LOT liczy na dobre wiatry

Małgorzata Grzegorczyk, Tadeusz Markiewicz
10-09-2009, 07:04

Zysk w przyszłym roku, odbicie portów regionalnych, a później zawojowanie regionu – oto plany przewoźnika. Prezes Sebastian Mikosz ujawnia strategię firmy

Czy leci z nami pilot? Wygląda na to, że w LOT już nie trzeba się o to martwić. Pilot jest, ma dobrą łączność z wieżą i zna trasę na pamięć, chociaż przyznaje, że w kilku miejscach jest mglisto i obawia się turbulencji. Ale jest kilka pewnych punktów na trasie. Jeden z nich to odzyskanie rynku krajowego.

Ostatnio LOT otworzył połączenia Warszawa—Belgrad, Kraków—Ateny i Kraków—Rzym, w planach są kolejne kierunki.

— Będziemy się bardzo rozwijać na rynku krajowym. Oddaliśmy porty regionalne, teraz trzeba je odzyskać. Część połączeń z tych portów, szczególnie z lotnisk na południu Polski, możemy uruchomić już na początku 2010 r. — mówi Sebastian Mikosz, prezes LOT.

Jest to także konieczność, bo lotniska regionalne rozwijają się bardzo szybko.

— A Warszawa? Władze Okęcia są w bardzo trudnej sytuacji, bo ostatnie decyzje władz miasta uniemożliwiają budowę trzeciego pasa. Jak mogę rozwijać czartery, które latają nocą, jeśli okoliczni mieszkańcy udają, że nie wiedzieli, iż kupują domy przy lotnisku i teraz skarżą się na hałasy przed szóstą rano? Jak zwiększać przewozy cargo, jeśli grozi to paraliżem ulicy dojazdowej? — zastanawia się Sebastian Mikosz.

LOT będzie się starał odebrać tanim liniom rynek przewozów z Polski.

— Dziś pasażer z sentymentu do nas sprawdza naszą cenę, ale na tym koniec. Przez tanie linie rynek zmienił się szybciej niż rynek telekomunikacyjny po wprowadzeniu komórek. Co gorsza, nam wolno mniej. Tani przewoźnik może obciążyć pasażera za nadbagaż i korzystanie z toalety. A LOT wybacza się mniej — opowiada Sebastian Mikosz.

Ale nie zamierza się poddawać.

— Ja też za jakiś czas zaoferuję loty do Paryża za 29 zł. Oczywiście będzie kilka takich miejsc w jednym rejsie, ale przecież właśnie tak jest u tanich przewoźników — mówi prezes LOT.

 

Odchudzanie firmy

Wiadomo też, że LOT czeka cięcie kosztów. Nie jest to łatwe, bo szacuje się, że linie kontrolują mniej niż 30 proc. stałych wydatków.

— Pocieszam się tylko, że minister Rostowski ma gorzej — śmieje się Sebastian Mikosz.

Przewoźnicy mają wpływ na wydatki w przypadku wynagrodzeń pracowników. A tych w LOT ubędzie.

— Skoro liczba pasażerów spadła o 20 proc., to wyjściową liczbą przy redukcji kadry jest dla nas również 20 proc. Zobaczymy, jak zakończą się trwające negocjacje nowego układu zbiorowego. To od nich zależą dalsze kroki. Zwolnienia to jednak cena, jaką trzeba zapłacić, żeby LOT przetrwał– zaznacza Sebastian Mikosz.

Prezes przyznaje, że sporo pracowników uważa, iż skarb ochroni przewoźnika.

— Ale po tym, co wydarzyło się w stoczniach, widać, że państwa nie stać, by dopłacać do biznesu. Ja też nie przyszedłem do spółki, żeby biegać po Sejmie i załatwiać pieniądze dla LOT. Mogę się starać przekonać posłów, by kupowali w LOT bilety, ale to wszystko. Wielu pracowników ma poczucie krzywdy: budowali tę firmę, a teraz mogą stracić pracę. Jest mi przykro, ale nie mam wyboru — mówi prezes.

