Łódź ściąga z Wrocławia ściąganie inwestorów

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2011-08-23 00:00

Powstaje spółka, która zaopiekuje się firmami. Miasto da biuro. Eksperci chwalą decyzję.

Powstaje spółka, która zaopiekuje się firmami. Miasto da biuro. Eksperci chwalą decyzję.

Zmiany w łódzkim magistracie. Biuro obsługi inwestorów wychodzi poza urząd.

— Struktury urzędu czasem są zbyt skostniałe. Jesienią powstanie spółka aglomeracyjna odpowiedzialna za ściąganie inwestorów do Łodzi i sąsiednich gmin — mówi Marek Cieślak, wiceprezydent Łodzi.

Sporo do wymyślenia

Twierdzi, że ponad 20 okolicznych gmin jest przychylnie nastawionych do pomysłu.

— Myślimy, co wnieść aportem do spółki. Trzeba ją dobrze wyposażyć, żeby w przyszłości nie dokładać. Najpewniej będzie to budynek, w którego części spółka będzie działać, a na wynajmie reszty powierzchni — zarabiać — przewiduje Marek Cieślak.

Na razie nie wiadomo, jak spółka będzie się nazywać.

— Nikt nad tym jeszcze nie myślał. To może być Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego czy Aglomeracyjnego albo jeszcze inaczej — zastanawia się wiceprezydent Łodzi.

Żeby te plusy…

Spółka będzie się wzorować na Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej (ARAW) (patrz ramka). To na razie wciąż nowość w Polsce. W ślady Wrocławia wcześniej poszedł Gdańsk, a przedstawiciele biur obsługi inwestora z Poznania, Szczecina i Lublina przyznają, że wdrożyli niektóre z rozwiązań ARAW.

— Plusy są takie, że spółka prawa handlowego mówi tym samym językiem co firmy. Łatwiej spełnić zasadę 3F — first, fast and flexible, czyli szybki, pierwszy i elastyczny, z czym urząd miasta, który przy współpracy z sektorem prywatnym ma pewne obostrzenia, może mieć problem — wymienia Tomasz Gondek, wiceprezes ARAW, związany ze spółką od momentu powstania.

— To bardzo dobra decyzja. Nie rozumiem obawy niektórych samorządowców przed tą formułą, która jest najtańsza, najbardziej efektywna, a przede wszystkim uczy samodzielności — wtóruje mu Alan Aleksandrowicz, prezes Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego (investGDA).

…nie przesłoniły minusów

Działanie spółek miejskich to jednak spore wyzwanie.

— Spółka musi na siebie zarobić, a do finansowej stabilizacji nie dojdzie w ciągu roku. Presja jest spora — mówi Tomasz Gondek.

Alan Aleksandrowicz uważa, że konieczne są rozwiązania ustawowe. Chodzi np. o możliwość udzielania takim spółkom dotacji z budżetów samorządów, tak jak w przypadku PAIIIZ i Ministerstwa Gospodarki. Przypomnijmy, że były prezes ARAW stracił pieniądze i stanowisko, bo źle zainwestował pieniądze. Jednak prokuratura uznała, że nie złamał przepisów, i zamknęła sprawę.

Z kolei Marcin Przyłębski, szef działu relacji inwestorskich w magistracie w Poznaniu, uważa, że stosowany w jego mieście model pozwala głębiej zintegrować działania z innymi jednostkami miejskimi, co jest ważne, bo działania odbywają się na styku różnych dziedzin (np. promocja, urbanistyka, fundusze unijne, itp.).

Wrocław był pierwszy

Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej to pierwsza w Polsce spółka powołana przez miasto w celu ściągania inwestorów. Do 2005 r. we wrocławskim magistracie działał zespół ds. wspierania inwestycji strategicznych, dziś takie biura czy zespoły to standard w większości miast. ARAW nie tylko ściąga inwestycje, ale m.in. organizuje wspólne przetargi (np. na energię) dla kilku gmin lub szkoli nauczycieli i uczniów szkół zawodowych, wdraża w gminach systemy zarządzania jakością, koordynuje promocję turystyczną aglomeracji czy też za 36 mln zł buduje Centrum Biznesu "Grafit", które będzie miejscem dla rozwoju małych i średnich firm.