Surowy mur. Przytulna maszyna. Esy-floresy z rur. Jeśli masz odrobinę odwagi i fantazji, zdecydujesz się
na apartament w fabryce.
Wielkie okna, konstrukcyjne słupy, ceglana ściana — oto znak rozpoznawczy loftu, czyli hali produkcyjnej zamienionej na mieszkanie. Jaki urok może się kryć w fabrycznych wnętrzach? Mają niepowtarzalny klimat, dają nieograniczoną swobodę kreowania przestrzeni. Już wkrótce pierwsze w Polsce lofty powstaną w Łodzi, Wrocławiu i Gdańsku.
Hala w cenie
Dziś postindustrialne mieszkania na Manhattanie czy w Soho należą do kategorii luksusowych. Ale pomysł na ich powstanie narodził się z… biedy. W kolorowych latach 60. młodzi artyści zaczęli adaptować opuszczone fabryczne hale i magazyny w centrach wielkich miast. Tak zrodziła się moda na lofty. Z czasem za „wolnymi duchami” podążyła konserwatywna klasa średnia, tworząc awangardową i niepowtarzalną atmosferę nowych dzielnic. Stopniowo zmieniał się i charakter poprzemysłowych wnętrz. Tania powierzchnia o dużym metrażu stała się niestandardowym mieszkaniem z awangardowym wystrojem.
W Polsce jeszcze do niedawna stare fabryczne hale popadały w ruinę. Adaptacji doczekały się tylko pojedyncze budynki — jak Fabryka Trzciny na warszawskiej Pradze czy Fabryka Koronek przy Burakowskiej. Dziś fabrycznymi budynkami zainteresowali się deweloperzy.
W dawnej przędzalni
W Łodzi australijski inwestor planuje rewitalizację i przeróbkę na mieszkania XIX-wiecznego zespołu fabryk Karola Scheiblera na Księżym Młynie. Na razie zabytkowe hale stoją puste, ale wkrótce w fabrycznych murach powstanie blisko pół tysiąca loftów.
— Łódź to idealne miejsce do takich inwestycji. Stare fabryczne miasto, w którym jest dużo przemysłowych zabytków o ciekawej architekturze — i to w samym centrum miasta — przypomina Piotr Fiuk, dyrektor ds. marketingu firmy Opal Property Development (marka, pod którą australijska spółka występuje na polskim rynku).
Powierzchnia loftów? Od 50– do ponad 100-metrowych mieszkań; wszystkie będą mieć cechy charakterystyczne dla XIX-wiecznej zabudowy. Niebawem powstaną pokazowe apartamenty. Siedem: cztery kompletnie wykończone, trzy w standardzie deweloperskim.
— Wykorzystamy stare filary i sklepienia, reszta aranżacji wnętrza będzie zależeć od indywidualnych gustów inwestora... Koszt renowacji zabytkowych murów jest bardzo wysoki. Budownictwo przemysłowe i mieszkaniowe to dwa odrębne światy — tłumaczy Magdalena Trojanowska, przedstawiciel inwestora.
Zdaniem Piotra Fiuka, zakup loftu to świetna inwestycja:
— Atutem jest bliskość Warszawy. Już niedługo podróż potrwa tylko godzinę. Po torach. Rozpoczyna się modernizacja traktu kolejowego, a PKP zakupiły nowe pociągi.
Inne atuty inwestycji: sąsiedztwo Pałacu Herbsta, bliskość zieleni i jeziora, które stanie się dostępne tylko dla mieszkańców.
Mieszkaniami w dawnej przędzalni Karola Scheiblera interesują się dziś głównie artyści i przedstawiciele wolnych zawodów, nie brakuje też polityków. Wśród osób, które zarezerwowały mieszkania, są m.in. aktor Borys Szyc, muzycy zespołu Blue Cafe i Olivier Janiak z TVN.
— Dzwonią i cudzoziemcy — dodaje Joanna Napieraj-Berlińska z firmy Telma Group, reprezentującej australijskiego inwestora.
Obok apartamentów
Lofty w Łodzi chce też budować pomorska firma SGI Komfort. Na ponad 5 hektarach, w budynkach po Zakładach Przemysłu Wełnianego przy ul. Tylnej, obok nowych apartamentów powstanie 300 loftów. Kompleks przyjął nazwę Salomon Barciński Park. Wysoki komin fabryczny przypomini o historii tego miejsca.
