Łódź musi wybrnąć z gospodarczego regresu

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2002-02-19 00:00

Koniunktura regionu łódzkiego ciągle słabnie, mimo że zaangażowanie kapitału zagranicznego w Łodzi systematycznie rośnie. W 1995 r. wyniosło106,9 mln USD, a w 2000 r. już 921,62 mln USD.

Na inwestycje na rynku łódzkim zdecydowały się takie firmy, jak niemiecka grupa Metro AG (132 mln USD), włoska Merloni (60 mln USD) czy koreańska LG (56 mln USD). Według analiz, w ciągu najbliższych dwóch lat wielkość ulokowanego w tym mieście kapitału zagranicznego przekroczy 1,6 mld USD. Tania siła robocza, centralne położenie miasta i wielki potencjał nieruchomości nie mogą jednak przyciągnąć liczby inwestorów, wystarczającej do pobudzenia koniunktury.

Tania siła robocza ma stanowić jedną z głównych zachęt dla przyszłych inwestorów. Wysokość bezrobocia w Łodzi sprawia, że przeciętne wynagrodzenie brutto w tym mieście na grudzień 2001 r. kształtuje się na poziomie 1800 zł, podczas gdy w Warszawie wynosi 2966 zł.

— Miasto ma kadry pracownicze o dużym doświadczeniu, zdolne do wdrożenia najnowszych światowych technologii. Przy sprzyjających okolicznościach Łodź mogłaby stać się bazą logistyczną i biurową do rozwinięcia działalności na rynkach wschodnich — mówi Jan Kuśmierczyk, prezes Centrum Handlowo-Usługowego Rynku Nieruchomości Mediator w Łodzi.

Specyficzna architektura Łodzi, wśród której przeważają kamienice, determinuje rozwój miasta w jego centrum.

— Zabytkowe, dziewiętnastowieczne nieruchomości są nieopłacalne z punktu widzenia inwestycyjnego. Ograniczenia narzucone wymogami konserwatora zabytków i długi czas oczekiwania na wszelkie decyzje związane z przebudową obiektów zniechęcają inwestorów — uważa Tomasz Błeszyński z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Dotychczas jedynie francuski inwestor Apsys zdecydował się wykorzystać stare poprzemysłowe obiekty, przystępując do budowy Centrum Handlowo-Usługowego Nowy Świat. Mniej kosztowne są inwestycje na obrzeżach miasta, czyli budowanie nowych obiektów.

Podkreślanym najczęściej walorem Łodzi jest jej centralne położenie w Polsce, ale ciągle nie wystarcza ono, aby wydźwignąć miasto z gospodarczej zapaści. Podjęta w ubiegłym roku uchwała dotycząca zwolnień z podatku od nieruchomości ma się przyczynić do wzrostu napływu inwestorów. Na razie nie przynosi ona efektów. Aby do miasta napłynęli inwestorzy, należy rozwinąć wewnętrzną i zewnętrzną infrastrukturę komunikacyjną.

— Łodzi przede wszystkim brakuje sensownego programu zagospodarowania przestrzennego. Miasto nie potrafi sprawnie prowadzić polityki inwestycyjnej — uważa Tomasz Błeszyński.

Ponadto, miasto ciągle nie umie stworzyć odpowiedniego wizerunku marketingowego dla inwestorów zagranicznych. Nie ma także skonkretyzowanej wizji rozwoju.

— System administracji państwowej w obecnym stanie raczej przeszkadza w sterowaniu procesami na wolnym rynku. Jeśli chodzi o sam makroregion łódzki — brakuje kompleksowego programu jego rozwoju — dodaje Jan Kuśmierczyk.