Państwowe spółki, którym w 2008 r. udało się zarobić, padną ofiarą fiskusa
Minister skarbu obawia się o tegoroczne przychody z dywidend. Tradycyjne lokomotywy nie mają wiele do zaoferowania.
Aleksander Grad, minister skarbu, nie będzie miał lekko z uzbieraniem zaplanowanych w tegorocznym budżecie 2,8 mld zł z dywidend.
— Mogą z tym być problemy — przyznaje szef resortu skarbu.
Większość ubiegłorocznych lokomotyw zawiodła w 2008 r. i nie może wiele zaoferować akcjonariuszom. Tym gorzej dla spółek, które mają się czym podzielić.
Niemal na pewno dywidendowym liderem pozostanie w tym roku KGHM. Według Pawła Puchalskiego, analityka BZ WBK, z uchwały regulującej zasady podziału zysków miedziowego kolosa wynika, że spółka przeznaczy dla akcjonariuszy aż 1,4 mld zł. 44 proc., czyli ponad 600 mln zł, trafi do skarbu państwa. Nie ma się z czego cieszyć.
— W obecnej sytuacji budżetowej skarb z pewnością nie zrezygnuje z tych pieniędzy, co jest złą wiadomością dla spółki. Ten rok będzie dla KGHM kiepski, a następny może być fatalny. Jeśli spółka wypłaci dużą dywidendę i będzie chciała realizować program inwestycyjny, będzie zmuszona się zadłużyć — mówi Paweł Puchalski.
Zyskiem podzieli się też Telekomunikacja Polska, choć w jej przypadku w grę wchodzi znacznie mniejsza kwota, bo niespełna 100 mln zł. Ale to pewne pieniądze. Od wypłaty nie wykręci się też Totalizator Sportowy, który pochwalił się niedawno rekordowymi w historii przychodami i 258 mln zł zysku netto. Rok wcześniej, przy podobnym zysku, spółka zasiliła państwo 136 mln zł dywidendy. W tym roku odda co najmniej tyle samo.
Bogata energetyka
Do kieszeni firm energetycznych skarb nie powinien sięgać zbyt głęboko, zwłaszcza że sam wspiera je w zdobywaniu kapitału na wielomiliardowe inwestycje. Zarząd poznańskiej Enei, która spodziewa się, że zarobi na czysto około 250 mln zł, będzie rekomendował pozostawienie zysku w spółce. Obawia się jednak, że w trudnej sytuacji budżetowej właściciel wyciągnie rękę po pieniądze. Zdaniem analityków, na wyjęciu zysku ze spółki skarb nic nie zyska.
— Ministerstwo i tak planuje sprzedaż pozostałych akcji Enei w tym roku. Jeżeli wypłaci ze spółki 100 mln zł dywidendy, o tyle mniej dostanie za jej akcje od inwestora strategicznego — mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE.
Dywidendę będzie też pewnie musiała zapłacić Polska Grupa Energetyczna. Wprawdzie ma w planie IPO warte 4-5 mld zł (jej program inwestycyjny opiewa na dziesiątki miliardów złotych), jednak w obliczu dziury budżetowej i pod presją fiskusa skarb zapewne sięgnie po kilkaset milionów z kasy spółki. Przed rokiem wyciągnął rękę po 300 mln zł z 2 mld zł zysku netto.
Z właścicielem podzieli się też prawdopodobnie Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych (PWPW). Według Andrzeja Boguna, członka zarządu spółki, zysk powinien być minimalnie niższy niż przed rokiem, kiedy wyniósł 136 mln zł. Zarząd wyda rekomendację w sprawie jego podziału do końca lutego.
— Mamy w planach zakup urządzeń, za które musimy płacić w obcych walutach. Słaby złoty nam nie sprzyja — przyznaje Andrzej Bogun.
W 2008 r. skarb pobrał z PWPW 50 mln zł.
Fiskalnym zapędom właściciela nie oprze się też Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), które — według analityków — zakończy 2008 r. jednostkowym zyskiem netto 1,1-1,2 mld zł.
— Dywidenda dla skarbu będzie miała, podobnie jak przed rokiem, głównie charakter rzeczowy, bo na przekazanie do Gaz Systemu czeka jeszcze majątek wart 500-600 mln zł — mówi Kamil Kliszcz.
Zdaniem Pawła Puchalskiego, skarb może jednak w tym roku sięgnąć nie tylko po aktywa, ale także po gotówkę.
— Sytuacja PGNiG temu sprzyja. Gotówka leży na rachunku, spółkę można zadłużyć — mówi Paweł Burzyński z BZ WBK.
Cudze rachunki
Spółki, które w tym roku mają czym dzielić się z akcjonariuszami, zapłacą rachunki pozostałych. Lokomotywą z pewnością nie będzie Orlen, który ze względu na fatalny IV kwartał zakończy rok stratą.
— Można oczywiście próbować wypłaty dywidendy z kapitałów zapasowych, ale nie spodziewam się takiej ekwilibrystyki. Już ubiegłoroczny podział zysku zmusił spółkę do sięgnięcia po dług — przypomina Kamil Kliszcz.
Minister skarbu nie może też liczyć na banki. Wprawdzie Pekao i PKO BP będą miały 2,3 i 2,6 mld zł zysku netto, ale w dobie kryzysu finansowego o dywidendzie raczej nie ma mowy.
— Komisja Nadzoru Finansowego zaleca, by banki ze współczynnikiem wypłacalności poniżej 10 proc. powstrzymały się od dywidendy — mówi Marta Jeżewska z DI BRE.
Ponadto w przypadku PKO BP skarb planuje podwyższenie kapitału, w którym sam zamierza wziąć udział (poprzez BGK). Wypłacanie dywidendy ze spółki byłoby więc tylko przekładaniem gotówki z kieszeni do kieszeni.
Agnieszka Berger