obniżki kosztów są sojusze lotnicze, czyli umowy zawierane między przewoźnikami, dotyczące np. dostępu do portów lotniczych i wspólnego marketingu. Największe alianse to: Star Alliance, oneworld, SkyTeam oraz porozumienie między holenderskim KLM a amerykańskim NorthWest (Wings Alliance).

Korzyści czy straty

Jednak każdy kij ma dwa końce. Wiele wskazuje bowiem na to, że zarówno fuzje, jak i tworzone sojusze odbywają się nierzadko kosztem pasażerów. Chodzi nie tylko o mniejszą konkurencyjność, której automatycznym efektem są podwyżki cen biletów, ale także pogorszenie jakości obsługi. To jednak może odbić się na łączących się koncernach. Coraz częstsze protesty organizacji konsumenckich mogą dodatkowo wpłynąć na zmniejszenie liczby przewożonych pasażerów.

— Sądzę, że związek kilku linii lotniczych pozostaje jednak w ogólnym bilansie korzystny dla pasażerów. Bogatsza linia połączeń, wspólne odprawy i dogodniejsze transfery to tylko kilka przykładów popierających tę tezę — ocenia Szymon Majewski z KLM.