Litewski najazd na polskie firmy

Marcel Zatoński, WIS, GRA
opublikowano: 2011-12-02 00:00

Maxima, grupa handlowa z Wilna, chce przejąć sieć supermarketów Aldik Nova z Lublina

Skąd Litwini wracają? Litwini wracają z Lublina. Do wielkiej inwestycji w tym mieście szykuje się perełka bałtyckiego handlu, Maxima. W Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) leży wniosek w sprawie przejęcia sieci supermarketów Aldik Nova.

Jeśli transakcja dojdzie do skutku, będzie to jedna z największych inwestycji północno-wschodniego sąsiada w naszym kraju — i najprawdopodobniej wstęp do dalszej ekspansji.

— Potwierdzam, że chcemy kupić Aldik Novę. Zwróciliśmy się do nich z propozycją, złożyliśmy papiery do UOKiK i czekamy. Mamy nadzieję, że wszystko się uda. Ta transakcja to dla nas bilet do Polski. Nie jest duża, ale to już pierwszy krok — mówi Diana Dominiene, dyrektor Vilniaus Prekyba, spółki matki Maximy.

Nie podaje żadnych konkretnych sum ani terminów.

Litwini lubią Lublin

Maxima to największa litewska grupa kapitałowa i największy pracodawca w krajach bałtyckich. Poza rodzimym rynkiem działa w Estonii, Bułgarii i na Łotwie. Łącznie ma prawie 450 sklepów i zatrudnia ponad 27 tys. osób. W ubiegłym roku jej przychody sięgnęły 7,27 mld litów (ok. 9,5 mld zł), a w najlepszym w historii spółki 2008 r. wynosiły nawet 8,5 mld litów (11,1 mld zł). Maxima działa we wszystkich najważniejszych segmentach rynku handlu spożywczego — prowadzi supermarkety, hipermarkety, sklepy convenience (małe sklepy osiedlowe), a także hale Cash & Carry. Na Litwie próbuje sił także w innej branży — prowadzi trzy hipermarkety budowlano-dekoracyjne Ermitazas.

Na tym tle Aldik Nova jest maluszkiem. To sieć 24 supermarketów spożywczo-przemysłowych, zlokalizowanych w Lubelskiem i Podkarpackiem. Jej władze na razie nie udzielają żadnych informacji.

— Nie komentujemy tej sprawy — mówi Jadwiga Radzikowska, prezes Aldik Nova.

Nie ujawnia też danych finansowych spółki. Wiadomo, że w 2009 r. miała 140 mln zł przychodów. Rok temu do przejęcia Aldik Novy szykowała się giełdowa Emperia (która w Lubelskiem ma silną pozycję dzięki supermarketom Stokrotka). Spółka uzyskała nawet zgodę UOKiK na koncentrację, ale plany spaliły na panewce. Artur Kawa, prezes Emperii, nie chciał wczoraj odnieść się do nieudanej transakcji.

— Polski rynek jest nie tylko dużo większy, ale również bardziej elastyczny od litewskiego,a polska gospodarka radzi sobie znacznie lepiej od litewskiej. Ruch Maximy nie dziwi, Polska to naturalny kierunek ekspansji dla firm z krajów bałtyckich — ocenia Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Właściciel Maximy już raz próbował sił w polskim handlu — do Vilniaus Prekyba należała sieć Euro-Apteka, sprzedana w 2006 r.

Małe kroki

Handel to kolejny sektor polskiej gospodarki, w który inwestują Litwini. Choć inwestycje mniejszego sąsiada nie oszałamiają — w ubiegłym roku sięgnęły łącznie ok. 0,5 mld zł — w ostatnich latach nie brakowało dużych transakcji z udziałem biznesmenów znad Wilii. Do największej doszło w 2006 r. Wtedy litewski Sanitas wraz funduszami: Citi Venture Capital International, Invalda i Amber Trust II przejął jeleniogórską Jelfę za 630 mln zł. Była to największa inwestycja zagraniczna w historii Litwy. W tym roku Sanitasa przejął za ok. 1 mld zł kanadyjski Valeant Pharmaceuticals.

Spory apetyt na polskie firmy spożywcze mają litewskie fundusze inwestycyjne. W 2010 r. pakiet ponad 65 proc. akcji firmy cukierniczej ZPC Mieszko przejęła spółka Kenya 2010 Holding, za którą stoi fundusz Eva Grupe (także należący do Vilniaus Prekyba). Dzięki temu ZPC Mieszko rozpoczął ekspansję międzynarodową i przejął w tym roku litewską firmę cukierniczą Vilniaus Pergale. W portfelu siostrzanego funduszu, NDX Energia, znalazł się kilka miesięcy temu 60 proc. akcji Mispolu, giełdowy producent pasztetów, konserw mięsnych, dań gotowych i karmy dla zwierząt. Inwestor deklarował, że zamierza zbudować wokół Mispolu silną grupę spożywczą. Na razie rozwija dotychczasową działalność firmy, rozważając jednocześnie sprzedaż spółki oferującej dania gotowe. Największą polską inwestycją na Litwie pozostaje zakup rafinerii w Możejkach przez Orlen.

Do tej pory na polskim poletku handlowym działali przede wszystkim Niemcy (m.in. Metro Group, Schwarz Group, Tengelmann), Francuzi (Auchan, Carrefour, Grupa Muszkieterów, E.Leclerc), Brytyjczycy (Tesco) i Portugalczycy (Jeronimo Martins i Eurocash). Coraz śmielej poczynają sobie Szwedzi — do Ikea dołączyły ostatnio markety budowlane Jula. Zainteresowany polskim rynkiem jest też inny szwedzki koncern — ICA. Władze tego skandynawskiego giganta handlowego (ma 2150 sklepów, poza Szwecją w Norwegii i krajach bałtyckich) sondowały rynek podczas majowej wizyty w Polsce króla Szwecji, Karola XVI Gustawa.

OKIEM EKSPERTA

Na miejscu Litwina zrobiłabym to samo

AGNIESZKA GÓRNICKA

prezes agencji badawczej Inquiry

Przejęcie sieci w południowo-wschodniej Polsce to absolutnie naturalny krok dla dużej sieci z regionu bałtyckiego. Na rodzimych rynkach nie ma gdzie poszaleć — ponad 400 sklepów w krajach, w których mieszka ok. 6,5 mln ludzi to imponujący wynik. Firma — żeby dalej się rozwijać — musi wejść na rynki ościenne. Polska jest najlepszym kierunkiem. Należy do Unii, a polityczne niesnaski nie mają większego znaczenia przy kontaktach biznesowych, które zresztą kwitną w obszarach przygranicznych.