Lockdown nie zatrzymał popytu na samochody

Ignacy Morawski
opublikowano: 2021-05-05 20:00

Mimo restrykcyjnego lockdownu popyt na samochody w Polsce w kwietniu nieznacznie wzrósł w stosunku do marca. To pokazuje, jak relatywnie wysoki jest już stopień adaptacji firm i gospodarstw domowych do działania w warunkach pandemii. Odzwierciedla jednak również rosnące nadzieje na rychłą poprawę sytuacji gospodarczej. Maj powinien być miesiącem przełomu, czyli gwałtownego przyspieszenia popytu w wielu segmentach gospodarki, także w motoryzacji.

W kwietniu sprzedano w Polsce 40151 samochodów osobowych - wynika z danych instytutu Samar (pozyskanych z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców). Jest to oczywiście mniej niż w marcu, ale kwiecień ma mniej dni i jest też miesiącem Świąt Wielkanocnych, wiążących się z przedłużonymi urlopami. Szacuję, że po odjęciu sezonowości z danych popyt na auta wyniósł 39,8 tys. i był o 0,2 proc. wyższy niż w marcu. Jednocześnie popyt jest wciąż o ok. 6 proc. poniżej poziomu z ostatnich czterech miesięcy przed epidemią. To sporo, ale jednocześnie jest to bardzo płytki spadek jak na recesję. Widać, że wsparcie państwa dla firm robi swoje i niweluje efekty podwyższonej niepewności.

Do podobnych wniosków prowadzi analiza indeksu nastrojów konsumentów, który historycznie był wysoko skorelowany z popytem na samochody. Po prostu nastroje i popyt na drogie dobra trwałe chodzą w parze – na duże wydatki gospodarstwa domowe i firmy decydują się tylko w warunkach wysokiego zaufania do stabilności własnej i kraju. W kwietniu indeks nastrojów konsumentów nieznacznie wzrósł w stosunku do marca mimo restrykcyjnego lockdownu.

Warto zauważyć ciekawe zjawisko. Z trzech lockdownów wprowadzonych w Polsce w minionych 13 miesiącach marcowo-kwietniowy był pierwszym, w czasie którego nastroje konsumentów się nie pogorszyły. Możliwe, że jest to kwestia obniżonych oczekiwań i dostosowania nastrojów do ogólnie złej sytuacji w kraju. A może to zdolność adaptacji i malejąca wrażliwość na kolejne fale pandemii.

Można na przykład dostrzec, jak znacząco wzrosła umiejętność konsumentów w zakresie przesuwania zakupów do kanałów e-commerce w czasie zamknięcia sklepów. W marcu tego roku udział handlu internetowego w sprzedaży wyniósł 9,5 proc., podczas gdy w marcu zeszłego roku było to 8,1 proc. (czas otwarcia sklepów nie różnił się bardzo istotnie, a jeżeli już, to w tym roku były one otwarte dłużej). To może oznaczać, że część konsumentów nauczyła się korzystać z zakupów online. Poprawia to też zdolność adaptacji gospodarki do działania w innych warunkach.

Wracając do samochodów, Samar prognozuje, że w tym roku cały rynek wzrośnie o niecałe 10 proc. W poprzednich miesiącach pisałem, że widzę duże szanse na dwucyfrowy wzrost - i tę opinię podtrzymuję. Od maja powinno zacząć się istotne przyspieszenie popytu. Wprawdzie duża część nowych zakupów będzie dokonywana w sektorze usługowym, ale ogólna poprawa sytuacji gospodarczej obejmie większość branż, oprócz tych, które bardzo korzystały na pandemii.

Test tej optymistycznej tezy przyjdzie w maju, który będzie pierwszym miesiącem z dużym luzowaniem restrykcji od końca lata zeszłego roku, a także pierwszym, w którym powinny być widoczne efekty szczepień. W USA i Europie Zachodniej widać wyraźną poprawę nastrojów konsumentów, która powinna nastąpić również w Polsce. A za tym powinna pójść sprzedaż samochodów.