Gdy na początku lipca LOT ogłaszał w Budapeszcie, że od maja 2018 r. rozpocznie loty do Nowego Jorku i Chicago, Węgrzy byli zachwyceni, bo od 2012 r., czyli bankructwa Maleva, nie było bezpośrednich połączeń do USA. Jednak LOT nie będzie jedynym przewoźnikiem łączącym stolicę Węgier z USA. Po sześcioletniej przerwie wrócą na tę trasę American Airlines, które od wiosny do jesieni będą codziennie latać do Filadelfii.

Nie sam, ale samotny
— American Airlines zabiorą LOTowi część pasażerów, bo z Filadelfii do JFK jest godzina jazdy pociągiem — ocenia Sebastian Mikosz, prezes LOT-u w latach 2009-10 i 2013-15, dziś szef Kenya Airways. Zastanawia się, dlaczego właśnie teraz port w Budapeszcie wpuścił American Airlines.
— Przez tyle lat lotnisko walczyło o bezpośrednie połączenie, a teraz ryzykuje, że LOT zrezygnuje, bo uzna, że port nie chroni jego rynku — mówi Sebastian Mikosz. Uważa, że na razie konkurencja nie będzie dla LOT-u większym problemem, ale pod pewnymi warunkami.
— Ruch amerykańskiej linii potwierdza, że LOT podjął słuszną decyzję o lotach z Budapesztu. Konieczne jest jednak, by linie z atlantyckiego joint venture— partnerzy LOT-u ze Star Alliance: Lufthansa i Air Canada, które współpracują z United Airlines — zaczęły polskiemu przewoźnikowi pomagać. LOT mógłby przywozić do JFK pasażerów, którzy mogliby przesiadać się dalej. Jednak duzi przewoźnicy wolą utrzymać ruch przez swoje huby — mówi Sebastian Mikosz.
Zachęcą turystów
Z drugiej strony Amerykanie będą latać tylko w sezonie letnim.
— Oferta American na razie jest sezonowa. To ukłon w stronę pasażerów niebiznesowych. Połączenia LOT-u z Budapesztu do USA są głównie skierowane do pasażerów podróżujących bezpośrednio do Nowego Jorku i Chicago, w tym w celach biznesowych. Możliwości przesiadki do kolejnych miast w USA są niewielkie. American ma dokładnie odwrotną ofertę skupioną głównie na transferach przez bazę w Filadelfii. Jednak przesiadanie się na amerykańskich lotniskach jest bardzo niekomfortowe i zazwyczaj długo trwa — mówi Michał Leman, który odpowiadał za budowanie produktu w PLL LOT i budował spółkę LOT Travel, a obecnie prowadzi blog Captainspeaking. Uważa, że Amerykanie mogą nawet pomóc polskiemu przewoźnikowi.
— Otwarcie połączenia przez linię z USA może pomóc zbudować świadomość Budapesztu, Pragi i Europy Centralnej jako celów podróży wśród Amerykanów. A to powinno ułatwić LOT-owi pozyskiwanie klientów zza oceanu — mówi Michał Leman. LOT, który od maja 2018 r. będzie latać cztery razy w tygodniu z Budapesztu do Nowego Jorku, a dwa razy w tygodniu do Chicago, jest pewny swego.
— Z naszych analiz wynika, że właśnie te dwa kierunki mają największy potencjał pasażerski. Między stolicą Węgier a Nowym Jorkiem i Chicago podróżuje rocznie ponad 165 tys. osób, które dziś latają przez zachodnioeuropejskie huby, co wiąże się z przesiadkami i wydłużeniem czasu podróży. Nowy Jork, Chicago i Filadelfia to porty o innym zasięgu oddziaływania. Z tego powodu jest mało prawdopodobne, żeby pasażer leciał z Budapesztu np. do Nowego Jorku z przesiadką w Filadelfii — twierdzi biuro prasowe LOT-u.
Sprzedaż biletów na trasach między Budapesztem a Nowym Jorkiem i Chicago trwa od lipca, a LOT obserwuje „duże zainteresowanie pasażerów”. LOT będzie latać dreamlinerem z 252 miejscami w trzech klasach podróży: biznes, premium i ekonomicznej. American Airlines polecą boeingiem 767- -300ER mieszczącymi do 209 pasażerów, w tym 18 w klasie biznes oraz 21 w klasie extra.