Przypomina, że LOT od lat ma stratę operacyjną, czyli mówiąc obrazowo: traci, gdy samoloty są w powietrzu.

 

Tona tu, tona tam

LOT wprowadza program oszczędności paliwa, które pochłania 25 proc. kosztów.

— Unowocześnimy oprogramowanie, które pozwala latać z wiatrem, co daje oszczędności rzędu kilku ton paliwa na rejs. Testujemy stałe schodzenie do lądowania, dzięki czemu oszczędza się 4 proc. paliwa i redukuje hałas o 15 proc. Dziś robią to lotniska Heathrow i Paryż. Wraz z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej i Okęciem prowadzimy testy, program może ruszyć w październiku — mówi szef LOT.

Planuje też renegocjacje z firmami leasingowymi comiesięcznych opłat oraz wymiany floty. LOT zrezygnuje z Embraerów 145, prezes nie wyklucza odejścia od ATR42, które — jego zdaniem — są zbyt małe na loty krajowe.

 

Jaki inwestor

Jednak wiele decyzji co do przyszłości LOT zależeć będzie od inwestora, który weźmie udział w podniesieniu kapitału przewoźnika. Choć prezes nie chce mówić o datach, podkreśla, że ze znalezieniem chętnego nie będzie kłopotu. Ostatnio pojawiły się pogłoski, że ci, co mieli kupować, już to zrobili, a pakiet 20-30 proc. akcji LOT nie jest atrakcyjną ofertą.

— Rząd nie powiedział, na jaki udział może liczyć inwestor. Jedynym ograniczeniem jest ustawa o LOT, zgodnie z którą inwestor nie może przekroczyć 50 proc. udziałów. Ale już wyszła inicjatywa legislacyjna, która ma to zmienić —twierdzi szef LOT.

Przypomina jednak, że Swissair miał 25,01 proc. LOT i bardzo duży wpływ na spółkę.

 

Oby do Wigilii

Kolejna duża niewiadoma na trasie LOT to rynek.

— Z badań IATA wynika, że dziś pasażerowie kupują bilety dwa tygodnie przed wylotem. Do tego czasu nie wiemy, czy rejs będzie opłacalny, czy nie. Nasi pasażerowie przesiedli się na tył samolotów [zamiast latać klasą biznes, wybierają ekonomiczną — red.]. Nie wiem, czy jest sens utrzymywać klasę biznes, zwłaszcza na rejsach po Europie, gdzie fotele w obu klasach są te same i oddziela je tylko firanka — przyznaje prezes Mikosz.

Niewiadomych jest więcej. Dlatego cel na ten rok to wynik jak najbliższy zera, a w przyszłym roku — zysk.

— Jeszcze niedawno myślałem, żeby firma dotrwała do Wigilii 2009, teraz myślę o Wigilii 2010 — przyznaje Sebastian Mikosz.

Dlatego niechętnie daje się namówić na nakreślenie strategii na dalsze lata.

— Obsługa 50 proc. polskiego rynku, loty do 100 destynacji [portów — red.], średni wiek floty poniżej 10 lat, 5,5 mld zł obrotów. Chciałbym, by LOT był linią pierwszego wyboru dla 80 proc. Polaków i stał się przewoźnikiem środkowoeuropejskim. Za trzy lata będzie można o to powalczyć — wierzy prezes LOT.

Tomasz Dziedzic, Instytut Turystyki

Nie skąpcie na promocję

Pasażerowie czekają na ofertę połączeń LOT z portów regionalnych. To dobry pomysł (i wielki plus, że prezes dostrzega wagę sprawy), ale kosztowny. Redukcje zatrudnienia, oszczędzanie paliwa, renegocjacje umów to oczywiste kroki. LOT natomiast nie powinien oszczędzać na promocji i wysiłkach, by przekonać polskich pasażerów, że są dla linii najważniejsi. Strategia środkowoeuropejska — owszem, ale najpierw trzeba zdecydować, kogo chcemy wozić i dokąd. To trudna sprawa, którą trzeba rozwiązać. Obecny prezes to postać nietuzinkowa, zachowuje się, jakby siedział w lotnictwie od lat.

