Spółka walczy o płynność jak lew. Bez PKO BP polegnie, bo nad rynkiem wiszą czarne chmury.
Zakłady Chemiczne Police podpisały umowę z PKO BP na 70 mln zł kredytu. Dzięki temu rozliczą bieżące zobowiązania wobec banku z tytułu opcji walutowych. Finalizują też rozmowy z Pekao w sprawie kredytu na ten sam cel.
3 września walne ma wyrazić zgodę na ustanowienie zabezpieczeń na majątku spółki na rzecz PKO BP.
Walka o płynność...
Police nadal jednak czekają na 190 mln zł kredytu, o który ubiegają się także w PKO BP. Mimo że Agencja Rozwoju Przemysłu zgodziła się go poręczyć, bank się nie spieszy.
— Zakończył się już przeprowadzany na życzenie banku audyt programu restrukturyzacji Polic. Na początku września dokumenty zostaną przedstawione PKO BP, a na przełomie września i października liczymy na decyzję banku — informuje Zbigniew Miklewicz, prezes ZCh Police.
W tym terminie ma też zostać rozwiązany problem opcji walutowych. Tylko w I kw. przyniosły one 80,1 mln zł strat. Police liczą, że zostaną one wliczone częściowo w kredyt średnioterminowy, o jaki ubiegają się w PKO BP. Wsparcie banku 190 mln zł ma ustabilizować płynność spółki. Zobowiązanie zostałoby spłacone w 2-3 lata. W 2010-11 r. Police spodziewają się też wpływów ze sprzedaży majątku nieprodukcyjnego, spółek zależnych i outsourcingu elektrociepłowni, co może przynieść 200 mln zł.
— Dzięki kredytowi pokryjemy część strat z tytułu opcji. Kupimy surowce i udzielimy kredytu kupieckiego odbiorcom — mówi prezes.
...oraz klientów
Klienci Polic to głównie rolnicy. Kończące się żniwa źle wróżą ich dochodom, więc skorzystanie z kredytu kupieckiego ułatwi im zakup nawozów.
— W lipcu udało nam się wynegocjować niższe ceny surowców, więc obniżyliśmy ceny nawozów. Nie wiemy jednak, czy to wystarczy, by rozruszać popyt. Dochody rolników będą bowiem niższe ze względu na niskie ceny płodów rolnych — mówi Zbigniew Miklewicz.
Na rynkach zagranicznych (Francja, Niemcy, Wielka Brytania), na których Police próbują zwiększyć sprzedaż, sytuacja też jest trudna ze względu na niższy o 60 proc. niż rok temu popyt na nawozy wieloskładnikowe i konkurencję wschodniej Europy. Największe europejskie koncerny agresywnie więc walczą o polski rynek.
Police też muszą korzystać z kredytu kupieckiego. To nie ułatwia rozmów o kolejnych obniżkach cen surowców.
— Szanse na redukcje cen są nikłe — uważa prezes.
Wkrótce Police przedstawią wyniki II kwartału 2009 r.
— Wyniki operacyjne nie będą różniły się istotnie od danych z I kwartału — mówi Zbigniew Miklewicz.
Po trzech miesiącach Police miały 175,4 mln zł straty netto i 518,5 mln zł przychodów.
OKIEM EKSPERTA
Włodzimierz Giller, analityk DM Banku Handlowego Citi Group
Będzie lepiej
Sytuacja Polic prędzej czy później będzie się poprawiać. Ceny soli potasowej, surowca do produkcji nawozów, spadły niemal o połowę. Wraca również finansowanie na rynki rolne. Wraz ze wzrostem wartości złotego straty na opcjach walutowych nie będą duże. Jest też duża szansa, że Police dostaną kredyt z PKO BP. Wyraźną poprawę wyników spółki zobaczymy w 2010 r., kiedy wróci popyt na nawozy wieloskładnikowe wynikający z konieczności zachowania dwuletniego cyklu nawożenia gleby.
Anna Bytniewska