Lata dosypywania z państwowej kasy, wyprzedaż majątku, giełda, inwestor finansowy i branżowy — wszystko już było. A jednak jest nowy pomysł na znalezienie pieniędzy dla LOT.

— Najlepszym rozwiązaniem byłby partner kapitałowy, który zapewni nam potrzebną kwotę. 80 proc. tych pieniędzy przeznaczymy na inwestycjęw nową flotę. Prowadzę rozmowy z trzema potencjalnymi spółkami, w tym jedną zagraniczną posiadającą flotę 600 samolotów. Chcielibyśmy znaleźć partnera w pierwszym kwartale 2016 r. — mówi Marcin Celejewski p.o. prezesa LOT, wcześniej członek zarządu ds. handlowych.
Sebastian Mikosz, poprzedni prezes LOT, zrezygnował ze stanowiska w sierpniu, bo po zmianie kierownictwa MSP przeciągały się negocjacje z amerykańskim funduszem Indigo Partners, który był zainteresowany udziałami w LOT. LOT potrzebuje 15-20 nowych samolotów średniego zasięgu.
— Potrzebne nam pieniądze można znaleźć w Polsce. To mniejsze ryzyko i mniejsze nakłady niż w przypadku zakupu udziałów, bo nasze potrzeby są rozłożone na 4-5 lat, inwestor ma zabezpieczenie w postaci floty, a partnerstwo z nami może być dla niego korzystne — przekonuje Marcin Celejewski.
Imperium kontratakuje
Zarząd LOT przedstawił radzie nadzorczej szkic strategii rozwoju, zgodnie z którą w 2019 r. linia będzie już generować „zdrowe zyski”. Wcześniej obiecywała je już od tego roku. — To najlepszy moment, by powalczyć o rynek, trzebawreszcie odważyć się zrobić drugi krok — przekonuje szef LOT.
Ten drugi krok nazywa obrazowo „Imperium kontratakuje”. Do 2020 r. LOT chce podwoić liczbę pasażerów do 10 mln. Spółka chce być numerem jeden w Nowej Europie (nowe kraje UE i wschodnich sąsiedzi Polski). LOT buduje w Warszawie hub — otworzył więcej stanowisk odprawy i oferuje pasażerom tranzytowym krótki czas przesiadki. W tym tygodniu lina ogłosiła loty do miast na Słowacji, Litwie i Ukrainie.
— Niestety wygląda na to, że pieniądze są LOT potrzebne na działalność operacyjną, a jego sytuacja jest gorsza, niż jeszcze niedawno się wydawało. Cena paliwa jest bardzo niska i dreamlinery, które miały uzdrowić LOT, mogą stać się gwoździem do trumny. Dodatkowo drogi dolar podraża obsługę kosztu floty. Co do partnera kapitałowego, to LOT chce pożyczki, ale na warunkach lepszych niż bankowe i bez wtrącania się w wewnętrzną politykę firmy. Poruszamy się w strefie życzeń — komentuje Marek Andryszak, prezes TUI, były członek rady nadzorczej LOT.
Pierwsze jaskółki
Po dwuletniej restrukturyzacji, gdy w przyszłym roku przestaną linię obowiązywać ograniczenia wymuszone przez Komisję Europejską po otrzymaniu 527 mln zł pomocy publicznej, polski przewoźnik zwiększy ofertę o 40 proc. W związku z tym po raz pierwszy od kilku lat LOT zwiększa liczbę pracowników: do 1350 osób dojdzie około 90 pilotów i 200 osób personelu zakładowego.
W ubiegłym roku LOT po raz pierwszy od siedmiu lat zarobił na lataniu — 99,4 mln zł i 291 mln zł EBITDA. W tym, gdy jeszcze we wrześniu zamykane były rentowne trasy, linia powalczy o wynik zbliżony do zera. © Ⓟ