 

Czy leci z nami pilot? Wygląda na to, że w LOT już nie trzeba się o to martwić. Pilot jest, ma dobrą łączność z wieżą i zna trasę na pamięć, chociaż przyznaje, że w kilku miejscach jest mglisto i obawia się turbulencji. Ale jest kilka pewnych punktów na trasie. Jeden z nich to odzyskanie rynku krajowego.

Ostatnio LOT otworzył połączenia Warszawa—Belgrad, Kraków—Ateny i Kraków—Rzym, w planach są kolejne kierunki.

— Będziemy się bardzo rozwijać na rynku krajowym. Oddaliśmy porty regionalne, teraz trzeba je odzyskać. Część połączeń z tych portów, szczególnie z lotnisk na południu Polski, możemy uruchomić już na początku 2010 r. — mówi Sebastian Mikosz, prezes LOT.

Jest to także konieczność, bo lotniska regionalne rozwijają się bardzo szybko.

— A Warszawa? Władze Okęcia są w bardzo trudnej sytuacji, bo ostatnie decyzje władz miasta uniemożliwiają budowę trzeciego pasa. Jak mogę rozwijać czartery, które latają nocą, jeśli okoliczni mieszkańcy udają, że nie wiedzieli, iż kupują domy przy lotnisku i teraz skarżą się na hałasy przed szóstą rano? Jak zwiększać przewozy cargo, jeśli grozi to paraliżem ulicy dojazdowej? — zastanawia się Sebastian Mikosz.

LOT będzie się starał odebrać tanim liniom rynek przewozów z Polski.

— Dziś pasażer z sentymentu do nas sprawdza naszą cenę, ale na tym koniec. Przez tanie linie rynek zmienił się szybciej niż rynek telekomunikacyjny po wprowadzeniu komórek. Co gorsza, nam wolno mniej. Tani przewoźnik może obciążyć pasażera za nadbagaż i korzystanie z toalety. A LOT wybacza się mniej — opowiada Sebastian Mikosz.

Ale nie zamierza się poddawać.

— Ja też za jakiś czas zaoferuję loty do Paryża za 29 zł. Oczywiście będzie kilka takich miejsc w jednym rejsie, ale przecież właśnie tak jest u tanich przewoźników — mówi prezes LOT.

 

Odchudzanie firmy

Wiadomo też, że LOT czeka cięcie kosztów. Nie jest to łatwe, bo szacuje się, że linie kontrolują mniej niż 30 proc. stałych wydatków.

— Pocieszam się tylko, że minister Rostowski ma gorzej — śmieje się Sebastian Mikosz.

Przewoźnicy mają wpływ na wydatki w przypadku wynagrodzeń pracowników. A tych w LOT ubędzie.

— Skoro liczba pasażerów spadła o 20 proc., to wyjściową liczbą przy redukcji kadry jest dla nas również 20 proc. Zobaczymy, jak zakończą się trwające negocjacje nowego układu zbiorowego. To od nich zależą dalsze kroki. Zwolnienia to jednak cena, jaką trzeba zapłacić, żeby LOT przetrwał– zaznacza Sebastian Mikosz.

Prezes przyznaje, że sporo pracowników uważa, iż skarb ochroni przewoźnika.

— Ale po tym, co wydarzyło się w stoczniach, widać, że państwa nie stać, by dopłacać do biznesu. Ja też nie przyszedłem do spółki, żeby biegać po Sejmie i załatwiać pieniądze dla LOT. Mogę się starać przekonać posłów, by kupowali w LOT bilety, ale to wszystko. Wielu pracowników ma poczucie krzywdy: budowali tę firmę, a teraz mogą stracić pracę. Jest mi przykro, ale nie mam wyboru — mówi prezes.

Przypomina, że LOT od lat ma stratę operacyjną, czyli mówiąc obrazowo: traci, gdy samoloty są w powietrzu.

