Litwini chcą mniej płacić za Mispol

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2011-05-17 00:00

NDX Energija uważa, że w obliczu upadłości PMB, cena za akcję Mispolu powinna być niższa niż 8,8 zł.

PMB upadł, cena też powinna spaść

NDX Energija uważa, że w obliczu upadłości PMB, cena za akcję Mispolu powinna być niższa niż 8,8 zł.

O 2,9 proc. potaniały wczoraj akcje Mispolu. Dla producenta pasztetów, konserw mięsnych, dań gotowych i karmy dla zwierząt, była to pierwsza sesja po deklaracji o wycofaniu się z przejęcia mięsnego PMB oraz po uwzględnieniu 15,4 mln zł odpisu w sprawozdaniu za pierwszy kwartał.

Litwini spowolnili…

Problemy z PMB odbijają się nie tylko na notowaniach, ale również na tempie zmian właścicielskich w Mispolu. Litewski fundusz NDX Energija jest w trakcie przejmowania pakietu kontrolnego od przedsiębiorców z tzw. grupy białostockiej, która na początku transakcji kontrolowała prawie 40 proc. kapitału.

— Transakcja zwolniła tempo. Przyczyną jest nie tylko sprawa PMB, którą trzeba wyjaśnić, ale również kwestia ceny. W dzisiejszych warunkach chcemy ją ponownie przeanalizować — mówi Petras Jasinskas, szef NDX Energija.

Z informacji "PB" wynika, że NDX uzgodnił cenę 8,8 zł za akcję Mispolu. Na razie fundusz przejął kontrolę nad wehikułem HC1, do którego część akcjonariuszy Mispolu wniosła wcześniej akcje w formie aportu (18,4 proc.). Łącznie NDX ma już 32,9 proc. W kolejnych krokach zamierzał wykorzystać jeszcze jeden wehikuł — cypryjski.

— Wszystko się opóźnia, a to kosztuje. Pierwotny harmonogram zakładał, że dziś transakcja będzie już domknięta. Wciąż jednak jesteśmy zainteresowani kontrolą nad Mispolem — podkreśla Petras Jasinskas.

…a zarząd walczy o kasę

Decyzja Mispolu o wycofaniu się z transakcji ma szereg konsekwencji. Po pierwsze — Mispol przestaje być akcjonariuszem PMB. Po drugie — żąda zwrotu pieniędzy od partnerów, którzy mieli wprowadzić go w błąd co do sytuacji finansowej PMB. Spółki LS i PTFI mają mu zwrócić w ciągu dwóch tygodni 15,4 mln zł. Tymi pieniędzmi mają m.in. opłacić skierowaną do nich na początku roku emisję akcji, w wyniku której PTFI ma dziś 10 proc. udziałów w akcjonariacie Mispolu. Zarząd Mispolu sygnalizuje, że jeśli tego nie zrobią, to spółka zwróci się do Krajowego Rejestru Sądowego o wykreślenie tej emisji. Wtedy struktura akcjonariatu będzie taka, jak przed transakcją.

Działania zarządu dobrze oceniają akcjonariusze.

— To dobry ruch, choć ewentualne postępowanie sądowe może trwać nawet pięć lat — zauważa Marek Jutkiewicz, który ma 13 proc. akcji Mispolu.

— Wolałbym, żeby taka sytuacja w ogóle się nie zdarzyła. W tych okolicznościach, zarząd dobrze chroni interesy spółki — twierdzi Petras Jasinksas.

Pytanie, czy zarząd rzeczywiście dołożył starań, aby wykluczyć taką sytuację. Zapewnia, że przeprowadził due diligence PMB (wszechstronne badanie prawno-finansowe), ale w części opierał się na oświadczeniach strony sprzedającej.

— Przejmujący zawsze częściowo opiera się na oświadczeniach zarządu przejmowanej spółki, bo nawet proces due diligence nie daje pełnej wiedzy o firmie. Zawsze jest ryzyko, że po transakcji nowy właściciel znajdzie trupy w szafie. My mieliśmy dużo szczęścia, ale również doświadczenie — uważa Kazimierz Herba, założyciel i akcjonariusz grupy Neuca, która pozycję na rynku farmaceutycznym zbudowała w drodze licznych przejęć.