Baronowie bronią węglowego interesu
- Największym szkodnikiem w eksporcie węgla („PB” nr 195 z 8 października) jest Kompania Węglowa. Dyrekcje kopalń chętnie sprzedawałyby swoją produkcję bezpośrednio klientom za granicą, ale nie mogą, bo jednoosobowa spółka skarbu państwa nie pozwala. Węgiel, za który kopalnie dostają około 25 USD za tonę, kosztuje odbiorcę 50 USD, oczywiście bez kosztów transportu. Dlatego opłaca się sprowadzać węgiel z krajów oddalonych o 10 tys. i więcej kilometrów, wieźć go statkami przez pół kuli ziemskiej, przeładować w porcie, przewieźć koleją lub żeglugą śródlądową kilkaset kilometrów — i wciąż będzie on miał korzystniejszą cenę niż węgiel rodzimy! Wszystkiemu winna jest chora sytuacja, w której producent nie może się dogadać bezpośrednio z odbiorcą, tylko musi sprzedawać przez łańcuszek państwowych i narzuconych z góry pośredników, którzy łupią kopalnie na każdym kroku. Toż to jest najlepszy przykład z czasów centralnie sterowanej gospodarki socjalistycznej i z wolnym rynkiem nie ma nic wspólnego. Dlatego do kopalń trzeba dopłacać miliardy, później zamykać, a potem ponosić niewyobrażalne koszty społeczne.
Jacek Fredek
Bankrut spróbuje pomoc bankrutowi
- Wątpię w to, aby AwtoZAZ mógłby być poważnym partnerem dla FSO („PB” nr 194 z 7 października), ponieważ jest on nieudanym projektem Daewoo na Ukrainie. To przedsięwzięcie miało wsparcie na najwyższym szczeblu politycznym, łącznie z nieznanymi wcześniej ulgami podatkowymi oraz zabezpieczeniami socjalnymi. Specjalnie dla AwtoZAZ-Daewoo została nawet obniżona granica wieku sprowadzanych samochodów używanych — z 8 na 5 lat. Mimo to nastąpił krach tego projektu. Czy FSO jest aż w takiej rozpaczy, że musi łączyć się z firmą o podobnej kondycji?
Witalij Olijnik