Po ośmiu miesiącach od ogłoszenia bankructwa linie lotnicze US Airways znów zaczną funkcjonować.
Spore powody do zadowolenia może mieć David Siegel, prezes United States Airways. Po ciężkich przejściach z sierpnia 2002 r., kiedy to szósty przewoźnik w USA ogłosił upadłość, szef spółki może na chwilę odetchnąć. US Airways otrzymały od dawna oczekiwane poręczenie pożyczki wysokości 1 mld USD (4,05 mld zł). Spółka szykuje się już do zakupu 100 nowych samolotów.
Po przeprowadzeniu restrukturyzacji spółka jest o jedną trzecią mniejsza niż przed zamachami terrorystycznymi z 11 września 2001 r. Przeprowadzone „w upadłości” przez zarząd spółki działania pozwoliły na 23-proc. redukcję jej rocznych kosztów. David Siegel zapowiedział, że w ciągu 30 dni spółka złoży zamówienie na 100 samolotów. W związku ze spadkiem popytu na przewozy pasażerskie będą to małe odrzutowce produkowane przez kanadyjskiego Bombardiera lub brazylijskiego Embraera.
US Airways wystąpiły o ochronę przed roszczeniami wierzycieli w sierpniu ubiegłego roku, wykorzystując przepisy 11 rozdziału amerykańskiego prawa upadłościowego. Oznacza to, że do czasu zakończenia restrukturyzacji grupa jest zwolniona od spłacania zadłużenia.
Jeszcze w ubiegłym roku przewoźnik otrzymał 500 mln USD (2,02 mld zł), pochodzące z pakietu finansowego, który zapewniło konsorcjum kilku banków. Znaczna część środków została przeznaczona na regulowanie bieżących zobowiązań wobec pracowników i kontrahentów.
W ramach oszczędności piloci US Airways zgodzili się na redukcję wynagrodzenia, co przyniosło liniom dodatkowe 465 mln USD (1,88 mld zł).
W 2002 r. zobowiązania przewoźnika przekroczyły o 200 mln USD (810 mln zł) wartość aktywów grupy sięgających 7,8 mld USD (31,6 mld zł).