Londyn uratował się przed przeceną

WST
opublikowano: 2012-06-13 19:22

Choć środowe norowania na największych zachodnioeuropejskich giełdach zaczęły się dosyć obiecująco od wzrostu indeksów, z każdą upływającą godziną nastroje systematycznie pogarszały się, i jeszcze przed południem wskaźniki przeszły w czerwone rejony.

Ich zejście z dwutygodniowego szczytu był przede wszystkim następstwem publikacji wyników przetargów na włoskie bony skarbowe i niemieckie obligacje. W obu przypadkach odnotowano wzrost rentowności papierów dłużnych, co oznacza wyższe koszty obsługi długu.

Szczególnie niepokojące jest to w odniesieniu do benchmarkowych bundów, gdyż pokazuje, że dla inwestorów nawet uważane do tej pory za bezpieczną alternatywę, stały się bardziej ryzykowne.

Słabe nastroje były też pokłosiem wyczekiwania inwestorów na publikację danych makro z amerykańskiej gospodarki. Chodziło głównie o wyniki majowej sprzedaży detalicznej, dla której prognozy nie były zbyt optymistyczne i niestety potwierdziły się. Spadła ona po raz pierwszy od roku. Pesymistyczny odczyt oraz zniżkowy początek handlu na Wall Street wzmocniły spadkowa tendencję.

Ostatecznie na finiszu na plus udało się jednak wyjść parkietowi w Londynie. Tamtejszy indeks FTSE zyskał 0,18 proc. Spadki odnotowano w Paryżu, gdzie CAC40 stracił 0,55 proc. oraz we Frankfurcie, gdzie DAX zniżkował o 0,14 proc.

Na tle opadających rynków bardzo dobrze – jako jedne z nielicznych – zaprezentowały się walory Inditexu. Hiszpańska spółka, największy na świecie detalista odzieżowy rósł o ponad 8 proc. po prezentacji wyników za pierwszy kwartał, które okazały się lepsze od szacunków analityków. Jeszcze wyższa aprecjacja stała się udziałem walorów Etablissements Maurel & Prom, sięgała nawet powyżej 19 proc. co jest w przypadku tej spółki największą dynamiką od 2003 r. Brytyjski dziennik Guardian napisał, że może się ona stać celem przejęcia przez Royal Dutch Shell.