Koreańczycy wrócą do FSO. Po długi
- Przedstawiciele Koreańskiego zbankrutowanego Daewoo żądają zwrotu należności za poniesione inwestycje w FSO! Pytanie do ministra J. Piechoty: czy poda się Pan w związku z tym do dymisji lub przyczyni się do ukarania winnych „złodziejskiego kontraktu stulecia”? Otóż Pan jako przedstawiciel strony rządowej czynił medialnie starania o pozyskanie nowego inwestora dla FSO, podczas gdy pod nadzorem przedstawiciela SP dokonywała się rzecz straszna. Otóż bezkarnie pozwolono koreańskiemu czebolowi wpompować na rynek krajowy milion samochodów, zlikwidować 8 tys. miejsc pracy w fabryce i tysiące innych w zakładach kooperujących, nie dotrzymano umów inwestycyjnych, zadłużono firmę na miliony dolarów... Obecnie ukraiński przedsiębiorca wykupuje długi będące zabezpieczeniem majątku trwałego, a w konsekwencji zapewni sobie prawo do jego wywiezienia na wypadek upadłości. Kim my jesteśmy? po
- Cała historia potwierdza jeden fakt. Po stronie rządowej mamy do czynienia z dyletantami do kwadratu, którzy nie tylko nie potrafią poruszać się po terenie wzajemnych zobowiązań finansowych, ale nie potrafią nawet znaleźć specjalistów z tej dziedziny i dają się wystrychnąć na przysłowiowego dudka. Do tego dochodzi jeszcze „podgrzana” propaganda sukcesu. Kompletna degrengolada. Krytyk
- Były w Polsce dwie fabryki: FSO i FSM. FSM została sprzedana przez prawicę i kupił ją Fiat (fakt za symboliczną złotówkę, ale fabryka była zadłużona, a długi obciążały skarb państwa). Umowę podpisał bodajże Olechowski i wszyscy wyzywali go, że rozdaje majątek za bezcen. Druga fabryka,
FSO, została sprywatyzowana przez
lewicę i mówiło się o kontrakcie stulecia. Teraz są rezultaty. Dawna FSM produkuje, płaci podatki, daje zatrudnienie, FSO „zdycha”. Próba jest mało reprezentatywna, ale jest 1:0 dla prawicy. Pamiętliwy