 

Tona tu, tona tam

LOT wprowadza program oszczędności paliwa, które pochłania 25 proc. kosztów.

— Unowocześnimy oprogramowanie, które pozwala latać z wiatrem, co daje oszczędności rzędu kilku ton paliwa na rejs. Testujemy stałe schodzenie do lądowania, dzięki czemu oszczędza się 4 proc. paliwa i redukuje hałas o 15 proc. Dziś robią to lotniska Heathrow i Paryż. Wraz z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej i Okęciem prowadzimy testy, program może ruszyć w październiku — mówi szef LOT.

Planuje też renegocjacje z firmami leasingowymi comiesięcznych opłat oraz wymiany floty. LOT zrezygnuje z Embraerów 145, prezes nie wyklucza odejścia od ATR42, które — jego zdaniem — są zbyt małe na loty krajowe.

 

Jaki inwestor

Jednak wiele decyzji co do przyszłości LOT zależeć będzie od inwestora, który weźmie udział w podniesieniu kapitału przewoźnika. Choć prezes nie chce mówić o datach, podkreśla, że ze znalezieniem chętnego nie będzie kłopotu. Ostatnio pojawiły się pogłoski, że ci, co mieli kupować, już to zrobili, a pakiet 20-30 proc. akcji LOT nie jest atrakcyjną ofertą.

— Rząd nie powiedział, na jaki udział może liczyć inwestor. Jedynym ograniczeniem jest ustawa o LOT, zgodnie z którą inwestor nie może przekroczyć 50 proc. udziałów. Ale już wyszła inicjatywa legislacyjna, która ma to zmienić —twierdzi szef LOT.

Przypomina jednak, że Swissair miał 25,01 proc. LOT i bardzo duży wpływ na spółkę.

 

Oby do Wigilii

Kolejna duża niewiadoma na trasie LOT to rynek.

— Z badań IATA wynika, że dziś pasażerowie kupują bilety dwa tygodnie przed wylotem. Do tego czasu nie wiemy, czy rejs będzie opłacalny, czy nie. Nasi pasażerowie przesiedli się na tył samolotów [zamiast latać klasą biznes, wybierają ekonomiczną — red.]. Nie wiem, czy jest sens utrzymywać klasę biznes, zwłaszcza na rejsach po Europie, gdzie fotele w obu klasach są te same i oddziela je tylko firanka — przyznaje prezes Mikosz.

Niewiadomych jest więcej. Dlatego cel na ten rok to wynik jak najbliższy zera, a w przyszłym roku — zysk.

— Jeszcze niedawno myślałem, żeby firma dotrwała do Wigilii 2009, teraz myślę o Wigilii 2010 — przyznaje Sebastian Mikosz.

Dlatego niechętnie daje się namówić na nakreślenie strategii na dalsze lata.

— Obsługa 50 proc. polskiego rynku, loty do 100 destynacji [portów — red.], średni wiek floty poniżej 10 lat, 5,5 mld zł obrotów. Chciałbym, by LOT był linią pierwszego wyboru dla 80 proc. Polaków i stał się przewoźnikiem środkowoeuropejskim. Za trzy lata będzie można o to powalczyć — wierzy prezes LOT.

Tomasz Dziedzic, Instytut Turystyki

Nie skąpcie na promocję

Pasażerowie czekają na ofertę połączeń LOT z portów regionalnych. To dobry pomysł (i wielki plus, że prezes dostrzega wagę sprawy), ale kosztowny. Redukcje zatrudnienia, oszczędzanie paliwa, renegocjacje umów to oczywiste kroki. LOT natomiast nie powinien oszczędzać na promocji i wysiłkach, by przekonać polskich pasażerów, że są dla linii najważniejsi. Strategia środkowoeuropejska — owszem, ale najpierw trzeba zdecydować, kogo chcemy wozić i dokąd. To trudna sprawa, którą trzeba rozwiązać. Obecny prezes to postać nietuzinkowa, zachowuje się, jakby siedział w lotnictwie od lat.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk, Tadeusz Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / LOT liczy na dobre wiatry