LOT myśli o własnej taniej spółce lotniczej

Marlena Gałczyńska
opublikowano: 2003-12-04 00:00

Air Polonia wkroczyła na rynek z tanimi przelotami. PLL LOT rozważają korektę i obniżkę cen połączeń albo powołanie własnej spółki low cost.

Pierwszy inauguracyjny lot tanich linii lotniczych airpolonia.com odbędzie się 8 grudnia na trasie Warszawa-Gdańsk. Rejsy międzynarodowe rozpoczną się 15 grudnia lotami na lotnisko Londyn-Stansted z Warszawy, Poznania i Katowic. To początek linii low cost w Polsce.

Jak obniżyć koszt?

Air Polonia była dotychczas przewoźnikiem czarterowym i cargo. Zmieniła strategię rynkową powołując pierwszą polską tanią linię lotniczą airpolonia.com. Przedstawiciele firmy są zdania, że uruchomienie inwestycji stało się możliwe dzięki inicjatywie Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który wystąpił do krajów UE z propozycją liberalizacji obecnych umów międzynarodowych o transporcie lotniczym.

— Będziemy oferować niskie ceny, ponieważ mamy niższe koszty dystrybucji i sprzedaży dzięki wykorzystaniu internetu. Podobnie jak inne tanie linie lotnicze zakładamy odmienny model współpracy z biurami podróży — nie uwzględniamy prowizji dla agentów. Mamy niższe koszty serwisu pokładowego, ponieważ nie oferujemy bezpłatnego cateringu i innych, darmowych usług pokładowych. Korzystać będziemy w większości z tanich lotnisk, dzięki czemu ograniczymy koszty opłat lotniskowych. Mamy też niższe koszty obsługi handlingowej, z uwagi na inny rodzaj usługi. Na zmniejszenie kosztów pozwala nam też większe wykorzystanie załóg kokpitowych i pokładowych — wylicza Jan Litwiński, wiceprezes i dyrektor generalny airpolonia.com.

Przecieranie szlaku

Polska nie jest rajem dla przewoźników typu low cost, o czym najlepiej świadczy ich liczba na polskim rynku. Brakuje infrastruktury — głównie odpowiednich lotnisk i terminali pasażerskich przystosowanych do obsługi takich przewoźników. Paradoks polega też na tym, że chociaż bilet za przelot jest tani, to po dodaniu kosztów opłat lotniskowych — jego cena znowu rośnie.

— Korzystamy z Okęcia, ale z uwagi na brak terminalu do odpraw pasażerskich tanich linii, jest to jednak dla nas drogie lotnisko. Wiemy, że dyrekcja PPL stara się stworzyć adekwatne warunki. Zapewniła nas, że terminal dla tanich przewoźników będzie dostępny już od sezonu letniego. Z drugiej strony interesuje nas tanie lotnisko pod Warszawą, np. Modlin. Umożliwiłoby ono nam operacje całodobowe. To oznacza większe wykorzystanie samolotów, tym samym dalszą obniżkę kosztów — mówi Jan Litwiński.

Problemy pojawiły się także przy opracowywaniu procedur związanych z użyciem elektronicznych biletów. Niełatwe okazało się uzyskanie slotów, tj. godzin startów i lądowań na lotnisku w Warszawie.

Air Polonia zacznie latać na liniach krajowych z Warszawy do Wrocławia i Gdańska, a na trasach zagranicznych: z Warszawy, Katowic i Poznania do Londynu-Stansted. Kolejne połączenia firma zamierza uruchomić m.in. do Paryża, Brukseli, Madrytu i Rzymu.

Reakcja rynku

Zależnie od tego, jaki rynek zdobędzie Air Polonia, konkurencja będzie musiała przemyśleć swoje strategie, aby utrzymać pozycję.

Jak stwierdził Marek Serafin, dyrektor pionu zarządzania siatką połączeń PLL LOT, polski przewoźnik od dawna spodziewał się wejścia na rynek tanich linii.

— Powstawanie takich linii to aktualny trend na świecie. W Stanach Zjednoczonych powstała ostatnio linia TED. Bardzo rozwinięty jest ten rynek w Wielkiej Brytanii. Polityka członków Star Alliance, do którego należą PLL LOT, nie jest pod tym względem jednolita, tzn. każdy sam o sobie decyduje. To samo dotyczy polskich linii lotniczych — mówi Marek Serafin.

Dodaje, że do wyboru są dwa niewykluczające się scenariusze.

— Wprowadzenie tanich przelotów dla wszystkich regularnych linii oznacza konieczność obniżenia kosztów i cen oraz dokonanie korekty i zmian w polityce cenowej. Taka reakcja jest konieczna, jeśli przewoźnik chce utrzymać się na rynku i PLL LOT właśnie to robią. Przykładowo obniżyliśmy koszty przelotu do Londynu (cena w dwie strony 147 USD bez opłat lotniskowych). Trzeba jednak pamiętać, że obniżenie kosztów, a jednocześnie ceny za przeloty linią regularną zawsze oznaczają jakiś kompromis. Często zdarza się, że tańszy bilet oznacza cięcia i korekty w zakresie serwisu w klasie ekonomicznej. Restrykcyjnie zachował się Swiss Air, który wprowadził po prostu posiłki pełnopłatne. Tak ostrej polityki PLL LOT raczej nie zastosuje, ale na pewno z czegoś trzeba będzie zrezygnować — twierdzi Marek Serafin.

Drugi scenariusz, który obecnie jest rozważany przez zarząd LOT-u, to powołanie oddzielnej spółki, kontrolowanej przez LOT. Nowa firma miałaby świadczyć usługi low cost.

— Obydwa scenariusze polityki rynkowej LOT-u nie wykluczają się — mogą być realizowane łącznie. W ciągu kilku miesięcy zadecydujemy, czy powołujemy odrębną spółkę. Kwestia kluczowa to, czy w Polsce istnieją bądź pojawią się lotniska przystosowane do przyjmowania przewoźników low cost, bo Okęcie jest już zbyt przeciążone — podkreśla Marek Serafin.