— To próba zaadaptowania XIX-wiecznej architektury industrialnej do współczesnych wymagań — podkreśla Arkadiusz Kawecki, prezes SGI Komfort.
W grudniu zeszłego roku jego firma ogłosiła konkurs urbanistyczno-architektoniczny na koncepcję rewitalizacji pofabrycznego terenu. Wygrał projekt architekta Bartłomieja Biełyszewa i Andrzeja Skopińskiego oraz Arkadiusza Chrulskiego z Pracowni Architektury, Urbanistyki i Wnętrz Bartłomiej Biełyszew z Warszawy.
— Trwają dalsze prace projektowe. W pierwszym etapie powstanie setka mieszkań, lofty będą budowane później — opowiada Błażej Baran z firmy SGI Komfort.
Wkrótce pierwsze lofty pojawią się też we Wrocławiu w starej spółdzielni pracy Tricot (powstała kiedyś w miejscu XIX-wiecznego browaru przy ul. Inowrocławskiej). Z zabytkowych wnętrz wyłonią się nowoczesne apartamenty. Rewitalizację planuje wrocławski deweloper, firma Archicom. Powstaje projekt, deweloper czeka na pozwolenie na budowę.
Przy porcie
— Adaptacja starych hal i magazynów na mieszkania to szansa na „drugie życie” takich miejsc. W Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej doprowadziło to do renesansu całych centrów miast — uważa architekt Grzegorz Buczek.
Gdzie wcześniej królowała pustka i przestępczość, pojawiły się ekskluzywne dzielnice o nowoczesnej, ciekawej architekturze. Ot, jak holenderska dzielnica Kop van Zuid. Na początku lat 80. był to stary portowy kwartał miasta, dzielący Rotterdam na część lepszą — północną i gorszą — południową. Władze miasta, chcąc zapobiec dalszej degradacji terenu, zadecydowały o utworzeniu reprezentacyjnej dzielnicy — z zachowaniem klimatu starego portu. Do budowy domów wykorzystano „dawne” materiały, czyli zbrojone szkło i czerwoną cegłę. Zachowano kanały, mosty zwodzone, nawet dźwigi.
— Gdy na początku lat 80. przebywałem w Holandii, władze Rotterdamu sprzedały posthipisowskiej komunie — dosłownie za grosze — Water Tower, czyli dawne filtry z wieżą ciśnień. W ten sposób powstał kompleks mieszkaniowy Utopia. Artyści zaadaptowali w nim przemysłową przestrzeń na mieszkania, studia i laboratoria. Dziś w tych wnętrzach mieszka już drugie pokolenie. Sukces, choć przecież nie było to przedsięwzięcie deweloperskie — mówi Grzegorz Buczek.
Sporo wskazuje, że podobny projekt będzie realizowany w Gdańsku. Firma Synergia 99 przejęła od Stoczni Gdańskiej Grupa Stoczni Gdynia SA 73 ha gruntów w sąsiedztwie gdańskiej Starówki. Na tym obszarze będzie realizowany projekt Młode Miasto (zakłada powstanie nowej dzielnicy w śródmieściu Gdańska).
Znajdują się tam głównie hale i magazyny wybudowane od końca XIX do lat 70. XX wieku. Łączna powierzchnia wszystkich obiektów do adaptacji wynosi 220 000 mkw. Powstaną i lofty. Gdzie?
— W tzw. stoczni cesarskiej — przy nabrzeżu. Jest tu kilka budynków z końca XIX wieku, głównie hale produkcyjne. Zachowały się stropy zbudowane w konstrukcji siatkowej, a ceglane ściany mają wspaniałe łukowe sklepienia. Część z tych obiektów zaadaptujemy na biura, część na mieszkania o charakterze loftów — opowiada Janusz Lipiński, prezes Synergii.
W sferze pomysłów
A w stolicy? Niedawno w prasie pojawiły się doniesienia, że do budowy loftów przymierza się angielski koncern PZ Cussons, właściciel fabryki Polleny (zabytkowe XIX-wieczne budynki przy ul. Szwedzkiej). Między obiektami z czerwonej cegły miały powstać nowe budowle, a w części starych hal — lofty. Ale na razie przedstawiciele firmy tego nie potwierdzają.
— Byłaby wielka szkoda, gdyby wyszły z tego nici. Fabryka Polleny to wymarzone miejsce na taką inwestycję — uważa Marcin Jańczuk z agencji Polanowscy.
Deweloperzy obawiają się takich inwestycji, bo wątpią, czy znajdą wystarczającą liczbę nabywców. Grunty w Warszawie są coraz droższe, a wartość rewitalizacji starej fabryki jest wysoka, co wiąże się z ryzykiem.
— Lofty nie kojarzą się wciąż zbyt dobrze. Zwykle uważa się, że można w nich zamieszkać na jakiś czas z grupą anarchistycznych znajomych. Deweloperzy patrzą na takie przedsięwzięcia z dużym dystansem. Jeżeli jednak ktoś się odważy i zbuduje lofty, będzie to strzał w dziesiątkę — ocenia Marcin Jańczuk.
Czy jest jakiś sposób na przełamanie barier? Warto sprawdzić rynek.
— Wznieść nowoczesne budynki obok zabudowań fabrycznych, a w nich na próbę zaadaptować kilka loftów. Świetna do takich inwestycji jest np. stara Praga, czego przykładem adaptacja Fabryki Trzciny — ocenia Marcin Jańczuk.
W starej kamienicy...
Pomysł budowy loftów nie przyjął się na razie i w Krakowie.
— Specyfika miasta. W latach komunizmu w bliskości centrum powstało wiele fabryk. Dziś polityka władz zmierza do zmiany przeznaczenia tych obszarów na mieszkaniowe — podkreśla Jacek Kolibski z Krakowskiego Instytutu Nieruchomości.
W ten nurt wpisuje się m.in. inwestycja irlandzkiego inwestora: w zeszłym roku kupił dawne zakłady Vistuli.
— Na tym terenie powstaną nowoczesne mieszkania i luksusowe apartamenty. Nie będzie to jednak typowa rewitalizacja — mówi Jacek Kolibski.
Deweloperzy w Krakowie są bardziej zainteresowani modernizacją kamienic lub budownictwem plombowym, naśladującym zabytkowe sąsiedztwo, niż adaptacją starych fabryk na lofty. Świadczą o m.in. Rezydencja na Zwierzyńcu przy ul. Kościuszki, Kamienica Strzelecka obok Parku Strzeleckiego czy Dom pod Słońcem przy ul. Szpitalnej. Apartamentowiec w starym stylu stoi również przy ul. Krupniczej.
— W wyremontowanych wnętrzach zabytkowych kamienic można urządzić mieszkania przypominające klimatem lofty — uważa Jacek Kolibski.
… i w kopalni
Dla Przemysława Łukasika, współtwórcy gliwickiej pracowni architektonicznej „medusa group”, loft to sposób na życie. Architekt na potrzeby mieszkania przystosował obiekt w dawnych Zakładach Górniczo-Hutniczych Orzeł Biały w Bytomiu. Prostopadłościenny dom na słupach do niedawna pełnił funkcję lampiarni. Po adaptacji architekt nadał mu nazwę Bolko Loft — na cześć pobliskiego szybu Bolko. Dziwny budynek od początku zyskał sławę. Opisywano go w prasie branżowej na całym świecie, zagrał nawet w filmie.
— Moje poprzednie mieszkanie to M-2. Dziś mam blisko 200 metrów! — podkreśla architekt (jego zdaniem, loft daje nieograniczone możliwości aranżacji przestrzeni, pobudza wyobraźnię).
— Można go urządzić minimalistycznie i surowo lub stylowo, wstawiając np. antyki. Atut to wysokość, co umożliwia stworzenie antresoli. Moda na lofty w Polsce dopiero się zaczyna. A w Niemczech zdobycie fabrycznego wnętrza do adaptacji na mieszkanie jest już właściwie niemożliwe — dodaje architekt.
Ostatnio jego loft znalazł się w grupie 20 najważniejszych polskich budynków wybudowanych po 1989 roku i — wraz z wystawą „Polska. Ikony Architektury” — promuje naszą architekturę. Za granicą.
